Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2015

To teraz mój pomysł na deser. Pascha czyli ciekawa alternatywa dla sernika, dobra nie tylko na Wielkanoc.


Przepis, który znalazłam pochodzi z portalu Mniammniam.com, a wybrałam go dlatego, że ma w sobie najmniej udziwnień i większość składników ma się na podorędziu.


Proporcje składników możecie znaleźć pod linkiem. Wykonanie nie jest trudne, ale czasochłonne, bo trzeba zagotować mleko z wanilią i cukrem (uwaga, w przepisie jest błąd, bo w proporcji jest jedna szklanka cukru pudru, u mnie było ekstra kiedy jedną szklankę zwykłego cukru wsypałam w tym miejscu a drugą przy ucieraniu), następnie ostudzić i dopiero wtedy wanilię usunąć. Rodzynki standardowo zalewamy wrzątkiem i studzimy.


I teraz najlepsza magia. Śmietanę miksujemy z jajami, a następnie wlewamy ją do ponownie gotującego się mleka. Ja wiem, że dla doświadczonych kucharzy to normalne, ale tak powstaje twaróg. Trzeba jeszcze chwilę pogotować, a następnie odcedzić i wystudzić. Magia.


Jak już wszystko wystudzimy to wszystko ucieramy ze sobą. Na koniec dodajemy rodzynki. Można dodać jeszcze jakieś inne pierdółki (inne bakalie), ale nie są konieczne.


A oto wynik końcowy:



Pascha jest bardzo dobra i baaardzo sycąca. Jest niestety dosyć praco- i czasochłonna, ale zawsze warto spróbować :)

Pascha wyszła Mai rewelacyjnie, co tu dużo mówić. :) Szkoda tylko, że tak narzekała na to, iż przygotowanie samego ciasta zajęło jej tyyyyyle czasu... Cóż, mimo zachwalania i "zamawiania" kolejnej paschy nie liczę abym miał okazję w najbliższym czasie jej znowu spróbować. :P 

poniedziałek, 30 marca 2015

Już kolejny rok z rzędu na sylwestra zaprosiliśmy naszych znakomitych znajomych i poprosiliśmy ich o przyniesienie czegoś dobrego do zjedzenia. Wiola, oprócz pysznego ciasta i sałatki przyniosła... suszone pomidory w oleju. Ponieważ naczytałam się nieco jak to trudno suszone pomidory dostać oraz, że warto je samodzielnie zrobić, zaczęłam Wiolę wypytywać. No i minęło kilka miesięcy i Wiola przywiozła mi pomidorki :) Nie prosiłam, ale byłam i jestem przeszczęśliwa!

A teraz instrukcje: bierzesz pomidorki (parzysz je), czosnek (sporo - około 3 ząbków w tym wypadku) + zioła prowansalskie. Sama od siebie dodałam czerwony pieprz, bo taki śliczny :) W jakimś przepisie widziałam, że można dodać świeżą bazylię. Układasz pomidorki, przekładasz czosnkiem i ziołami i tak aż do zapełnienia słoika. A potem zalewasz olejem słonecznikowym albo oliwą z oliwek. Wiola mówi, by nie robić za dużo, bo na sucho pomidorki szczelnie zamknięte spokojnie się zachowają, a w słoiczkach niekoniecznie. My zrobiłyśmy 2 słoiczki i stoją od jakiegoś miesiąca, ale podobno to nie jest zasadą.


Aha i jeszcze ciekawostka, którą pewnie znają wszyscy, tylko ja nie wiedziałam. Jak zalejecie oliwą z oliwek i wrzucicie do lodówki to... oliwa wam się wyziębi i zrobią się białe kuleczki z tłuszczu. To wcale nie pleśń! Ciekawostka.





A jak w smaku? Super. Rewelacja! Na pewno można kombinować z przyprawami, ale ta podstawowa wersja jest super. I załatwcie sobie porządne pomidorki. Te które dostałam od Wioli są prawdziwe i pomidorowo-kwaskowe. Nie wiem czy w sklepowych też się tak da :)

wtorek, 24 marca 2015

Jakiś czas temu moja mama kupiła królika z zamiarem przyrządzenia go. Oczywiście nie mogłam okazji przepuścić i poprosiłam mamę by mi królika odstąpiła - a nuż wyjdzie coś dobrego. Jak zwykle moje oczy poniosły mnie do przepisów Lidla. Nie ma tu nic sponsorowanego. Po prostu są one zwykle opatrzone filmikami z których można się dowiedzieć więcej niż z opisu. 

Mój królik to Królik w sosie musztardowym z zapiekanką kukurydzianą przy czym zapiekanka jest niczym innym jak pieczoną mamałygą.

Zacznijmy od trybowania królika. Jest ono proste, zwłaszcza jeśli się obejrzy filmik. Tylko do przebijania się przez kręgosłup trzeba mieć dużo siły lub pałkę do przebijania noża. Późniejsze przyrządzenie mięsa nie jest już trudne. Gorzej z sosem, który u mnie w żaden sposób nie chciał się zredukować i w sumie nie wiem dlaczego. Odparowałam go, ale to chyba nie to co powinnam była zrobić. A musztarda wcale nie musi być z gorczycą - ja miałam 3 rodzaje musztard i było spoko :)

Co do zapiekanki kukurydzianej. Aby mleko się nie przypaliło, najpierw zagotujcie w garnku dosłownie pół szklanki wody. Tak by dno było przykryte. A potem wsypcie kaszę i mieszajcie aż starczy sił. Jeśli chodzi o ser, to wkroiliśmy cały i nie było go jakoś super czuć. Może zamiast Grana Padano można by użyć Parmezanu? Oliwek też swobodnie można wkroić więcej niż podano w przepisie.

Gdzieś w tym momencie ja wkroczyłem do akcji. :) Tzn. zostałem skierowany do mieszania zawartości garnka tak aby nic się nie przypaliło i nie przywarło. Mogę spokojnie napisać, że byłem w tym momencie wręcz nie do zastąpienia, dobrze że byłem na posterunku. ;)

Po wykonaniu przepisu całość wygląda tak:


Myślę, że jest to swobodna porcja dla 4 osób (jak nie 5) :) No i muszę powiedzieć, że królik wyszedł mięciutki i delikatny i do tego bardzo dobry. Zapiekanka jest ciekawą odmianą dla ziemniaków i makaronów, tak więc również polecam! :)

Bardzo smaczny i fajny obiad. Królik wyszedł rewelacyjnie, zresztą zapiekana mamałyga również. I do tego wszystkiego sos musztardowy ze świeżym rozmarynem... Mniam! :)

poniedziałek, 2 marca 2015

Ja wiem, że to się nieczęsto dzieje, ale może kiedyś zostaniecie z kilkoma starymi pączkami i będzie Wam szkoda wyrzucić (bo nie wolno wyrzucać!). Można wtedy zrobić zapiekankę według przepisu: Przepis na zapiekankę. Nie będę Wam pisać całego przepisu, bo nie jestem autorką, ale mogę polecić i dorzucić swoje uwagi.


Najpierw trzeba pokroić jabłka i usmażyć z miodem i przyprawami. Tak pięknie pachniało, że z pewnością mogłabym to zjeść bez innych dodatków :)




Kroimy pączki na plastry. Możemy dołożyć do przepisu banana - bardzo dobrze smakuje.


Całość układamy w naczyniu żaroodpornym.


UWAGA! Pamiętajcie o zrobieniu "sosu", który ma być spoiwem zapiekanki. Ja najpierw upiekłam na sucho... ale, że mój piekarnik piecze mniej niż bardziej, szybko zrobiłam sos, polałam i upiekłam ponownie :)

Całość może nie prezentuje się jakoś rewelacyjnie:


Uwierzcie, że było pysznościowe. I stare pączki zostały ze smakiem przez wszystkich zjedzone. Zamiast nich można również użyć starego ciasta drożdżowego. A poza tym, można w ten sposób zutylizować trochę już zleżałe jabłka oraz banany. Uwielbiam takie przepisy!

Ja w przypadku tego przepisu byłem jedynie degustatorem i mogę potwierdzić słowa Mai: było pysznościowe! ;)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Notka napisana punktualnie, w niedługim czasie po gotowaniu bądź wizycie w restauracji, to notka nieważna (ale staramy się jak możemy aby tak nie było!). ;) W każdym bądź razie, w długi listopadowy weekend Maja postanowiła przygotować danie, którego głównym elementem będzie gęś. Szczęśliwym trafem akurat w telewizji natrafiła na przepis Karola Okrasy, prezentowany w "Okrasa łamie przepisy" (potrawa numer 3). Nie było rady, trzeba było brać się za szykowanie pieczonej piersi gęsi z sosem z czarnej porzeczki i brukselką

Na temat samego gotowania nie mam praktycznie nic do napisania, spokojnie odsyłam do przepisu zaprezentowanego w podanym wyżej linku. Powoli i spokojnie przechodziliśmy przez kolejne etapy i punkty przepisu, aby na końcu uzyskać taki, pięknie pachnący, efekt:



W mojej ocenie wyszło nam naprawdę fajne i smaczne danie. Rewelacyjnie przypieczona pierś gęsi, bardzo dobry sos z czarnej porzeczki (choć może trochę za bardzo wytrawny, można było go bardziej posłodzić) oraz przepyszne brukselki podsmażone na gęsim tłuszczu. Rewelka! Niestety, o ile dla mnie tak podana gęsina przypadła bardzo do gustu, o tyle Maja potem przez dwa-trzy dni umierała z powodu dolegliwości żołądkowych. Tak więc jeśli ktoś nie przepada za tłustymi i ciężkimi daniami, a tym bardziej jeśli po nich mocno się męczy z przeróżnymi dolegliwościami: nie szykować! Pozostałym szczerze polecam! ;)

wtorek, 11 listopada 2014

Dzisiaj piszę ja, bo ja gotowałam to i ja napiszę :) Bartka nawet przy tym nie było! :) Ale za to dzielnie zasłużył się tym, że taki specjał jak "kwiaty cukinii" znalazł się na moim stole (kwiaty pochodziły z jego działki :)).

Zacznę więc od tego, że kwiaty cukinii w wersji z tempurą są wspaniałą przystawką i wcale nie taką trudną do zrobienia. Kwiaty przed przygotowaniem należy umyć i osuszyć a następnie wyjąć słupek/pręciki.

Na ciasto:
50 g mąki kukurydzianej
150 g mąki pszennej
2 jajka
400 ml bardzo zimnej wody (polecają wodę z lodem)
sól

Mieszamy najpierw mąki ze sobą, następnie ubijamy jajka z wodą. Później dodajemy do jajek mąkę i możemy zmiksować. W przepisie mówili, że nie należy się denerwować grudkami, bo grudki są w tempurze ok :) Ciasto w każdym razie ma być trochę lżejsze niż naleśnikowe.

Na nadzienie:
Tu już jak chcecie. Ja uwielbiam kozi ser, więc kupiłam twarożek z koziego sera i zmieszałam ze szczypiorkiem (drobno posiekanym), chilli, odrobiną soku z cytryny i oczywiście sól i pieprz do smaku. Weźcie pod uwagę, że masa musi być gęsta na tyle by nie wypłynęła.

I teraz najlepsze. Kwiaty smażymy na głębokim tłuszczu (ja smażyłam na oleju słonecznikowym). Tłuszcz musi być gorący, bo tempura musi się dosyć szybko zrumienić. Im dłużej kwiaty siedzą w oleju tym tłustsze będą. Zresztą - im niższa temperatura tym bardziej tłuszcz wniknie w ciasto. A chcemy, żeby ciasto było lekkie i chrupiące.

I voila:



UWAGA! Z podanego przeze mnie przepisu wychodzi bardzo dużo ciasta, tak więc swobodnie można użyć połowy proporcji. Ja, ponieważ tego nie wiedziałam, pokroiłam na plasterki cukinię i zrobiłam jeszcze plasterki cukinii w tempurze, z takimi samymi dodatkami.



Ja polecam. Jeśli macie możliwość załatwienia kwiatów cukinii to róbcie i niech Wam będzie na zdrowie. Sama się zdziwiłam jak łatwo i szybko to poszło :) A że będzie smaczne to wiedziałam od razu :)

środa, 7 maja 2014

Na wstępie powiem, że sałatka nas pokonała. A dokładniej pokonało nas zdobycie karczochów. Więc stwierdziliśmy - po co? I tak potem by leżały w lodówce i się marnowały. Więc sałatka według własnego pomysłu: miks sałat, chyba były szparagi i vinegret musztarda+miód+ocet winny. Polecam, zawsze wychodzi :)

Nie ma to jak zacząć notkę od końca, albo przynajmniej od końcówki rozwinięcia tematu, prawda? ;)

Wracając do vol-au-vent (przepis tutaj). Największą zagwozdką było dla nas ciasto francuskie i co z nim zrobić. No bo mówią - wyciąć kółko duże, oraz wyciąć obręcz. JAK?! DLACZEGO?! I gdzie ciastowa pokryweczka?! Otóż... nigdzie ;) Uprzedzając zagadkę. Na jeden vol-au-vent wycinamy duże koło, a następnie drugi takie samo i ze środka tego drugiego wycinamy mniejsze. Co dalej? Na duże kółko kładziemy obręcz z drugiego i tak pieczemy. Pokryweczkę tworzy się poprzez wycięcie jej z upieczonego wyrośniętego ciasta :)

To znaczy ja pamiętam, że aż takich problemów i pytań nie miałem. Może męski zmysł majsterkowicza i kombinatora tutaj zadziałał? Co prawda trochę inaczej sobie wyobrażałem proces pieczenia i tego jak to ciasto będzie rosnąć, ale ogólną koncepcję pojmowałem. :) Ale na pierwszy rzut oka to faktycznie nie wygląda łatwo i logicznie. ;)

Ale najlepszy z tego wszystkiego jest farsz, którego moim zdaniem można użyć do wielu różnych rzeczy. Jest to miks smakowy: cebulka, schab, pieczarki, por, boczek i śmietana. Paluszki lizać. Naprawdę nie ma też w tym farszu niczego zaskakującego ani dziwnego.

Smażony por to nadzwyczajny element dania. Kolejny raz już go tak przygotowujemy i po raz kolejny byliśmy zachwyceni jego smakiem. A już z dodatkiem pozostałych składników... palce lizać!

Gotowe danie wyglądało tak:




Ja osobiście polecam. Zwłaszcza ze względu na farsz, ale trzeba przyznać, że wygląda efektownie, a nie narobiliśmy się przy tym za mocno. Spróbujcie, bo warto czasem pokusić się na taki luksus :)

Danie, poza samych uszykowaniem do ciasta do pieczenia nie sprawiało kłopotów ani nie zabrało nam mnóstwa czasu. Smakowo - super! No i jeszcze całość wygląda trochę jak burger z sałatką. :P

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Uwielbiam tarty i quiche. Uwielbiam w nich ciasto i uwielbiam to jak różnorodne może być "nadzienie". Zawsze chciałam zrobić i ostatnio zaopatrzyłam się w formę do tarty. Quiche z pomidorami, papryką, kozim serem i kindziukiem posłużył jako inspiracja i przepis na pierwszą tartę. Przekonał mnie kozi ser oczywiście. :)

Natomiast ja, jako kompletny ignorant w kwestii nazewnictwa dań, które mi nie pasują jakoś specjalnie nie odróżniam tarty od quiche. :D Oczywiście istnieje niezerowa szansa, że to to samo tylko jedno określenie jest... np. z Francji, a "tarta" to polski odpowiednik. :) Tak czy siak, Maja uparła się, że kiedyś koniecznie musi coś takiego uszykować. 

No tak czy inaczej muszę przyznać, że nie jest to najłatwiejszy przepis, a na pewno najłatwiejszym nie jest ciasto. Mąka i masło. Uwierzcie mi, że rozwałkowanie tego tak, żeby można było zrobić z tego spód do ciasta jest na tyle trudne, że postawiło pod znakiem zapytania cały obiad. Na szczęście przyszedł Bartek i rozwałkował :) Pokazał, że się da. Może następnym razem sama też się nie poddam :) Mogę dać radę, jak trochę poprawiłam ciasto - dodałam więcej masła.

Naprawdę było blisko, że całe danie utopiłoby się w morzu gorzkich łez i pretensji do świata. ;) Na szczęście byłem w pogotowiu. Lata domowych treningów przy lepieniu i wałkowaniu ciasta (np. na pierogi) umożliwiły mi uratowanie sytuacji.

Farsz prościzna - kindziuk można zastąpić dowolną, zdecydowaną w smaku, wędliną. Ale jest w przepisie podpucha - dużo wygodniejsza jest forma z odpinanym brzegiem - z mojej trudno było cokolwiek wyjąć. 

Sałatka była bardzo ciekawa, chociaż raczej jej nie powtórzymy. Aha! Kupcie dojrzałe awokado ;) Nasze było jeszcze chrupkie :)

Chrupkie i gorzkawe....

Efekty wyglądały tak:






Polecam :) Nadal kocham quiche i tarty i będę kombinować jeśli tylko będę miała czas :) Moim zdaniem to zawsze miła odmiana od schabowego czy pizzy :)

Faktycznie było smacznie i sycąco choć jak dla mnie trochę za mało wyraziście. Muszę przy następnym gotowaniu bardziej lobbować za dużą ilością przypraw. ;)

niedziela, 9 marca 2014

Gdzieś tam w głębi duszy jestem trochę Czechem - kocham Pragę i jej klimat (a także specyfikę kilku mniejszych czeskich miasteczek), lubię bardzo Wojaka Szwejka oraz twórczość Franza Kafki , z przyjemnością wspominam moje czeskie wyprawy i tamtejsze jedzenie. :) Dlatego też, jak tylko nasz ulubiony, pod kątem kulinarnych inspiracji, dyskont zrobił "czeski tydzień" czułem, że w kuchni sobie trochę poszalejemy i zobaczymy co ta moja czeska dusza pokaże na talerzu. :)

Ja czuję, że w głębi mojej duszy siedzi Niemka, ale nie będę gotować Sauerkrauta :P (przynajmniej w najbliższym czasie)

Jak zwykle mogliśmy wybrać z dwóch proponowanych dań. Na samym początku chciałem abyśmy przygotowali obiad z knedlikami, jednak po przeczytaniu przepisu uznałem, że byłoby z tym a dużo zabawy. Zdecydowaliśmy się więc na schab z puree z selera, pieczoną marchewką i sosem z ciemnego piwa. Skoro nie będzie knedlików to chociaż dobre czeskie piwo się znajdzie. ;)

Bardzo żałuję, że nie wybraliśmy przepisu z knedlikami, bo uwielbiam ciastowe rzeczy, ale może następnym razem :)

Przepis nie należy do specjalnie skomplikowanych. Najmniej problemu było z przygotowaniem mięsa - pokroić, osolić i popieprzyć, a następnie usmażyć z kilkoma dodatkami (czosnek, rozmaryn i tymianek). Choć z drugiej strony z pozostałymi elementami dania też nie było dużo zabawy. Puree zrobiliśmy w kilka minut, bo ugotowanie selera oraz ziemniaków (oczywiście osobno!), a następnie ich rozgniecenie, dodanie śmietany i na końcu zmiksowanie wiele czasu nie zabiera. :) Tak samo z marchewką: obrać, pokroić, włożyć do żaroodpornego naczynia z tłuszczem i tymiankiem i do pieca!

Trochę więcej zabawy było przy sosie, gdzie składniki trzeba było smażyć, dusić, gotować, redukować, znowu gotować, mieszać i dolewać. :) Na szczęście ulotka jak i filmik dały radę i nam pomogły przez co i my wyszliśmy z tej walki z tarczą, a nie na niej. ;)

Jedyną dziwną rzeczą jest to, że cała treść z sosu czyli boczek, pieczarki i cebulka... nie są nigdzie używane, a naprawdę pyszne, bo tu nic niedobrego nie występuje :) Zdecydowanie polecamy zagospodarowanie ich i np. podanie w charakterze dodatku. Moja uwagą co do przygotowania mogłoby być, by uważać z mięsem. Schab jest mięskiem suchym i łatwo go wysuszyć, natomiast uważając na niego zbyt mocno (ja) można go nie dosmażyć. Oczywiście zdaję sobie, że jest to kwestią wprawy :)



Z całego dania najbardziej mi przypasował sos z bardzo ciekawą nutą piwa oraz marchewka, które po takim delikatnym przypieczeniu robi się rewelacyjnie słodka. Muszę również przyznać, że puree z selera, które od początku budziło we mnie spore obawy bardzo mile wszystkich zaskoczyło. Jednak mimo tych plusów wydaje mi się, że więcej tego dania nie powtórzymy. Może kiedyś rzucimy się z patelniami i garnkami na jakiś inny czeski przysmak albo... po prostu pojedziemy na weekend do naszych południowych sąsiadków. ;)

Całe danie było bardzo dobre i uważam, że wszystkie komponenty mogą być swobodnie ponownie podane ponieważ każdy z osobna jest pyszny. Puree dlatego, że jest to coś zupełnie innego i może bardzo dobrze zastąpić ziemniaki przy obiedzie. Marcheweczka pieczona z tymiankiem jest absolutnie pyszna, a smak sosu do mięsa do tej pory potrafię sobie łatwo wyobrazić. Naprawdę ciekawy przepis i o ile pewnie całościowo nie powtórzymy, o tyle wydaje mi się, że pomysły zostaną jeszcze nie raz wykorzystane :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Ostatnio mało gotujemy, ale któregoś razu udało mi się kupić kozi ser, ponieważ chciałam poczęstować Bartka przystawką, którą pokazała mi moja siostra (na kanwie swoich doświadczeń z kuchnią szwajcarsko-francuską).

Proszę Państwa bliny z kozim serem i bazylią to nic trudnego. Jedyne co trzeba zrobić to bliny ;) Proporcje (dosyć uznaniowe) są takie:
1/2 l mleka
2 jajka
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 3 łyżek mąki
sól
Należy to zmiksować. Ma być konsystencji gęstej śmietany. Następnie usmażyć. I teraz tak. Albo na smażących się "po drugiej stronie" blinach układamy kozi ser, albo po usmażeniu wszystkich wrzucamy je z kozim serkiem na chwilę do piekarnika. Chodzi o to, by ser się nieco rozpuścił. I na to kładziemy listek bazylii. Prościutkie, a pyszne.

W kwestii szykowania nie mogę praktycznie nic powiedzieć albowiem mój udział na tym etapie ograniczał się wyłącznie do ułożenia listków bazylii oraz przeniesienia całości do jadalni. :) Mogę tylko napisać, że faktycznie całość jest to zrobienia w dosłownie kilkanaście minut. 
Natomiast smakowo danie przedstawia się bardzo interesująco - od spodu ciepła i słodkawa blina, na górze zaś wytrawny kozi ser i bazylia. Fajne połączenie. :)



czwartek, 7 listopada 2013

Kolejna odgrzewana notka, ale wychodzimy z długów :) Jak już wiecie - jedliśmy niedawno musakę i niezbyt nam smakowała. Natomiast ja ostatnio oglądam dużo Masterchefa Australijskiego gdzie jurorem jest George Calombaris, który ma greckie korzenie i on wiecznie wspomina "he's moms muSAka" (napisałam tak, bo on to tak fajnie akcentuje ;)). Więc ja mu wierzę, że musaka jest fajna i strasznie chciałam spróbować zrobić ją dobrze. W tym odcinku Musaka wg Pascala Brodnickiego.

Przypominam, że ja tych programów nie oglądam. ;) Ostatnio tylko robię wyjątek dla polskiego "Top Chefa". :)

Jest to kolejne danie Pascala w którym nie ma zbyt wiele filozofii. Ale UWAGA! Proporcje w przepisie podane są na 8 osób, a nie na 4! Mięso trzeba podsmażyć z cebulką, sosem pomidorowym i winem. Zajmuje to sporo czasu, bo płyn ma odparować. Następnie dopiero doprawiamy. Cukinię i bakłażana obsmażamy na oliwie i potem kładziemy na ręcznikach papierowych żeby tłuszcz obciekł. Następnie robimy sos beszamelowy z którym też nie mieliśmy problemów. No i na koniec pyszny serek do rozkruszenia na wierzchu :)

Na fakt ilości osób jaka jest podana w przepisie warto zwrócić uwagę najlepiej przed zakupami, najpóźniej w trakcie przygotowań do gotowania. ;) Natomiast w kwestii samego gotowania i szykowania ja już nic praktycznie do tego co Maja napisała dodać nie mogę - ten przepis naprawdę jest prosty.




Ponownie przepraszam za jakość zdjęć ;) No nie umiem ich robić :P W każdym razie musaka wyszła bardzo dobra. Porządnie się nią najedliśmy i uwierzyliśmy, że może być dobra :) Przepis polecamy, bo to w gruncie rzeczy niewiele roboty, a wyżerka jak się patrzy :)

Mimo tego, że w naczyniu musaka nie wyglądała dla mnie zachęcająco (bałem się, że na wierchu pływa sam tłuszcz...), całość po podaniu na talerze miło zaskoczyła. Mięsko połączone z bakłażanem i resztą dodatków stworzyło bardzo ciekawe połączenie - może nie wizualne, ale na pewno smakowe! ;)

środa, 23 października 2013

Jaki czas temu naszło nas na zrobienie czegoś bardziej pikantnego do zjedzenia. Po przejrzeniu posiadanych przepisów zdecydowałem iż ugotujemy kurczaka cajun i cukiniową zapiekankę. Mieliśmy nadzieję, że wyjdzie fajne kurczakowe danie z ciekawym dodatkiem w postaci zapiekanki pod kozim serem. Nie zawiedliśmy się. 

Mówiąc najbardziej ogólnie cały przepis w zakresie przygotowania kurczaka sprowadzał się do przyrządzenia mieszanki przypraw cajun i obtoczenia w niej mięsa. Jednak skompletowanie wszystkich poszczególnych składników składających się na tę mieszankę to sztuka - trzeba naprawdę mieć pojemną domową przyprawową spiżarkę. Jeżeli jednak uda nam się wszystko skompletować to... naprawdę wyjdzie super połączenie różnych smaków, które można jeszcze nie raz wykorzystać (bo jeśli zrobimy wszystko według podanych przez Pascala gramatur to wyjdzie nam sporo tej mieszanki). Druga rzecz, która utrudnia przejście pierwszego etapu jest posiadanie moździerza - ja niestety takowego nie mam, mimo że od dawna obiecuję sobie, że go kupię. No ale nie od dzisiaj gotujemy z Mają i udało się tę przeszkodę pokonać - wszystkie składniki wrzuciłem do małej torebeczki i kilkanaście razy rozwałkowałem. Bardzo ładnie się "zmieliły". :)

No tu pamiętam, że do młynka do kawy je wrzuciliśmy ;)

Prawda! Absolutnie i bezapelacyjnie prawda! Cukier trzcinowy brałem trochę rozbiłem i rozwałkowałem - a potem już wszytko w młynku do kawy brałem i mieliłem. :) Ach ta pamięć...

Dalsza część to przygotowanie kurczaka. Po obejrzeniu zdjęcia gotowego dania z papierowego przepisu pomyślałem "o nie, znowu trzeba będzie jakoś pozbyć się końcówki pałki..." - pomny przeżyć i walki przy przepisie Okrasy (o tym: http://obiednie.blogspot.com/2013/05/szpinakowy-kurczak-z-ziemniaczkami.html). Na moje szczęście Pacal zaproponował zupełnie inną metodę oprawiania mięsa i... poszło o wiele szybciej i łatwiej. :) Po pozbyciu się chrząstki wystarczyło już tylko obtoczyć kurczaka w przygotowanym "sosie" cajun, ułożyć mięso w naczyniu żaroodpornym i włożyć po około godzinie-dwóch (aby choć trochę mięso przeniknęło smakiem) do piekarnika.

W czasie kiedy ja bawiłem się jeszcze z kurczakiem Maja zabrała się do szykowania zapiekanki. Najpierw należało pokroić cukinię na spore plastry i je podsmażyć z obydwu stron - nie wszystkie trafiły na półmiski (w końcu jako "szef kuchni" musiałem kilku spróbować :P). ;) Potem przyszła pora na zalewę - prościzna, wystarczyło wszystkie podane składniki wlać do jednej miski i porządnie wymieszać ze sobą do uzyskania jednolitej masy. Etap ostatni - połączenie wszystkie, czyli układanie cukinii na dnie żaroodpornych miseczek, zalanie całości przygotowaną zalewą i posypanie kozim serem i startym ementalerem. Same miłe czynności, nie to co odcinanie chrząstek z nóżek kurczaka. ;) (jeżeli dobrze pamiętam to również to robiłam jak Ty szatkowałeś ;)) Całość w końcu trafiła do piekarnika, gdzie obok kurczaka (który już się piekł około 30 minut) stało sobie i się zapiekało około 25-30 minut.

Po wyjęciu i podaniu całość prezentowała się w taki sposób:



Podsumowując, kurczak wyszedł bardzo fajnie. Był pikantny i świetnie komponował się z cukiniowo-serową zapiekanką. Choć powiem szczerze, że nie zachwycił mnie na tyle abym przygotował go po raz drugi. Chociaż... co ja zrobię z pozostałą ilością mieszanki przypraw cajun? :]

Wybaczcie mi proszę mój dzisiejszy brak wkładu treściowego, ale ja mimo obecności w przepisie mojego kochanego koziego sera - nic z tego przepisu prawie nie pamiętam. Kurczak wychodzi z niego pikantny, nawet z tego co pamiętam to bardzo i nie należy z tą przyprawą szaleć. Zapiekanka jeśli dobrze pamiętam była super. Zbyt długo czekaliśmy z opublikowaniem tej notki - przysięgam, że więcej nie pamiętam ;) Może kiedyś zrobimy ponownie, bo trzeba sobie przypomnieć ;)

niedziela, 20 października 2013

Pamiętam to jak dziś. Chcieliśmy gotować w weekend, ale w weekend nie było czasu, więc gotowaliśmy w piątek. A w piątek wiadomo - wszystkim się spieszy, wszyscy głodni i nie ma czasu na papranie się kilka godzin z obiadem. Wybraliśmy więc przepis grillowy (Grillowany indyk z pieczoną gruszką i serem pleśniowym), ponieważ u Bartka nie ma problemu z piekarnikami, a nawet okazało się, że ma wspaniałą "grillową" brytfannę, która zbiera ociekające płyny. No ekstra.

Cały przepis zaczynamy od zamarynowania gruszek. Nasze gruszki były chyba nawet za piękne do tego przepisu. Ale jak się prezentowały!


Powiem tak. W tym przepisie naprawdę nie było filozofii. Pieczone gruszki (trzeba pamiętać, żeby dać im czas żeby odpocząć) i grillowany-pieczony indyk (u nas kurczak) na którego trzeba pod koniec rozkruszyć trochę sera pleśniowego (niebieskiego). (Aha! Ważna sprawa o której mówi nawet Okrasa - kurczaka nie należy marynować za długo, bo jest marynowany świeżymi składnikami i lepiej żeby się nie zepsuły.) Dodam tutaj (z miną znawcy :P), że geniusz tego przepisu polega na tym, że słony ser pleśniowy jest łamany przez słodycz gruszki. Dlatego ważny jest niebieski ser pleśniowy i by gruszki były bardzo słodkie.

Przepis banalny i naprawdę szybko można się przy nim uwinąć (zresztą jak widać na stronie "czas: 30min"). Przygotowanie marynaty do gruszek i mięsa zajmuje kilka minut, potem upieczenie i usmażenie wszystkiego niewiele więcej. Najwięcej problemu było z upilnowaniem aby nic się nie przypiekło. Jeżeli się jednak będzie obserwować gruszki to nie ma możliwości aby je spalić. :) 


Jedyną rzeczą, która mnie zastanawiała podczas wykonywania przepisu to to, że dressing do sałaty jest bardzo gęsty. Naprawdę wygląda jak mus z pomidorów. Ale jest przepyszny i dobrze gra ze wszystkim więc na pewno można go jeszcze wykorzystać.

Ja na to nie zwróciłem w ogóle uwagi. Dressing jak dressing. :P A to, że ciężej go było wymieszać w taki sposób by każdy listek był nim muśnięty, no to cóż... (nie zauważyłeś, bo kiedy ja się z nim męczyłam, Ty rozmawiałeś przez skype :P)


Naprawdę polecam ten przepis, zwłaszcza dla miłośników sera pleśniowego. Człowiek się nie narobi, a może stworzyć przepis, którym będzie się zajadać cała rodzina.

Przepis szybki, bardzo smaczny i generalnie się przy nim namęczyć nie można. Tak więc jeśli masz gruszki i ser pleśniowy w lodówce to koniecznie spróbuj przygotować to danie! :)

środa, 24 lipca 2013

W gorące dni jakie ostatnio u nas panują zdecydowanie wena twórcza w gotowaniu ze mnie ucieka. Jakoś tak słoneczna pogoda, bardzo plusowa temperatura odganiają ode mnie jakąkolwiek inwencję w tym zakresie. A jeść trzeba! :P Na szczęście nasze książki kucharskie nie są wypełnione jedynie trudnymi i wykwintnymi daniami, ale trafi się tam i strona z prostym przepisem takim jak kurczak curry z ananasem.

Kiedyś dawno temu kurczak curry to było moje danie popisowe ;) Wychodziło ok, ale w końcu moja konserwatywna mama powiedziała, że woli schabowy i tak się u mnie kariera kurczaka curry skończyła :P Swoją drogą kurczak curry jako danie pikantne i nietłuste świetnie nadaje się na gorące dni.

Niezaprzeczalnie jest to danie proste w przygotowaniu jak przysłowiowy barszcz. Powiedzcie sami - co może być trudnego w obtoczeniu pokrojonego kurczaka w przyprawach i podsmażenia go wraz z ananasem na patelni? Danie w sam raz na leniwe popołudnie kiedy chcemy coś szybko dobrego naszykować, przy małym nakładzie sił, pieniędzy i składników.

Przepis jest rzeczywiście prosty :) Należy jedynie pamiętać, by kupić ryż, bo w przepisie nie jest to dokładnie napisane (nie ma w składnikach, uwaga jest dopiero na koniec treści), a moim zdaniem to danie z niczym nie będzie smakowało równie dobrze.



Według mnie tak przygotowany kurczak curry z ananasem wyszedł nam bardzo dobry. Do tego całość szykowaliśmy mniej niż pół godziny. Przepis naprawdę warty powtórzenia, pochwalenia i polecenia! :)

Ja również naprawdę polecam. To danie pozostawia sporo miejsca dla własnego smaku, bo można pobawić się nieco przeróżnymi przyprawami. Polecam na stosunkowo szybki (jeśli wcześniej się zamarynuje mięso) i smaczny obiad :)

czwartek, 18 lipca 2013

Razu pewnego w łódzkiej instytucji sprawiedliwości zawiązało się ciekawe trio - trójka ludzi, każde z innej bajki, jakoś spotkało się w jednym pokoju i przez kilka miesięcy razem sobie pracowało. Czasem na jakieś piwo po pracy poszło, czasem na jakąś pizzę. Generalnie bardzo dobrze im się wtedy dogadywało, pracowało i spotykało. :) Doszło nawet do tego, że po zwiększeniu tria do trio + Maja, postanowili zorganizować mini-domówkę. A nawet trzech (choć de facto potem doszło tylko do dwóch w pełnym składzie...).

Tak, bo Bartek poznał w pracy dwie koleżanki i potem umiejętnie tym faktem operował tak, abym była jak najbardziej zazdrosna :P Ale byłam dzielna! ;) W końcu zaproszenie na obiadokolację zostało poszerzone o mnie i tak miał miejsce pierwszy towarzyski obiad.

Z racji tego, że ja i Maja nieco kucharzymy zdecydowaliśmy się na przygotowanie czegoś na te spotkania. Pierwsza wizyta była na Widzewie Wschodzie. Co by nam wszystkim lepiej się spędzało czas i gadało przygotowaliśmy focaccia z oliwkami, pomidorami i bazylią. Generalnie są to małe pizze (przynajmniej mnie ciasto na focaccia przypomina takie na pizzę) z dodatkiem oliwy, pomidorków i oliwek. Bardzo sympatyczna, szybka w uszykowaniu przekąska. :) Wszystkim smakowała, a przynajmniej tak twierdzili. :P

Starałam się przekonać gospodynię, by nie robiła przystawek, ale się nie udało ;) Już nie pamiętam co było przystawką, ale było bardzo dobre :) Na pierwsze była zupa cebulowo-pomidorowa z grzanką czosnkową, dalej spaghetti putanesca i na deser szarlotka cynamonowa. Wszystko pyszne :) Nasze foccacia wyszły jak poniżej, moim zdaniem były fajne i w sam raz na przystawkę ;) 



Drugie spotkanie odbyło się u mnie. Nie licząc dania głównego w postaci tortilli (którą opisywaliśmy tutaj), na przystawkę przygotowaliśmy z Mają grissini czosnkowe z szynką szwarcwaldzką. Są to podłużne, chrupiące paluchy posypane makiem, na które nawija się plastry szynki szwarcwaldzkiej. Do tego sos czosnkowy. :) Jest to kolejne przystawkowe danie, które szykuje się mniej niż 5 minut, a które powinno każdemu smakować. :)

No Maja musiała wymyślić co tu za przystawkę podać ;) Dodam, że sos był z innego przepisu (był to lekko zmodyfikowany sos różowy stąd). Wszystko wyszło rzeczywiście super, chociaż szynki mogło być więcej ;) A na deser były lody :)



Cóż, na kolejną wizytę u kolejnej osoby już nie daliśmy rady nic przygotować. Niestety moglibyśmy nie dowieźć gotowego dania do Koluszek... Szczęśliwie organizatorka jakoś nam to wybaczyła. ;)
Ale za to jak się postarała! Jedliśmy rosół z bażanta i pizzę i 2 rodzaje ciast! (pleśniak + 3bit). No super :)

Fajny zwyczaj się utworzył, ale nie mogliśmy się ruszać po tych obiadach, więc nieco przystopowaliśmy - zwłaszcza w wakacje, kiedy aż tak jeść się nie chce ;) Nie wykluczone, że jeszcze do tego wrócimy, bo na pewno dzięki temu mile spędzamy czas w bardzo miłym gronie :)

Szkoda tylko, że kwartet nam się rozpadł i wróciliśmy do trio (i to nie tego pierwotnego)... :/ No ale cóż, nikogo do przyjaźni i wspólnego jedzenia nie będziemy zmuszać. :]

czwartek, 11 lipca 2013

Żeby nie było, że tacy genialni jesteśmy i wszystko nam zaraz wychodzi. Jak pewnie wiecie jakiś czas temu Lidl zrobił akcję "zasmakuj egzotyki" (tu możecie przeczytać o pierwszej naszej klęsce) i oczywiście musieliśmy próbować temu sprostać :P

Ambitna z nas drużyna i mimo pierwszego niepowodzenia z egzotyczną kuchnią nie zraziliśmy się i postanowiliśmy działać dalej w tym zakresie. Tydzień z bardzo wyszukanymi dania trwał wtedy w Lidlu w najlepsze i uznaliśmy, że żal byłoby nie posmakować ośmiorniczek i kangura.

Zaczęło się od ośmiorniczek z grilla. Co zrobiliśmy (nie tak)? Po pierwsze nie mieliśmy sosu peri-peri więc użyliśmy innego ostrego sosu - dlatego ośmiorniczki były absolutnie za ostre. Po drugie nie robiliśmy tego na grillu tylko na patelni. Ale to chyba nie było najgorsze. Najgorsze było to, że nadal nie umiemy robić owoców morza i najpierw oślizgłe bestie były ewidentnie surowe, a później gumowate. Jadło się je dziwnie i pierwszy raz wyrzuciliśmy to co ugotowaliśmy. Chociaż wygląda ładnie, prawda?

Efekt jak się głowonóg ścina na patelni jest fenomenalny. :) Szkoda, że to co nam wyszło już takie fantastyczne nie było. :P Ośmiorniczki były baaardzo gumiate, choć trzeba powiedzieć, że same końcówki macek były nawet zjadliwe - i o dziwo nie smakowały jak kurczak. :P




A drugą potrawą był stek z kangura w korzennej marynacie. Mięso przygotowaliśmy dobrze. Było soczyste i bardzo ok. Ale! O zgrozo. Powiedzcie mi, które z grupy: ziele angielskie, liść laurowy, pieprz czy ocet winny można nazwać składnikiem korzennej marynaty? Mnie marynata śmierdziała jak zaczyn do kapuśniaka i później tak samo smakował kangur. Tu jednak uważam, że przepis był idiotyczny i Lidl nie powinien się nim chwalić.

Bardzo chciałem spróbować mięsa kangura. Uznałem, że ośmiorczniki czy nawet łosia gdzieś w Polsce skosztuję, ale kangurzyzny raczej nie ma szans. I lidlowy obrazek był zachęcający... Niestety "korzenna" marynata okazała się absolutną klęską. Mimo, że stek udało się usmażyć rewelacyjnie, to smak jakiego nabrał po wcześniejszym wymoczeniu się w roztworze przypraw był prawie nie do zjedzenia. Dobrze, że frytki były. 



Wydało się. Nie jesteśmy genialni i pewnych rzeczy nie umiemy zrobić ;) Ale się staramy! :)

Kiedyś na pewno uda nam się zrobić dobre owoce morza! :P

niedziela, 7 lipca 2013

Dawno, dawno temu byliśmy w Meksyku. Trochę czasu później sami spróbowaliśmy ugotować coś meksykańskiego - co i jak nam wyszło możecie zobaczyć tutaj. :) W każdym bądź razie postanowiłem kulinarnie powrócić w te środkowo-amerykańskie klimaty i przyrządzić quesadillas z guacamole. Co prawda cały czas nie byłem przekonany, czy to się na obiad nadaje, ale raz kozie śmierć, prawda? :)

Akurat wypadły upały :) Uważam, że nie ma nic lepszego niż meksykańskie specjały na upały. Są mięsne, ale pikantne i po prostu pasują do palącego słońca. Dlatego z uporem maniaka przekonywałam Bartka, że "tak, na pewno się nadaje!" ;)

Przygotowanie całości nie sprawiło większych problemów, wystarczyło spokojnie podążać za wskazaniami Okrasy z filmiku i uwag z przepisu - kroimy kurczaka i warzywa na małe kawałki, podsmażamy je, następnie szykujemy farsz. Potem układamy wszystko na tortilli, dodajemy ser, przykrywamy drugą tortillą i do piekarnika na kilka minut.

Bartek zapomniał, że Okrasa kazał to całe warstwowe cudo smażyć z dwóch stron na patelni. Ale my się nie będziemy z żadnym przewracaniem na patelni bawić, bo ani tacy rzutcy nie jesteśmy, ani nie chce nam się tak bardzo sprzątać po nieudanych próbach ;) Zresztą tak jak już wspominałam u Bartka jest bardzo fajny piekarnik, który może pełnić rolę grilla jak również suchej patelni :P

Przygotowanie sosu guacamole nie powinno również Wam sprawić kłopotu. Przepis jest prosty i szybko się całość szykuje. :)

Jedyne co z guacamole to trochę trzeba do tego cierpliwości, bo należy je rozciapać, ale Okrasa nie pozwala używać blendera, bo mają być jednak grudki awokado. Może to i dobrze, bo rzeczywiście dzięki temu sos(?) jest bardziej treściwy. A, no i jeszcze miażdżenie fasoli na desce... może lepiej na desce. My próbowaliśmy w misce i nie było to jakieś super wygodne.

Po przygotowaniu całość prezentowała się tak:



Muszę przyznać, że moje obawy okazały się kompletnie nieuzasadnione. Przygotowane quesadillas i sos nie dość, że wyszły przepyszne to jeszcze tak się objedliśmy, że hej! Na pewno jeszcze kiedyś powtórzę ten przepis. :)

A nie mówiłam?! :) Kuchnia meksykańska jest super i wydaje mi się, że w stylu Bartka - niedużo roboty, a można się najeść konkretnie :) Wyszło pycha i ja chcę jeszcze raz! :) Dodam jeszcze, że potrawa się fajnie nadaje do jedzenia podczas oglądania Gry o Tron :P

I pomyśleć, że gdy pierwszy raz zobaczyłem ten przepis w ogóle nie miałem chęci do ugotowania proponowanej potrawy na obiad... :]

sobota, 29 czerwca 2013

Chcieliście kiedyś przygotować coś egzotycznego? Nam też przyszło to do głowy. Na dobry początek chcieliśmy spróbować mątw w białym winie. Co z tego wynikło? Przeczytajcie sami.

Oj tak, czasem ma człowiek takie dziwne pomysły. I co grosza potem je realizuje...

Pierwsze zaskoczenie, czyli jak wyglądają tak naprawdę mątwy? Tak jak na zdjęciu poniżej :) Muszę powiedzieć, że zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a ich nóżki powodowały nieco ciarek na moich plecach, ale nie zrażałam się i brnęłam dalej w ich opłukiwanie ;)

Powiem tak, parafrazując Benedykta Chmielowskiego - mątwa jaka jest każdy widzi. :P Ale faktycznie, jak się je brało do ręki to nie było to za miłe uczucie...



Sam przepis nie stanowi problemu. No co? Pokroić warzywa, podsmażyć, wrzucić mątwy, zalać winem i dusić. Ciekawą rzeczą jest to, że pod wpływem ciepła nóżki mątw się podkurczają, a kawałki główek zawijają i zaczynają wyglądać jak prawdziwe owoce morza ;)

Przepis był banalny, składał się bowiem z całych czterech punktów - obmyć, pokroić, usmażyć, podać. Zbyt prosty jak dla mnie, od razu wzbudził moje podejrzenia... 



Wynik działań wygląda tak:




A teraz moje uwagi... mątwy wyszły twarde i gumowate. Z tego co dowiedziałam się tydzień później z australijskiego Masterchefa - owoce morza albo gotujemy/smażymy króciutko, albo bardzo długo. Tylko wtedy są miękkie. Ewidentnie w przepisie i w moim wykonaniu było za mało czasu by zmiękły. Jeśli chodzi o smak, to całe danie było całkiem niezłe, choć nie można nazwać tego całym daniem, bo wyszła z tego raczej lekka kolacja niż pełen obiad. Czy danie udane? Średnio. Smakowo ok, ale zdecydowanie nie znam się na gotowaniu owoców morza ;)

Danie dziwne. Z jednej strony całkiem niezłe, z drugiej jednak nam nie wyszło. Niestety musimy iść chyba do jakiejś porządnej restauracji gdzie można zjeść dobrze przyrządzone mątwy/owoce morza aby przekonać się jak to właściwie ma wyglądać. :)

Etykiety

restauracja (115) Łódź (108) kurczak (45) gotowanie (37) frytki (34) zamknięte (34) pizza (31) sos (22) hamburger (19) makaron (17) Festiwal Dobrego Smaku (15) pizzeria (15) sałatka (15) FDS (14) ser (14) Okrasa (13) Pascal (11) Poznań (11) burger (11) ciasto (11) pieczone ziemniaki (11) boczek (10) naleśniki (10) piwo (10) ryż (10) surówka (9) szpinak (9) łosoś (9) McDonald (8) cukinia (8) fastfood (8) kawa (8) Warszawa (7) kebab (7) kukurydza (7) sałata (7) schab (7) szynka (7) warzywa (7) zapiekanka (7) śniadanie (7) Paryż (6) ananas (6) chiny (6) czosnek (6) kaczka (6) lemoniada (6) obiad (6) oliwki (6) pierogi (6) polędwiczka (6) wino (6) wołowina (6) ziemniaki (6) śmietana (6) Camembert (5) Gejsza Sushi (5) House of Sushi (5) bakłażan (5) bar (5) cola (5) cukiernia (5) cytryna (5) gorgonzola (5) krewetki (5) kuchnia amerykańska (5) lody (5) naleśnik (5) pierożki (5) pomidor (5) spaghetti (5) stek (5) tarta (5) wieprzowina (5) Babkarnia (4) Katowice (4) Off Piotrkowska (4) Senoritas (4) USA (4) babeczki (4) baklawa (4) banan (4) bistro (4) cebula (4) chaczapuri (4) czekolada (4) festiwal (4) grill (4) herbata (4) imbir (4) kanapka (4) khinkali (4) kokos (4) kompot (4) lunch (4) marchewka (4) orzechy (4) papryka (4) pasta (4) pesto (4) pierogarnia (4) pita (4) puree (4) risotto (4) ser kozi (4) ser pleśniowy (4) sernik (4) tortilla (4) 2016 (3) Francja (3) Gruzja (3) Kielce (3) La Strada (3) Lidl (3) Lili (3) Manufaktura (3) Mebloteka Yellow (3) Pozytyvka (3) Spektakl (3) Wrocław (3) Zbożowa (3) arbuz (3) ayran (3) baranina (3) bataty (3) burek (3) cevapcici (3) chałwa (3) curry (3) fasola (3) gruszka (3) gęś (3) hot-dog (3) hummus (3) indyk (3) jajko (3) kiełbasa (3) kuchnia włoska (3) lotos (3) miód (3) nachos (3) naleśnikarnia (3) owoce morza (3) pistacje (3) placki ziemniaczane (3) placuszki (3) pomidorki (3) por (3) przystawka (3) ptyś (3) pączek (3) quesadillas (3) rewizyta (3) salami (3) streetfood (3) truskawki (3) twaróg (3) warsztaty (3) wegetariańskie (3) zapiekarnia (3) zupa (3) żurawina (3) 2018 (2) Affogato (2) Albania (2) All Star Klubokawiarnia (2) American Bull (2) Awangarda (2) Before Food Market (2) Berlin (2) Breadnia (2) Brzeg (2) Bułgarska (2) Chude Ciacho (2) DalekoBlisko (2) Foto Cafe 102 (2) Galicja (2) Gorditas de nata (2) Jaffa (2) Kraków (2) Lavash (2) Mare e Monti (2) Montenegro (2) Poddębice (2) Restauracja Polska (2) Sendai Sushi (2) Spółdzielnia (2) Sushi Zielony Chrzan (2) Szkoła Gotowania (2) Szwalnia Smaków (2) Szyby Lustra (2) Tubajka (2) Turcja (2) Uniejów (2) Włoszczyzna (2) Zieliński i Syn (2) Złoty Imbir (2) antrykot (2) baozi (2) bar mleczny (2) boczniak (2) bolognese (2) bułki (2) carbonara (2) cheeseburger (2) chleb (2) chłodnik (2) ciastko (2) ciecierzyca (2) coleslaw (2) creme brulee (2) cukier (2) cynamon (2) drink (2) dubaj (2) falafel (2) flaki (2) galaretka (2) golonka (2) grzyby (2) guacamole (2) gzik (2) jabłko (2) jagnięcina (2) jajko sadzone (2) kalmary (2) kapusta (2) kapusta zasmażana (2) karkówka (2) karmel (2) kasza bulgur (2) kasza jaglana (2) kiełbaski (2) kluski (2) konfitura z cebuli (2) kopytka (2) kotlet (2) kozi ser (2) krab (2) kryształowa (2) królik (2) kurki (2) lasagna (2) limonka (2) maliny (2) mamałyga (2) mango (2) marynata (2) masło orzechowe (2) małże (2) melon (2) musaka (2) nuggetsy (2) ogórek kiszony (2) oliwa (2) oliwka (2) orzeszki (2) owoce (2) papryczki (2) papryka faszerowana (2) parówka (2) pierogi na słodko (2) pierogi wytrawne (2) placek (2) placek po węgiersku (2) polędwiczki (2) pomarańcza (2) przegrzebki (2) przekąska (2) przyprawy (2) pstrąg (2) rozmaryn (2) rukola (2) samolot (2) seler (2) sezam (2) soczewica (2) sos BBQ (2) sos czosnkowy (2) sos pieprzowy (2) sushi (2) szczypiorek (2) słony karmel (2) tagliatelle (2) tatar (2) tuńczyk (2) tymianek (2) wątróbka (2) zupa rybna (2) śliwka (2) żeberka (2) 2017 (1) 5ty Smak (1) Agrafka (1) Ala Turka (1) Ali Baba (1) Amarant (1) Ambrozja (1) Amelia (1) Amorino (1) Atelier Amaro (1) Bangkok lody tajskie (1) Bar-a-boo (1) Bavaria czy Tyrol (1) Belgian Fries (1) Berthillon (1) Big Betty (1) Bistro Radiowa (1) Bistro Williamsburg (1) BurGr (1) Burger Love (1) Bułgaria (1) Byk Burger (1) Cafe Antykwariat (1) Cafe Bar Poczekalnia (1) Cesky Film (1) Chorwacja (1) Chytra baba z Radomia (1) Columbus Coffee (1) Corn dog (1) Cukiernia Sowa (1) Cukiernia Wasiakowie (1) Czarna Owca (1) Czarnogóra (1) Da Grasso (1) DaAntonio (1) DaVella per Amici (1) Deli (1) Delicatessen (1) Deseo Tapas Bar (1) Dolce salato (1) Dolny Rynek (1) Dom Pielgrzyma (1) El Toro (1) Empatia (1) Fabryka Krawatów Bistro (1) Fabryka babeczek (1) Fatamorgana (1) Filharmonia Smaku (1) Food Market (1) Foodie (1) Four Color (1) Funnel cake fries (1) Godjo (1) GoodFood (1) Gordon Ramsay (1) Gorąca Kiełbasiarnia (1) Gruzińskie bistro (1) Hamra (1) Hand'n'roll (1) Heisser Wolf (1) In centro (1) Insekt (1) Internet (1) Irish Pub (1) Istambuł & Tajmahal (1) Italica (1) Jerry's Burger (1) Już wróciłem (1) KFC (1) Kalisz (1) Kamari (1) Karuzela Cafe (1) Klub 97 (1) Kluska Polska (1) Kombinat (1) Krochmal (1) Krowarzywa (1) Kuchnia Polska (1) L'Elephant d'Argent (1) La Vende Bistro (1) Lajkonik (1) Las Vegas (1) Le Grand Phenicien (1) Le Souk (1) Leniwy weekend (1) Lodziarnia Kolorowa (1) Lokal (1) Lukullus (1) Luncheria (1) MEG MU (1) Macedonia (1) Magia Karmelu (1) Malinowa (1) Manana (1) Mangal (1) Marcello (1) Mañana Tex-Mex Bar (1) Mała Litera (1) Meksyk (1) Metis (1) Mexican (1) Mięso & Bułka Habas (1) Montag (1) Motywy (1) Na Górze (1) Nekko Sushi (1) Niebostan (1) Niemcy (1) North Fish (1) O'maki Paris (1) Olimpijska (1) Otwarte drzwi (1) Pacyfik (1) Palce Lizać (1) Paleta Bieli (1) Pani Cupcake (1) Papuvege (1) Parnik na Chmielnej (1) Parowóz (1) Pho Shop (1) Pierogarnia Cynamon (1) Pijalnia Czekolady (1) Pijalnia Czekolady E. Wedel (1) Piotrków Trybunalski (1) Piwnica łódzka (1) PizzaPortal (1) Poczdam (1) Polakowski (1) Pop'n'Art (1) Porcja (1) Przedwojenna (1) Ratuszowa (1) Restauracja Przerwa (1) Restauracja Reymont (1) Restauracja u Kretschmera (1) Restauracja św. Józefa (1) Retka (1) Retkinia (1) Revelo (1) Rumunia (1) Scenografia (1) Senija (1) Ser Lanselot (1) Servantka (1) Sezon (1) Señoritas (1) Shahrazad (1) Si Senor (1) Si Señor (1) Sieradz (1) Skierniewice (1) Sklep z goframi (1) Skład Wina & Chleba (1) Sofa (1) Sofa cafe & lunch (1) Spała (1) Stretch Island Fruit Strips (1) Susharnia (1) Suzette (1) Sułtan Grill (1) Sylvio Italiano (1) Syria (1) Szadek (1) Szklarnia (1) Sznycelek (1) Słodka Pracownia Cukiernia Artystyczna (1) Tasty Kebab (1) TelePizza (1) Teremok (1) The Dorsz (1) Titi (1) Tivioli (1) ToDoJutra (1) Toskania (1) Tradycyjna Pączkarnia Słowik (1) Tulipan (1) U Ziuty (1) Uniejowski Festiwal Smaku (1) VINDA (1) Vapiano (1) Veranda (1) Vita (1) Walter's Coffee Roastery (1) Wendy's (1) Western Chicken (1) Wiosna (1) Włochy (1) Zapieckanka (1) Zapiekarnia & Plackarnia (1) Zaraz Wracam (1) Zielona (1) Zjadliwości (1) Zosia (1) Złote Jabłko (1) Złoty Osioł (1) ajvar (1) amuse-bouche (1) anchois (1) angus (1) ato ramen (1) awokado (1) baba ghanoush (1) badrijani (1) bajgla (1) banany (1) bao (1) barbata (1) basmusa (1) bazylia (1) bekon (1) białe wino (1) bita śmietana (1) blanszowane warzywa (1) bliny (1) borówki (1) brokuły (1) brownie (1) brukselka (1) budka (1) bulion (1) bulion z kaczki (1) buraki (1) burrito (1) cajun (1) cebula grillowana (1) chaczapuri adżarskie (1) chashushuli (1) cheddar (1) chikhirtma (1) chili con carne (1) chilli (1) chinkali (1) chipotle (1) chipsy (1) chińczyk (1) chińskie (1) chleb ze smalcem (1) churros (1) chvishtari (1) ciasteczka (1) ciasto drożdżowe (1) ciasto francuskie (1) ciasto królów (1) ciasto marchewkowe (1) ciorba (1) club sandwich (1) creme caramel (1) croissant (1) cukierki (1) currywurst (1) cydr (1) cykoria (1) czarna porzeczka (1) czarnuszka (1) czeburek (1) czereśnie (1) czerwona cebula (1) czerwona fasola (1) czerwony pieprz (1) daktyle (1) de volaille (1) demi glace (1) deser z kremem (1) dim sum (1) dip (1) dorsz (1) dressing (1) dym (1) dynia (1) dziczyzna (1) enchiladas (1) espresso (1) farsz (1) fasolka (1) faszerowanie (1) filet (1) film (1) fisker (1) focaccia (1) foul (1) frutti di mare (1) frytki z batatów (1) fusion (1) galettes des rois (1) gnocchi (1) gofry (1) gotuj i chudnij (1) gołąbek (1) gołębie (1) goździki (1) gramofon (1) granola (1) grillowane warzywa (1) grillowany kurczak (1) grissini (1) groch (1) groupon (1) grzanki z serem (1) grzybki (1) guciołki (1) gulasz (1) gęsina (1) hamsi (1) hawajska (1) hinduskie chlebki (1) hinkali (1) ikea (1) ikra (1) imperial (1) jabłko w cieście (1) jagody (1) jajko 63 (1) jajko confit (1) jajko poszetowe (1) jajko przepiórcze (1) jalapeno (1) jasne (1) jałowiec (1) jogurt (1) kakao (1) kalarepa (1) kanapka klubowa (1) kangur (1) kapary (1) kapusta pekińska (1) karczek (1) karpatka (1) kasza (1) kasza gryczana (1) kasza manna (1) kaszanka (1) kawiarnia (1) kałamarnice (1) kebap (1) kharcho (1) khoubz (1) kiełki (1) kinder bueno (1) kindziuk (1) kino (1) kiszona kapusta (1) kiwi (1) klopsiki (1) knedle (1) kofta (1) koktajl (1) kolendra (1) korniszon (1) kotlet szwajcarski (1) kotlet z ciecierzycy (1) kotlety selerowe (1) kowal (1) krem (1) krem budyniowy (1) krem czekoladowo-orzechowy (1) krem z buraczków (1) krem z buraków (1) krem z pomidorów (1) książka (1) kubdari (1) kuchnia afrykańska (1) kuchnia bałkańska (1) kuchnia brytyjska (1) kuchnia chińska (1) kuchnia czeska (1) kuchnia hiszpańska (1) kuchnia marokańska (1) kuchnia meksykańska (1) kuchnia molekularna (1) kuchnia rosyjska (1) kuchnia tajska (1) kuchnia wietnamska (1) kuchnia łódzka (1) kulki ryżowe (1) kurczak teryaki (1) kurczak w bekonie (1) kuskus (1) kwas chlebowy (1) kwestia smaku (1) kwiaty cukinii (1) larwy (1) latte (1) leberkase (1) lepinje (1) liść laurowy (1) lobio (1) lody pistacjowe (1) lody tajskie (1) lody waniliowe (1) lodziarnia (1) lokum (1) lukier (1) lumaconi (1) majonez (1) mak (1) makaron czekoladowy (1) makaron naleśnikowy (1) makaroniki (1) maki (1) makrela (1) masa kajmakowa (1) mascarpone (1) masło kminkowe (1) maślaki (1) mezze (1) miecznik (1) migdał (1) migdały (1) mintaj (1) miruna (1) mięso (1) morela (1) moro (1) mortadela (1) mrożona kawa (1) mrówki (1) mucha (1) murzynek (1) musztarda (1) mydło (1) myway (1) mózg (1) mątwy (1) naan (1) nadugi (1) naleśnik czekoladowy (1) ocet (1) ogórek (1) ogórek małosolny (1) ojukhari (1) okra (1) olej (1) oranżada (1) orecchioni (1) oscypek (1) otwarcie (1) ozorki (1) ośmiornica (1) ośmiorniczki (1) pan.puh (1) pancake (1) panna cotta (1) papa-lolo (1) pappardelle (1) pascha (1) pasta oliwkowa (1) pastet (1) pastrami (1) patisony (1) pałeczki (1) pekin (1) pepperoncino (1) pestki dyni (1) pesto bazyliowe (1) philly cheese steak (1) pieczarki (1) pieczywo (1) piekarnia (1) pielmieni (1) pierogi drożdżowe (1) pierogi polskie (1) pierogi ruskie (1) pierogi szwabskie (1) pierogi z jagodami (1) pierogi z kurkami (1) pierogi z serem (1) pikantny ogórek (1) pingyao (1) pkhali (1) placki z batatów (1) placki z cukinii (1) plackolandia (1) platany (1) plendze (1) pljeskavica (1) poliki wołowe (1) polędwica wieprzowa (1) pomidory (1) pop tarts (1) prażona cebula (1) precle (1) prosecco (1) ptyś karmelowy (1) puszka (1) putenesca (1) pączkarnia (1) pęczak (1) płatki kukurydziane (1) quiche (1) raki (1) ramen (1) regionalne (1) restrauracja (1) ristorante (1) robaki (1) rodzynki (1) rogal (1) rogal świętomarciński (1) rostbef (1) roszponka (1) rosół (1) ryb (1) ryba (1) ryby (1) rzodkiewka (1) róża (1) safari (1) sardele (1) sardynka (1) schitzel (1) ser lazur (1) ser pecorino (1) sernik Grand Marnier (1) shake (1) shitake (1) sieja (1) siela (1) siesta (1) skrzydełko (1) smażone mięso (1) smażony ser (1) snickers (1) sok (1) sok pomidorowy (1) solanka (1) solianka (1) sos aioli (1) sos beszamelowy (1) sos borowikowy (1) sos chrzanowy (1) sos kurkowy (1) sos miodowo-musztardowy (1) sos mole poblano (1) sos musztardowy (1) sos pomidorowy (1) sos śmietanowo-ziołowy (1) spezi (1) spiralki (1) stir fry (1) suflet dyniowy (1) suflet pistacjowy (1) suszony pomidor (1) suszony łosoś (1) szarlotka (1) szerbet (1) szparagi (1) szprycer (1) szybko (1) szynka parmeńska (1) słodko (1) słonecznik (1) tacos (1) tagliatelle z kurczakiem (1) tagliatelle z polędwiczką wieprzową (1) tahini (1) taishan (1) tempura (1) tiramisu (1) tolma (1) torcik czekoladowy (1) tragedia (1) tsingtao (1) tulumba (1) twarożek waniliowy (1) tłuszcz (1) udko (1) vege (1) walka (1) wege (1) wiener (1) winegret (1) wiśnie (1) woda mineralna (1) wrap (1) wspólny stół (1) wywar (1) wódka (1) wędlina (1) wędzone tofu (1) węgorz (1) yanjing beer (1) zaParowani (1) zapiexy (1) ziele angielskie (1) ziemniaki duchesse (1) zimno (1) zioła prowansalskie (1) zupa cebulowa (1) zupa krem (1) zupa pho (1) zupa węgierska (1) zupa z cieciorki (1) zupka chińska (1) złoto (1) ćevapčići (1) Łowicka (1) Łowicz (1) Łódzkie Burgery (1) łopatka (1) śledź (1) ślimak (1) śliwki (1) św. Marcin (1) świerszcze (1) żurek (1)