sobota, 17 lutego 2018

Walentynki w Obiednie tym razem miały miejsce 17.02. Wybraliśmy się do stosunkowo nowej restauracji serwującej zupy Pho - Pho Shop znajdującej się przy ulicy Tuwima 1. Zupa Pho to wietnamska zupa przygotowywana na bulionie wołowym i serwowana zwyczajowo na śniadanie. Wprawdzie nie jedliśmy oryginalnej Pho, ale musieliśmy spróbować jej polskiej wersji. Co więcej menu nas bardzo mocno zachęciło. Sami zobaczcie:



Na stolikach stoją poniższe doprawki: sos sojowy, sriracha, czosnek i pasta paprykowa.


Do picia zamówiliśmy lemoniadę wietnamską na bazie limonki i mleka (14 zł):


A jako danie główne Pho Bo z tatarem wołowym:



oraz Bao wegetariańskie:


Bao było oryginalnie moje, w zasadzie... mogłabym zjeść wszystkie rodzaje, bo każdy brzmiał cudownie. Ale chipsy z lotosa mnie przekonały. Wyglądało cudownie. Jak smakowało? Bez wyrazu. Chrupkie awokado było ciekawe, ale całości brakowało wspólnego mianownika. To wszystko było zlepkiem składników, a nie do końca tworzyło danie. Wszystkie składniki same w sobie ciekawe i smaczne, ale dominującego smaku tam nie było.

To ja przedstawię jednak lepszą opinię o bao, bo mnie nawet smakowało. Fajna, miękka bułeczka bao przypominająca nasze pampuchy wypełniona była przede wszystkim super salsą pomidorową. Pozostałych dodatków w zasadzie aż tak bardzo też czepiać się nie mogę, były wprawdzie dla mnie bardzo delikatne smakowo (brakowało jakiegoś dominującego smaku, czy choćby nuty), ale zarówno awokado, jak i czips z lotosu super chrupały. Niestety w ogóle nie czułem fasoli Edamame, bądź rzodkwi Daikon... :(

Co do zupy to była znów... bez wyrazu. Jakaś taka cienka, lekka (na lato jak znalazł), ale też wydawała mi się kompletnie niedoprawiona. I jeszcze gdyby pisał to Bartek to bym zrozumiała, ale... ona była niedoprawiona nawet jak na moje standardy. Dopiero kiedy władowaliśmy dokładnie wszystkie doprawki ze stołu - zaczęła być interesująca w smaku. 

Niestety, bulion był bardzo delikatny i w zasadzie czuć w nim było jedynie nikły smak wołowiny. Żadnych nut warzywnych, żadnego umami. Na szczęście na blacie przed nami było kilka rzeczy, którymi mogliśmy pho doprawić i po dodaniu odrobiny oliwy czosnkowej, pasty paprykowej, sosu sojowego i srirachi zupa pho nabrała wyrazu i od razu wyszły też ukryte do tej pory walory smakowe. Za to plusem do odnotowania jest tatar wołowy, który wybraliśmy, gdyż był naprawdę niezły.

W zasadzie nie wiem co o tym miejscu myśleć. Jeśli miałabym porównywać ramen z pho (na przykładzie tych podawanych w Łodzi) to byłby ramen, długo długo nic i dopiero pho. A szkoda, bo poczułam się cudownie czując zapach kolendry i szczypiorku. To taka dalekowschodnia klasyka. Niestety to wszystko.

"Pho Shop" to według mnie miejsce z potencjałem, ale jednak trzeba trochę ten kamyk oszlifować i doprawić, aby naprawdę było warto tam zajrzeć.

P.S. Bo zapomnieliśmy o tym napisać - najlepsza ze wszystkiego była lemoniada :D Mocno limonkowa, a mleczny syrop (?) ją łagodził. Naprawdę pycha :)

Lemoniada była mega, super orzeźwiający i zaskakujący smak :)

niedziela, 10 grudnia 2017

Już pisaliśmy Wam o zaParowanych i wspominaliśmy, że mamy dla Was dużo lepsze miejsce. Dlatego dzisiaj opowiemy Wam o Parowozie. Ta maleńka restauracja, znajdująca się przy ulicy Nawrot 15 podbiła nasze serca. Czym? O tym poniżej.

Od razu podkreślamy, że jest to naprawdę mały lokal, więc jeśli planowane jest rodzinne wyjście na obiad, to warto rozważyć opcję odebrania gotowych pierożków bądź dowozu do domu :)

Bardzo podoba mi się też wystrój, a przede wszystkim koteł do napiwków:


+ pojemnik na mydło w łazience :) Wszystko to dodaje takiego pozytywnego, chińskiego, trochę może odpustowego klimatu :)

Gwoli informacji, menu. Menu jest nie takie długie, ale od razu Wam powiemy, że można wziąć mix 12 pierożków za 19 zł (po jednym z każdego) tak by wszystkiego spróbować. Uwielbiamy tę opcję i do tej pory zawsze tak robiliśmy.

I jest to chyba najlepsza rzecz dla osób, którym ciężko się zdecydować czego tak właściwie chciałyby spróbować ;)


Na miejscu można również otrzymać azjatyckie napoje, tak jak ten z pieczonego kokosa. W składzie sporo cukru, ale sporo też kokosa, więc na plus :)


Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda mix wszystkich rodzajów pierożków z sosem łagodnym (sojowym) oraz z sosem pikantnym, który jest naprawdę pikantny.

Oczywiście stopień oceny pikantności to kwestia własnych kubeczków smakowych, dla mnie stał się "naprawdę pikantny" dopiero jak wpadł mi do sosu cały pierożek i przez kilka dłuższych chwil nie mogłem go wyłowić... 



Uwielbiam te pierożki. Każdy jest zupełnie inny w smaku, każdy ciekawy i przypominający Chiny. Naprawdę byliśmy już kilka razy i wciąż wracamy. A wszystko jest tak dobre, że po wyjściu mamy całe poparzone usta, bo wszystko chce się jeść natychmiast.

Z racji tego, że bierzemy zawsze mix-y ciężko opisać każdego pierożka z osobna. Jednak w zasadzie każdy z nich jest bardzo dobry na swój własny sposób - słodki kurczak, wyrazista wieprzowina z krewetką, pyszny kurczak z kolendrą, bardzo specyficzne wakame. 


Ale pierożkami za którymi tęsknię idąc ulicą są pierożki deserowe, czyli czekoladowe z masłem orzechowym i sosem mango. Nawet teraz oblizuję ślinkę na myśl o tych pysznościach. Ważna sprawa. Nie polecam brania dużej porcji, bo można się nią mocno napchać.

Po zjedzeniu wcześniej 12 pierożków naprawdę ciężko wcisnąć jeszcze te 2,5 słodkiego pierożka... Ale zdecydowanie warto je zamówić, bo choć są strasznie zapychające, to są też rewelacyjne :)





Na pewno będziemy wracać i wpisujemy na listę ulubionych.

POLECAMY! :D

niedziela, 10 września 2017

Ostatnia już część naszej kulinarnej podróży po Gruzji. 

Trochę to trwało abyśmy mogli dojrzeć do napisania tego ostatniego gruzińskiego wspomnienia ;) Ostatnia notka zastała nas w słonecznym Batumi i od tego miejsca zaczniemy też dzisiejszą opowieść...

Od czasu naszego przyjazdu do Gruzji minęły już prawie dwa tygodnie. Mimo tego, że chaczapuri czy chinkali są tam przepyszne i tanie, to jednak mieliśmy chwile, gdy brakowało nam "naszych" smaków (mimo nawet klęski jeśli chodzi o pizze, o której pisaliśmy w poprzedniej notce). A Batumi jako miejsce wyjątkowo wypoczynkowo-turystyczne oferowało możliwość zjedzenia czegoś bardziej europejskiego. I tak, wędrując uliczkami natrafiliśmy na restaurację "Privet iz Batuma", gdzie nie tylko mieli w menu pizzę, ale także naleśniki, na które miała ochotę Maja.

Tak konkretnie to ja chodziłam po mieście i trułam Bartkowi, że chcę naleśnika. Naleśnika chcę. No naleśnika. Nie chcę chaczapuri. Chcę naleśnika. I tak pół dnia. No to poszliśmy na naleśnika ;)



I tu śmieszna historia :) Bo zamiast dużej pizzy przynieśli małą, a zamiast naleśników z lodami, przynieśli takie z bananami. I pytam się kelnera, czy widzi Bartka i czy on mu wygląda na kogoś komu wystarczy mała pizza. "No, nie, ale mogę przynieść drugą". "Dobrze, proszę nie zapomnieć o lodach". Niestety wtedy policzono nam źle rachunek, ale już było nam tak gorąco i wszystko jedno, że poszliśmy sobie. Samo jedzenie było w porządku. Jeśli będziecie mieli dość Khinkali - spoko :)

Poniżej w celach dokumentacyjnych Piazza w Batumi :)


Bardzo często w ostatnim czasie korzystamy z TripAdvisora. I tam polecają knajpę Tavaduri gdzie można zjeść podobno najlepsze gruzińskie jedzenie. Nie pozostało nam nic innego niż spróbować. Kiedy dotarliśmy, było PEŁNO ludzi. Zupełnym przypadkiem znaleźliśmy ostatni stolik na dworze. Poinformowano nas również, że będziemy musieli zaczekać około 40 minut. Czego się nie robi dla dobrego khinkali...

Ale również do zestawu obowiązkowego należy chaczapuri, które było przepyszne. Roztapiające się masełko, ser i jajko i oczywiście pyszne ciasto. Ponownie poczułam, że to chaczapuri nie bez kozery nazywane jest adżarskim.




Khinkali jak widzicie były ogromne, ale już nie widzicie, że były przepyszne. Dodatkowo chciałabym powiedzieć, że mimo tego, że czekaliśmy rzeczywiście 40 minut, a kelner w międzyczasie zapomniał co zamawialiśmy, widać było, że wszyscy uwijają się jak w ukropie. I jedzenie naprawdę było wyborne.

Dla tych khinkali byłbym gotów czekać i 3 godziny ;) To były najlepsze khinkali jakie mogliśmy zjeść w trakcie naszej podróży po całej Gruzji. Były ogromne, pełne pysznego bulionu i mięsnego farszu, świetnie doprawione i za śmieszne pieniądze. Jeżeli będziecie w Batumi koniecznie skierujcie tam swoje kroki :)

Będąc w Gruzji nie mogliśmy sobie także odpuścić wizyty w lokalnym McDonaldzie. Pierwszą i w zasadzie jedyną okazję na posiłek w tej sieci mieliśmy w Zugdidi, gdzie trafiliśmy na jeden dzień podróżując z Batumi do Mestii.

A w Zugdidi spotkały nas... w zasadzie to nuggetsy. Takie tam kotleciki z kurczaka.




Potem nasz podróżniczy szlak zaprowadził nas do Mestii, leżącej w Swanetii w górach Wysokiego Kaukazu. Podróż tam to była duża przygoda i potem szok temperaturowy, gdyż w Batumi mieliśmy pełne słońce i ponad 30 stopni, a tam (dwa dni później) przywitała nas deszczowa pogoda i temperatura w okolicach 12 stopni... Przy takiej pogodzie nie było nawet co zwiedzać, zwłaszcza po kilku godzinach podróży marszrutkami. Postanowiliśmy, że najpierw musimy się rozgrzać przy jakimś jedzeniu. I tak trafiliśmy do restauracji "Old House", znajdującej się przy głównej drodze przez miasteczko (nie mylić z innym "Old House Cafe"!!).

Pod żadnym pozorem nie idźcie do "Old House" przy głównej ulicy w Mestii. To było najgorsze co mogło się wydarzyć. Pani, która niby nas obsługiwała (w lokalu byliśmy tylko we dwoje) nie dość, że nas ignorowała to jeszcze dosyć ostentacyjnie (naprawdę obrzydliwie) siorbała zakatarzonym nosem. No ale dobra. Zamawiamy. Bartek zamówił khinkali (zdjęcie się nie zachowało), a ja najpierw poprosiłam o kubdari. Nie ma. Czegoś jeszcze nie ma? Nie, wszystko poza tym jest. No to poprosiłam o coś innego. Też nie było. No to poprosiłam panią by wskazała co jest. Pokazała na parę potraw, wybrałam lobio:



Lobio to zupa z czerwonej fasoli. Dostaliśmy niezbyt ciepłe jedzenie, długo musieliśmy czekać, a dookoła krążyli ludzie kłócąc się i nie wiem co jeszcze. Okropna to była wizyta, a jedzenie było bez smaku. Nawet nie byłam w stanie skończyć. Poszliśmy szukać czegoś innego, bo głód nadal zaglądał mi w oczy.

Najgorsze khinkali jakie jedliśmy w Gruzji, zdecydowanie nie polecamy!

Z kolei w "Old House Cafe", które jest położone obok udostępnionej do zwiedzania wieży obronnej, zaserwowano nam bardzo dobry obiad, składający się z typowym lokalnych potraw.




Sprawdziliśmy, że Swanetia słynie z chvishtari (placki kukurydziane, które poprosiliśmy w wersji z prosem) oraz z kubdari, które są plackami nadziewanymi mięsem baranim. Kubdari momentalnie trafiło na listę moich ulubionych gruzińskich dań. Wyraziste w smaku i z wyraźnie wyczuwalną solą swanecką. Nadal pamiętam ten smak. Ponadto Pani, która nas obsługiwała była tak niesamowicie gościnna, że natychmiast wprosiliśmy się na śniadanie i jeszcze ubłagaliśmy ją, by podała je wcześniej. Było cudownie.

Czuć było, że to solidne kalorycznie jedzenie z dużą ilością mięsa, przypraw i tłuszczu. W sam raz dla mieszkańców wysokogórskiej Swanetii :)

Tak natomiast wygląda prawdziwe gruzińskie wypiekanie tamtejszego pieczywa :D Udało nam się namówić piekarza w Mestii by pozwolił nam wejść na zaplecze jego piekarni byśmy mogli zobaczyć jak to wygląda :)


Niestety Mestia była naszym ostatnim punktem podróży i po dwóch dniach tam spędzonych musieliśmy wracać do Kutaisi, bo za dwa dni mieliśmy samolot do Polski... Nie odmówiliśmy sobie pożegnalnego obiadu składającego się... tutaj szok i niedowierzanie... z khinakali i adżarskiego chaczapuri! :D



W celach kronikarskich wspomnę, że na chaczapuri wróciliśmy do naszej ulubionej knajpy w Kutaisi czyli Baraqa, a khinkali zjedliśmy nieopodal, w miejscu, które na tripadvisorze było wychwalane z powodu najlepszych khinkali. Jedno co wiem, to to, że khinkali były bardzo tanie :) Ale i tak lepsze były w Barace :)

Aż szkoda było zamawiać te pyszności, mając gdzieś na końcu głowy myśli, że to już ostatnie khinkali i chaczapuri w trakcie tego urlopu...

I tak kończymy opowieści o gruzińskich przygodach kulinarnych. Zakochaliśmy się w tych smakach, dlatego wyglądajcie notki bonusowej z rewelacyjnym przepisem na khinkali  (tak, tak, już umiemy zrobić :)).

środa, 6 września 2017

Leniwe, wakacyjne i ciepłe weekendy takie są, że nie zawsze ma się ochotę i/lub motywację do zrobienia czegokolwiek. Najchętniej to człowiek by się ulokował w jakimś parku i siedział na trawie czytając książki i nie przejmując się niczym, a już tym bardziej takimi sprawami jak gotowanie obiadu. My raz też mieliśmy takie sobotnie popołudnie gdzie absolutnie nie mieliśmy weny do szykowania obiadu. Dodatkowo byliśmy po prawie 6-kilometrowym biegu, który odbył się w parku 3 Maja, więc tym bardziej nam się nie chciało stać w kuchni nad garnkami. I tak zrodził się pomysł aby zajrzeć do niedawno otwartej na Radiostacji knajpki o nazwie "Radiowa Bistro".

Knajpka znajduje się w pobliżu Radiostacji i jest chyba jedynym lokalem w tamtej okolicy. Musieliśmy spróbować co ma do zaoferowania.

Tak lokal wygląda wewnątrz. Jest całkiem sympatycznie, sporo stolików, całkiem miłe wnętrze (no może krzesełka mogłyby być inne...). :)

Oraz mogłaby być jakaś wentylacja ;) Musieliśmy robić przeciąg by wzbudzić jakiś ruch powietrza :)



Rzut oka na menu ;)


W końcu, po długiej dyskusji i dokładnym studiowaniu powyższego menu wybraliśmy makaron putenesca (pomidory, anchois, kapary, pepperoncino, oliwki) oraz burgera "kozi ser" (wołowina, pieczony burak, rucola, konfitura z czerwonej cebuli). Całość kosztowała nas 46 złotych. Do burgera musieliśmy podać jaki chcemy sos. Wybraliśmy czosnek pieczony + jogurt migdałowy.



Zacznę od mojego burgera. Zdecydowanie był bardzo... nierówny jeśli chodzi o wykonanie. Miał naprawdę fajne dodatki w postaci super smacznego sosu bbq, chrupiącego buraka, fajnej w smaku konfitury z czerwonej cebuli, wyrazistego koziego sera i dobrze opieczonej bułki. Ale niestety mięso było zdecydowanie niedoprawione, nie wyczuwało się absolutnie niczego poza smakiem samego mięsa, żadnej soli, pieprzu, czegokolwiek. Do tego, mimo wyraźnego poproszenia o średnie wysmażenie (i co należy podkreślić zostałem o to zapytany przy składaniu zamówienia, nie była to moja inicjatywa by wskazywać poziom wysmażenia), dostałem mocno wysmażone mięso. Jeśli zaś chodzi o ziemniaki i sos do nich to były ok - dobrze usmażone, chrupkie na brzegach, sos pasujący smakowo do nich.

Popieram zdanie Bartka. Mięso było totalnie nijakie. Za mocno wysmażone oraz to całkiem bez smaku i wyrazu. Pozostałe dodatki były bardzo smaczne. Burak z kozim serem pasował idealnie i to na pewno na duży plus. Ziemniaki... no jak to ziemniaki. Z sosem smaczne. Czyli smakowo poza mięsem było naprawdę nieźle.

Jeżeli zaś chodzi o makaron to dałbym mu 3+. O ile sama porcja była całkiem spora to niestety zabrakło w niej smaku. Niestety dominował smak pomidorowy, praktycznie nie było można wyczuć anchois (zresztą były ich ze 4-5 kawałeczków na całe danie). Podobnie z kaparami i pepperoncino, które były w tym daniu, ale poczuć je można było wyłącznie przy szczęśliwym natrafieniu na nie. Spodziewaliśmy się, że całość będzie dzięki tym składnikom będzie nie zwykłym spaghetti neapolitano, ale czymś bardziej wyrazistym w smaku. Niestety było ich za mało aby tak się stało. Pochwalić natomiast należy za makaron, który na 99% był robiony na miejscu i nie był kupny.

Makaron był rzeczywiście z pewnością robiony na miejscu. Czy smakował mi aż tak bardzo to nie wiem. To co wiem, to to, że sos był... pomidorowy i to w zasadzie wszystko co mogę o nim powiedzieć. A nie! Jeszcze to, że smutne jest kiedy stwierdzam, że z całego sosu najlepsze są oliwki. W sosie nie były wyczuwalne ani anchois ani kapary ani nic poza pomidorami. Naprawdę szkoda.

Bistro "Radiowa" to miejsce z potencjałem, mają całkiem fajne dania i stosunkowo niewygórowane ceny, gdyby jeszcze te smaki były bardziej wyraziste...

No według mnie ceny są... no... nieporywające. Radiowa ma naprawdę niezły pomysł na siebie. A kucharz ma dobry pomysł na smaki. Tylko poprosiłabym to wszystko doprawić :)

poniedziałek, 4 września 2017

Łódzki Księży Młyn to dosyć specyficzne miejsce w naszym mieście jeśli chodzi o lokale gastronomiczne. Z jednej strony mamy tam kompleks dawnego imperium fabrycznego Scheiblera z loftami i pałacem, parki, Filmówkę i kilka innych miejsc, które powinny przyciągać tłumy łodzian, turystów i generalnie odwiedzających – a tym samym tworzyć klimat pod otwieranie nowych gastronomii. Z drugiej zaś strony na całym tym obszarze mamy raptem kilka restauracji na krzyż i jakoś nie zapowiada się aby nagle w najbliższym czasie wybuchł jakiś boom na nowe miejscówki. 

I to wielka szkoda, bo coraz więcej ludzi odwiedza to wyjątkowe miejsce i chce coś zjeść. I nie do końca muszą być zainteresowani jedzeniem serwowanym przez dwie inne restauracje na Księżym Młynie. 

Nie można jednak też powiedzieć, że nic absolutnie się w tym zakresie też na Księży Młynie nie dzieje. Dobrym tego przykładem jest „Fatamorgana”, która otworzyła się w połowie kwietnia w jednym z budynków wchodzących w skład imperium łódzkiego „króla bawełny”. Całość restauracji to w zasadzie jedno duże pomieszczenie z kilkoma stolikami. Generalnie jest elegancko i ze smakiem, ale nie na tyle by czuć się zmuszonym do zmiany ubioru na galowy i pod krawatem ;) Trochę mi tylko szkoda, że tak mało widać tej pofabrycznej cegły…



Kilka słów jeszcze odnośnie menu. Jest ono bardzo krótkie i sprowadza się w zasadzie do 8 potraw. Kiedy my byliśmy w „Fatamorganie” obowiązywało to widoczne poniżej, ale wiemy, że obecnie jest już zupełnie inne.



No dobra, zajęliśmy już nasze miejsca, mamy menu przed nosami i pomyśleliśmy, że raz na jakiś czas możemy sobie pozwolić i zdecydowaliśmy się, jak rzadko my, na pełny zestaw przyjemności kulinarnych, czyli przystawki + danie główne + deser.

Na pierwszy rzut otrzymaliśmy amuse-bouche w postaci wątróbki z musem jabłkowym.



Był to bardzo sympatyczny i smaczny początek naszego obiadu. Bardzo dobrze przysmażone kawałki wątróbki z delikatnym jabłkowym musem doskonale do siebie pasowały i rozbudziły nasze kubki smakowe.

Po pierwsze była to bardzo miła niespodzianka, bo jednak niewiele restauracji w Łodzi proponuje amuse-bouche. Po drugie wątróbka rozpływała się w ustach, a mus jabłkowy dodawał kwaskowatości co idealnie ze sobą współgrało. Po takim wstępie musi być dobrze!

Następnie przystawka, czyli jajko, szparagi, wędzony twaróg i łosoś (w cenie 25 zł).



Połączenie łososia z jajkiem 63 (tj. przygotowane metodą sous vide), wędzonym twargogiem i szparagami w pierwszej chwili wydało mi się co najmniej ekstrawaganckie i jakieś takie nie bardzo. Nie komponowało mi się to po prostu smakowo w mojej głowie i z dużym zaciekawieniem czekałem aż Maja przekaże mi moją połowę przystawki. I... przeżyłem bardzo pozytywne smakowo zaskoczenie! Delikatny, świetnie podsmażony łosoś doskonale komponował się z równie delikatnymi szparagami, wyrazistym serem wędzonym i jajkiem sous vide. Wszystko tutaj grało ze sobą i  przyjemnością brałem kolejne kęsy.

Dobra no... nie jestem wielką fanką jajka przygotowanego w ten sposób. Jest wprawdzie bardzo delikatne, ale jednak dosyć glutowate i nie dla ludzi, którzy nie lubią np. płynnej jajecznicy. To co dla mnie było hitowe to połączenie smakowe, a zwłaszcza dodanie wędzonego twarogu. Dodawał on niesamowitej wyrazistości daniu i bardzo mi tu pasował.

Po przystawce przyszła kolej na dania główne. Kompletując nasze zamówienie doszliśmy do wniosku, że aż tak bardzo głodni nie jesteśmy i skoro bierzemy przystawki i deser to wystarczy nam jedna potrawa dla dwojga. Wybraliśmy antrykot wołowy, demi glace, kukurydza, ziemniaki duchesse (45 zł).





Tutaj napiszę krótko: mięso dobrze doprawione, kruche i delikatne w smaku, ale jednak bez fajerwerków. Ziemniaki księżnej, w szczególności jeśli się je nabrało z kukurydzą: rewelacja, fajnie zapieczone na zewnątrz, miękkie w środku z wyraźną nutą gałki muszkatołowej. Do tego ciemny, gęsty i wyrazisty sos demi glace... Reasumując, było to fajne, choć trochę nierówne.

Niestety antrykot nie był w 100% usmażony tak jak prosiłam, bo był raczej medium, a nie medium rare. No przynajmniej nie był surowy :P Nie zachwycił mnie. Ziemniaki z kukurydzą były naprawdę bardzo dobre, aż się chciało je jeść. Ale to co było prawdziwym złotem na talerzu to sos demi-glace. Mogłabym go wypić całe wiadro. Wyrazisty, słony, doprawiony. No spokojnie dzbanuszek sosu mogłam wypić.

Na deser zaś poprosiliśmy o ptysie z masłem orzechowym, twarogiem i śmietaną (15 zł).




I tu z mojej strony jednak rozczarowanie. Ptysie były niespecjalne. Kwaskowatość twarogu i gorzkiej czekolady zabiły absolutnie masło orzechowe, które było niemal niewyczuwalne. W zasadzie połknęliśmy po ptysiu i już, bo nie było się czym delektować.

To prawda, ptysie wyglądały wprawdzie bardzo zachęcająco, ale niestety nie były tak smaczne jak wyglądały. Zdecydowanie kwaskowe i bez smaku masła orzechowego. Szkoda, bo zapowiadały się naprawdę smakowicie.

"Fatamorgana" na Księżym Młynie to niewątpliwie jedno z ciekawszych miejsc na łódzkiej mapie kulinarnej i warto tam zajrzeć, przy okazji zwiedzania tego jakże urokliwego kawałka Łodzi :)

Zgadzam się, że warto odwiedzić, choć trzeba wziąć pod uwagę dosyć wysokie ceny. Za 3 daniowy obiad zapłaciliśmy 85 zł (dla jednej osoby) i nie ma w cenie napojów. Zwracam również uwagę, że porcje nie są duże. Głodny mężczyzna z pewnością się nie naje nawet 3 daniami. Warto potraktować tę restaurację jak "prawiedegustacyjną", bo połączenia smaków i techniki są rodem z restauracji najwyższego sortu (ale jak widzicie z naszej oceny - jednak nie wszystko jest idealne).

czwartek, 17 sierpnia 2017

Do Polski w końcu dotarło LATO. Lato przez wielkie L. Postanowiliśmy z Bartkiem wybrać się na coś dobrego. To był mega trudny wybór, bo co niby mamy zjeść w takie gorące popołudnie. Szybkie sprawdzenie "gdzie jeszcze nas nie było" zaprowadziło nas do Shahrazad na Piotrkowskiej 67. Jest to lokal syryjski, podający tradycyjne jedzenie.

Warto podkreślić, że mimo iż to Piotrkowska to dosyć ciężko znaleźć ten lokal, gdyż nie znajduje się on bezpośrednio przy ulicy, a w jednej z bram. Dodatkowo szyld "Sharazad" nie jest wywieszony u samego wejścia w bramę tyko jest nieco w głębi, jakby w drugim rzędzie. Ale jeśli wiecie gdzie było kino "Polonia" albo pamiętacie pierwszą lokalizację "Jaffy" z hummusem, to na pewno traficie ;)

Poniżej kilka fotek z wystrojem lokalu, troszkę szkoda, że nie ma tam takich typowych dla krajów arabskich siedzisk, tylko zwykłe stoły, no ale może nie powinienem  jednak oczekiwać takich rzeczy...



Poniżej macie mały podgląd do menu, zawierającego potrawy, które wybraliśmy czyli:
  • Maza Shahrazad: hummus, moutabbal, falafel, baba ghanoush, mohamara, labna i MORTADELA.
  • Kofta Ezmir czyli 2 druty kofty z baraniny, ser mozzarella, pistacje, kasza bulgur, sałatka.
oraz... nie mogliśmy sobie odmówić interesujących deserów czyli:
  • Chałwa syryjska: kasza manna, śmietana, miód
  • Basmusa: kasza manna, kokos, miód





Tak, trochę poszaleliśmy. Już po chwili dostaliśmy poniższy talerz. Przyznacie, że nie dość, że wygląda cudnie, to jest to bardzo dużo jedzenia.

A stolik taki mały! A najgorsze miało dopiero nadejść, bo po chwili doniesiono nam jeszcze nasze danie główne. Naprawdę, porcje są tak duże, że ledwo to wszystko się mieściło na naszym - normalnym rozmiarowo, stole.



To. było. świetne. Zacznijmy od przystawek. Całkowita pycha. Mortadela? Mocno przyprawiona i pyszna. Falafel? Chrupiący i wcale nie mdły. moutabbal - moje absolutnie ulubione, ale z drugiej strony mohamara była absolutnie paprykowa. Papryka, papryka, papryka. Zaskoczeniem było dla mnie baba ghanoush, ponieważ po przygodach np. w Shippudei Berek, pomyślałam, że będzie to bez wyrazu, niby przyprawione ale bez sensu. A tymczasem każdy kęs baby przekonywał mnie, że jednak jest pysznie. Na koniec, na odświeżenie labna. Rewelacyjny półmisek jedzenia. Pierwszy raz przy czymś takim ZAPOMNIAŁAM, że dostaliśmy chleb.

Mortadela to największa niespodzianka, przynajmniej dla mnie. Bo może nie wiecie, ale ja tego rodzaju kiełbasy tak normalnie to nawet palcem nie tknę. Nie lubię jej, nie kupuję, mijam szerokim łukiem. No ale kurcze, tutaj dano nam mortadelę syryjską. Więc trochę z ciekawości złapałem mały kęs na widelec i... okazało się, że to jest dobre! Zresztą, cała reszta też była rewelacyjna, różne smaki, konsystencje, kolory. Aż ciężko opisać to wszystko, bo było tak zróżnicowane. Ale na pewno nic z tego co dostaliśmy nie było choćby odrobinkę niesmaczne. 

A teraz o mięsie. Bo mięso też było mega. Soczyste i przyjemne w smaku, do tego świeże warzywa, ale również bliskowschodnie pikle. I kasza bulgur, która z kolei po wizycie w Sultan Grill kojarzy mi się z totalną suchością i brakiem smaku. Tutaj... była pyszna. Po prostu można było ją jeść samą. Nie była sucha i miała subtelny smak, stanowiący uzupełnienie całego dania. 

Część mięsna to był mój pomysł, bo przecież nie bedziemy jeść tylko przystawek. Trzeba na obiad zjeść coś na ciepło! Wybór padł na baraninę z kaszą bulgur. Okazało się, że był to bardzo dobry strzał, bo zarówno mięso jak i kasza zostały przygotowane absolutnie bez zarzutu. Baranina soczysta, intensywna w smaku, z wyraźnymi nutami wędzenia. Jednym słowem, ekstra. Do tego kasza bulgur, która idealnie pasowała do baraniny i warzyw. Delikatna w smaku, trochę wilgotna.  Do tego jeszcze kilka kawałków podpieczonej pity z sosem i przyprawami, mmm... No i przyzwoita sałatka. Super danie, należą się oklaski i wyrazy uznania dla kucharza.

I desery...
   


NIE JESTEM FANKĄ KASZY MANNY. Napiszmy to wprost i dobitnie. Ale taką kaszę mannę mogłabym jeść cały dzień, co dzień. Ja zaczęłam od kokosowej. Z wyglądu przypomina baklawy, ale... jest lepsza. Kremowy smak kaszy manny sprawia, że całość jest nieco mniej słodka, ale za to pełna w smaku. Aha. Ten deser był podawany na gorąco. Natomiast hitem dla mnie jest drugi deser, podawany na zimno. Słodki i bardzo delikatny w smaku, ale absolutnie pyszny. Musicie spróbować.

Obydwa desery zaskoczyły mnie dwoma rzeczami. Po pierwsze tym jak wyglądały, czyli tak mało zachęcająco - jakieś kluski oraz torcik, przypominający baklawę. Och, jakże nie można dać się nabrać na takie rzeczy, gdyż - tutaj drugie zaskoczenie, obydwa desery były pyszne! Nie za słodkie, nie jakieś przekombinowane, tylko takie... w sam raz :) Naprawdę, ciężko mi to opisać, to po protu trzeba spróbować ;)

Generalnie w tym momencie to chyba najlepsza restauracja bliskowschodnia w Łodzi. Polecamy z całego serca. Nie żal nam tych 80 zł ;)

Super lokal, polecamy gorąco wizytę :)

Etykiety

restauracja (115) Łódź (107) kurczak (45) gotowanie (37) frytki (34) pizza (31) zamknięte (26) sos (22) hamburger (19) makaron (17) pizzeria (15) sałatka (15) ser (14) Festiwal Dobrego Smaku (13) Okrasa (13) FDS (12) Pascal (11) Poznań (11) burger (11) ciasto (11) pieczone ziemniaki (11) boczek (10) naleśniki (10) piwo (10) ryż (10) surówka (9) szpinak (9) łosoś (9) McDonald (8) cukinia (8) fastfood (8) kawa (8) Warszawa (7) kebab (7) kukurydza (7) sałata (7) schab (7) szynka (7) warzywa (7) zapiekanka (7) śniadanie (7) Paryż (6) ananas (6) chiny (6) czosnek (6) kaczka (6) obiad (6) oliwki (6) pierogi (6) polędwiczka (6) wino (6) wołowina (6) ziemniaki (6) śmietana (6) Camembert (5) Gejsza Sushi (5) bakłażan (5) bar (5) cola (5) cukiernia (5) cytryna (5) gorgonzola (5) krewetki (5) kuchnia amerykańska (5) lemoniada (5) lody (5) naleśnik (5) pierożki (5) pomidor (5) spaghetti (5) stek (5) tarta (5) wieprzowina (5) Babkarnia (4) House of Sushi (4) Katowice (4) Off Piotrkowska (4) Senoritas (4) USA (4) babeczki (4) baklawa (4) banan (4) bistro (4) cebula (4) czekolada (4) festiwal (4) grill (4) herbata (4) imbir (4) kanapka (4) kokos (4) kompot (4) lunch (4) marchewka (4) orzechy (4) papryka (4) pasta (4) pesto (4) pierogarnia (4) pita (4) puree (4) risotto (4) ser kozi (4) ser pleśniowy (4) sernik (4) tortilla (4) 2016 (3) Francja (3) Gruzja (3) Kielce (3) La Strada (3) Lidl (3) Lili (3) Manufaktura (3) Mebloteka Yellow (3) Pozytyvka (3) Spektakl (3) Wrocław (3) Zbożowa (3) arbuz (3) ayran (3) baranina (3) bataty (3) burek (3) cevapcici (3) chaczapuri (3) chałwa (3) curry (3) fasola (3) gruszka (3) gęś (3) hot-dog (3) hummus (3) indyk (3) jajko (3) khinkali (3) kiełbasa (3) kuchnia włoska (3) lotos (3) miód (3) nachos (3) naleśnikarnia (3) owoce morza (3) pistacje (3) placki ziemniaczane (3) placuszki (3) pomidorki (3) por (3) przystawka (3) ptyś (3) pączek (3) quesadillas (3) rewizyta (3) salami (3) streetfood (3) truskawki (3) twaróg (3) warsztaty (3) wegetariańskie (3) zapiekarnia (3) zupa (3) żurawina (3) Affogato (2) Albania (2) All Star Klubokawiarnia (2) American Bull (2) Awangarda (2) Before Food Market (2) Berlin (2) Breadnia (2) Brzeg (2) Bułgarska (2) Chude Ciacho (2) DalekoBlisko (2) Foto Cafe 102 (2) Galicja (2) Gorditas de nata (2) Jaffa (2) Kraków (2) Lavash (2) Montenegro (2) Poddębice (2) Restauracja Polska (2) Spółdzielnia (2) Sushi Zielony Chrzan (2) Szkoła Gotowania (2) Szwalnia Smaków (2) Tubajka (2) Turcja (2) Uniejów (2) Zieliński i Syn (2) Złoty Imbir (2) antrykot (2) baozi (2) bar mleczny (2) boczniak (2) bolognese (2) bułki (2) carbonara (2) cheeseburger (2) chleb (2) chłodnik (2) ciastko (2) ciecierzyca (2) coleslaw (2) creme brulee (2) cukier (2) cynamon (2) drink (2) dubaj (2) falafel (2) flaki (2) galaretka (2) golonka (2) grzyby (2) guacamole (2) gzik (2) jabłko (2) jagnięcina (2) jajko sadzone (2) kalmary (2) kapusta (2) kapusta zasmażana (2) karkówka (2) karmel (2) kasza bulgur (2) kasza jaglana (2) kiełbaski (2) kluski (2) konfitura z cebuli (2) kopytka (2) kotlet (2) kozi ser (2) krab (2) kryształowa (2) królik (2) kurki (2) lasagna (2) limonka (2) maliny (2) mamałyga (2) mango (2) marynata (2) masło orzechowe (2) małże (2) melon (2) musaka (2) nuggetsy (2) ogórek kiszony (2) oliwa (2) oliwka (2) orzeszki (2) owoce (2) papryczki (2) papryka faszerowana (2) parówka (2) pierogi na słodko (2) pierogi wytrawne (2) placek (2) placek po węgiersku (2) polędwiczki (2) pomarańcza (2) przegrzebki (2) przekąska (2) przyprawy (2) pstrąg (2) rozmaryn (2) rukola (2) samolot (2) seler (2) sezam (2) soczewica (2) sos BBQ (2) sos czosnkowy (2) sos pieprzowy (2) sushi (2) szczypiorek (2) słony karmel (2) tagliatelle (2) tatar (2) tuńczyk (2) tymianek (2) wątróbka (2) zupa rybna (2) śliwka (2) żeberka (2) 2017 (1) 5ty Smak (1) Ala Turka (1) Ali Baba (1) Amarant (1) Ambrozja (1) Amelia (1) Amorino (1) Atelier Amaro (1) Bangkok lody tajskie (1) Bar-a-boo (1) Bavaria czy Tyrol (1) Belgian Fries (1) Berthillon (1) Big Betty (1) Bistro Radiowa (1) Bistro Williamsburg (1) BurGr (1) Burger Love (1) Bułgaria (1) Byk Burger (1) Cafe Antykwariat (1) Cafe Bar Poczekalnia (1) Cesky Film (1) Chorwacja (1) Chytra baba z Radomia (1) Columbus Coffee (1) Corn dog (1) Cukiernia Sowa (1) Cukiernia Wasiakowie (1) Czarna Owca (1) Czarnogóra (1) Da Grasso (1) DaAntonio (1) DaVella per Amici (1) Deli (1) Delicatessen (1) Deseo Tapas Bar (1) Dolce salato (1) Dolny Rynek (1) Dom Pielgrzyma (1) El Toro (1) Empatia (1) Fabryka Krawatów Bistro (1) Fabryka babeczek (1) Fatamorgana (1) Filharmonia Smaku (1) Food Market (1) Foodie (1) Four Color (1) Funnel cake fries (1) Godjo (1) GoodFood (1) Gordon Ramsay (1) Gorąca Kiełbasiarnia (1) Hand'n'roll (1) Heisser Wolf (1) In centro (1) Insekt (1) Internet (1) Irish Pub (1) Istambuł & Tajmahal (1) Italica (1) Jerry's Burger (1) Już wróciłem (1) KFC (1) Kalisz (1) Kamari (1) Karuzela Cafe (1) Klub 97 (1) Kluska Polska (1) Kombinat (1) Krochmal (1) Krowarzywa (1) Kuchnia Polska (1) L'Elephant d'Argent (1) La Vende Bistro (1) Lajkonik (1) Las Vegas (1) Le Grand Phenicien (1) Le Souk (1) Leniwy weekend (1) Lodziarnia Kolorowa (1) Lokal (1) Lukullus (1) Luncheria (1) MEG MU (1) Macedonia (1) Magia Karmelu (1) Malinowa (1) Manana (1) Marcello (1) Mare e Monti (1) Mañana Tex-Mex Bar (1) Mała Litera (1) Meksyk (1) Metis (1) Mexican (1) Mięso & Bułka Habas (1) Montag (1) Motywy (1) Na Górze (1) Nekko Sushi (1) Niebostan (1) Niemcy (1) North Fish (1) O'maki Paris (1) Olimpijska (1) Otwarte drzwi (1) Pacyfik (1) Palce Lizać (1) Paleta Bieli (1) Pani Cupcake (1) Papuvege (1) Parnik na Chmielnej (1) Parowóz (1) Pho Shop (1) Pierogarnia Cynamon (1) Pijalnia Czekolady (1) Piotrków Trybunalski (1) Piwnica łódzka (1) PizzaPortal (1) Poczdam (1) Polakowski (1) Przedwojenna (1) Ratuszowa (1) Restauracja Przerwa (1) Restauracja Reymont (1) Restauracja u Kretschmera (1) Restauracja św. Józefa (1) Retka (1) Retkinia (1) Revelo (1) Rumunia (1) Scenografia (1) Sendai Sushi (1) Senija (1) Ser Lanselot (1) Servantka (1) Sezon (1) Señoritas (1) Shahrazad (1) Si Senor (1) Si Señor (1) Sieradz (1) Skierniewice (1) Sklep z goframi (1) Skład Wina & Chleba (1) Sofa (1) Sofa cafe & lunch (1) Spała (1) Stretch Island Fruit Strips (1) Suzette (1) Sułtan Grill (1) Sylvio Italiano (1) Syria (1) Szadek (1) Szklarnia (1) Sznycelek (1) Szyby Lustra (1) Słodka Pracownia Cukiernia Artystyczna (1) Tasty Kebab (1) TelePizza (1) Teremok (1) The Dorsz (1) Titi (1) Tivioli (1) ToDoJutra (1) Toskania (1) Tradycyjna Pączkarnia Słowik (1) Tulipan (1) U Ziuty (1) Uniejowski Festiwal Smaku (1) VINDA (1) Vapiano (1) Veranda (1) Vita (1) Walter's Coffee Roastery (1) Wendy's (1) Western Chicken (1) Włochy (1) Włoszczyzna (1) Zapieckanka (1) Zapiekarnia & Plackarnia (1) Zaraz Wracam (1) Zielona (1) Zjadliwości (1) Zosia (1) Złote Jabłko (1) Złoty Osioł (1) ajvar (1) amuse-bouche (1) anchois (1) angus (1) ato ramen (1) awokado (1) baba ghanoush (1) badrijani (1) bajgla (1) banany (1) bao (1) barbata (1) basmusa (1) bazylia (1) bekon (1) białe wino (1) bita śmietana (1) blanszowane warzywa (1) bliny (1) borówki (1) brokuły (1) brownie (1) brukselka (1) budka (1) bulion (1) bulion z kaczki (1) buraki (1) burrito (1) cajun (1) cebula grillowana (1) chashushuli (1) cheddar (1) chikhirtma (1) chili con carne (1) chilli (1) chipotle (1) chipsy (1) chińczyk (1) chińskie (1) chleb ze smalcem (1) churros (1) chvishtari (1) ciasteczka (1) ciasto drożdżowe (1) ciasto francuskie (1) ciasto królów (1) ciasto marchewkowe (1) ciorba (1) club sandwich (1) creme caramel (1) croissant (1) cukierki (1) currywurst (1) cydr (1) cykoria (1) czarna porzeczka (1) czarnuszka (1) czeburek (1) czereśnie (1) czerwona cebula (1) czerwona fasola (1) czerwony pieprz (1) daktyle (1) de volaille (1) demi glace (1) deser z kremem (1) dim sum (1) dip (1) dorsz (1) dressing (1) dym (1) dynia (1) dziczyzna (1) enchiladas (1) espresso (1) farsz (1) fasolka (1) faszerowanie (1) filet (1) film (1) fisker (1) focaccia (1) foul (1) frutti di mare (1) frytki z batatów (1) fusion (1) galettes des rois (1) gnocchi (1) gofry (1) gotuj i chudnij (1) gołąbek (1) gołębie (1) goździki (1) gramofon (1) granola (1) grillowane warzywa (1) grillowany kurczak (1) grissini (1) groch (1) groupon (1) grzanki z serem (1) grzybki (1) guciołki (1) gulasz (1) gęsina (1) hamsi (1) hawajska (1) hinduskie chlebki (1) hinkali (1) ikea (1) ikra (1) imperial (1) jabłko w cieście (1) jagody (1) jajko 63 (1) jajko confit (1) jajko poszetowe (1) jajko przepiórcze (1) jalapeno (1) jasne (1) jałowiec (1) jogurt (1) kakao (1) kalarepa (1) kanapka klubowa (1) kangur (1) kapary (1) kapusta pekińska (1) karczek (1) karpatka (1) kasza (1) kasza gryczana (1) kasza manna (1) kaszanka (1) kawiarnia (1) kałamarnice (1) kebap (1) kharcho (1) khoubz (1) kiełki (1) kinder bueno (1) kindziuk (1) kino (1) kiszona kapusta (1) kiwi (1) klopsiki (1) knedle (1) kofta (1) koktajl (1) kolendra (1) korniszon (1) kotlet szwajcarski (1) kotlet z ciecierzycy (1) kotlety selerowe (1) kowal (1) krem (1) krem budyniowy (1) krem czekoladowo-orzechowy (1) krem z buraczków (1) krem z buraków (1) krem z pomidorów (1) książka (1) kubdari (1) kuchnia afrykańska (1) kuchnia bałkańska (1) kuchnia brytyjska (1) kuchnia chińska (1) kuchnia czeska (1) kuchnia hiszpańska (1) kuchnia marokańska (1) kuchnia meksykańska (1) kuchnia molekularna (1) kuchnia rosyjska (1) kuchnia tajska (1) kuchnia wietnamska (1) kuchnia łódzka (1) kulki ryżowe (1) kurczak teryaki (1) kurczak w bekonie (1) kuskus (1) kwas chlebowy (1) kwestia smaku (1) kwiaty cukinii (1) larwy (1) latte (1) leberkase (1) lepinje (1) liść laurowy (1) lobio (1) lody pistacjowe (1) lody tajskie (1) lody waniliowe (1) lodziarnia (1) lokum (1) lukier (1) lumaconi (1) majonez (1) mak (1) makaron czekoladowy (1) makaron naleśnikowy (1) makaroniki (1) maki (1) makrela (1) masa kajmakowa (1) mascarpone (1) masło kminkowe (1) maślaki (1) mezze (1) miecznik (1) migdał (1) migdały (1) mintaj (1) miruna (1) mięso (1) morela (1) moro (1) mortadela (1) mrożona kawa (1) mrówki (1) mucha (1) murzynek (1) musztarda (1) mydło (1) myway (1) mózg (1) mątwy (1) naan (1) nadugi (1) naleśnik czekoladowy (1) ocet (1) ogórek (1) ogórek małosolny (1) ojukhari (1) okra (1) olej (1) oranżada (1) orecchioni (1) oscypek (1) otwarcie (1) ozorki (1) ośmiornica (1) ośmiorniczki (1) pan.puh (1) pancake (1) panna cotta (1) papa-lolo (1) pappardelle (1) pascha (1) pasta oliwkowa (1) pastet (1) pastrami (1) patisony (1) pałeczki (1) pekin (1) pepperoncino (1) pestki dyni (1) pesto bazyliowe (1) philly cheese steak (1) pieczarki (1) pieczywo (1) piekarnia (1) pielmieni (1) pierogi drożdżowe (1) pierogi polskie (1) pierogi ruskie (1) pierogi szwabskie (1) pierogi z jagodami (1) pierogi z kurkami (1) pierogi z serem (1) pikantny ogórek (1) pingyao (1) pkhali (1) placki z batatów (1) placki z cukinii (1) plackolandia (1) platany (1) plendze (1) pljeskavica (1) poliki wołowe (1) polędwica wieprzowa (1) pomidory (1) pop tarts (1) prażona cebula (1) precle (1) prosecco (1) ptyś karmelowy (1) puszka (1) putenesca (1) pączkarnia (1) pęczak (1) płatki kukurydziane (1) quiche (1) raki (1) ramen (1) regionalne (1) restrauracja (1) ristorante (1) robaki (1) rodzynki (1) rogal (1) rogal świętomarciński (1) rostbef (1) roszponka (1) rosół (1) ryb (1) ryba (1) ryby (1) rzodkiewka (1) róża (1) safari (1) sardele (1) sardynka (1) schitzel (1) ser lazur (1) ser pecorino (1) sernik Grand Marnier (1) shake (1) shitake (1) sieja (1) siela (1) siesta (1) skrzydełko (1) smażone mięso (1) smażony ser (1) snickers (1) sok (1) sok pomidorowy (1) solanka (1) solianka (1) sos aioli (1) sos beszamelowy (1) sos borowikowy (1) sos chrzanowy (1) sos kurkowy (1) sos miodowo-musztardowy (1) sos mole poblano (1) sos musztardowy (1) sos pomidorowy (1) sos śmietanowo-ziołowy (1) spezi (1) spiralki (1) stir fry (1) suflet dyniowy (1) suflet pistacjowy (1) suszony pomidor (1) suszony łosoś (1) szarlotka (1) szerbet (1) szparagi (1) szprycer (1) szybko (1) szynka parmeńska (1) słodko (1) słonecznik (1) tacos (1) tagliatelle z kurczakiem (1) tagliatelle z polędwiczką wieprzową (1) tahini (1) taishan (1) tempura (1) tiramisu (1) tolma (1) torcik czekoladowy (1) tragedia (1) tsingtao (1) tulumba (1) twarożek waniliowy (1) tłuszcz (1) udko (1) vege (1) walka (1) wege (1) wiener (1) winegret (1) wiśnie (1) woda mineralna (1) wrap (1) wspólny stół (1) wywar (1) wódka (1) wędlina (1) wędzone tofu (1) węgorz (1) yanjing beer (1) zaParowani (1) zapiexy (1) ziele angielskie (1) ziemniaki duchesse (1) zimno (1) zioła prowansalskie (1) zupa cebulowa (1) zupa krem (1) zupa pho (1) zupa węgierska (1) zupa z cieciorki (1) zupka chińska (1) złoto (1) ćevapčići (1) Łowicka (1) Łowicz (1) Łódzkie Burgery (1) łopatka (1) śledź (1) ślimak (1) śliwki (1) św. Marcin (1) świerszcze (1) żurek (1)