Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2017

Zimno na dworze? Aż chce się na urlop. Dlatego my wspominamy nasz ostatni urlop w Gruzji, gdzie byliśmy we wrześniu. To była niezapomniana przygoda - również kulinarna. Zupełnie inne jedzenie i zupełnie inne smaki.

Gruzja to nasza kolejna rewelacyjna podróż :)

No to zacznijmy od początku. Pierwszego dnia naszej podróży nie wiedzieliśmy nic o gruzińskim jedzeniu. Na szczęście był z nami taksówkarz Sergo, który nam powiedział, że tutaj gdzie jesteśmy khinkali nie takie znowu dobre, ale Ojakhuri jest spoko. No wprawdzie było napisane, że to ziemniaki z wieprzowiną, ale spodziewaliśmy się czegoś innego niż... ziemniaków z wieprzowiną:


Muszę powiedzieć, że ziemniak jak ziemniak, ale ta wieprzowina była pyszna. 

E tam, pieczone ziemniaki też były bardzo dobre :)

Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić również chaczapuri, w tym wypadku w wydaniu imereckim (Imeretia to jeden z regionów Gruzji - ten w którym znajduje się Kutaisi czyli początek naszej podróży):


Może warto wspomnieć, że chaczapuri to placek z tłustego ciasta, z tłustym serem. Wierzcie lub nie, ale byłam w stanie je jeść tylko na początku.

No i gwiazdy naszego wyjazdu czyli khinkali. Są to pierożki z różnym nadzieniem. Najczęściej jest to nadzienie mięsne, ale mogą być też grzyby czy ziemniaki. Naszym zdaniem najlepsze to khinkali kalakuri, ponieważ ma w sobie również zioła, takie jak kolendra. Moim zdaniem bardziej zdecydowane w smaku. Jeśli będzie mięsne to w środku powinien być też bulion. Je się je w bardzo specyficzny sposób (podaję link). Nie dajcie poznać, że jesteście aż takimi turystami :) Jak widzicie, tu jeszcze my dajemy to po sobie poznać.

Jestem niemalże w stanie dać się pokroić za khinkali. Najlepsza kulinarna rzecz jaką poznałem w Gruzji to były właśnie te pierożki. Wszędzie gdzie byliśmy musiałem sobie je zamówić bo a) byłem ciekaw jak smakują w zależności od regionu, b) są rewelacyjne. Khinkali <3



I do tego moim zdaniem najpiękniejsza potrawa Gruzji czyli adżarskie chaczapuri (Adżaria to też rejon Gruzji - nawet autonomiczny). Co widzimy na zdjęciu? Chlebek z wydrążonym środkiem, z dużą ilością sera, jajkiem i masłem. Pyszne, ale bardzo sycące i tłuste. Zawał po tygodniu takiej diety :) [w celach kronikarskich podam, że te specjały zjedliśmy w restauracji Baraqa, w której jedzą też miejscowi i muszę powiedzieć, że to była chyba nasza ulubiona restauracja w Kutaisi].

Z adżarskim chaczapuri jest taka mała rzecz, że w zależności od sera były one dla nas albo niejadalne, albo smakowały wspaniale. Gruzini mają coś takiego, że lubią mocne w smaku sery (np. bardzo słone), co z kolei nam absolutnie nie odpowiadało i po kilku kęsach chciało się już zakończyć jedzenie takiego chaczapuri.

Dalsze nasze podróże, to kolejne khinkali, nadal z mięsem oraz khinkali z serem (tym razem w Chinebuli w Gori).

Khinkali <3



Chciałam Was w tym miejscu ostrzec. Jak już Bartek wcześniej wspomniał: uważajcie na sery gruzińskie (sulguni). W zależności od regionu będą smakować bardziej lub mniej ostro. Dla mnie ser w Gruzji był problematyczny. Smakował mi tak, jakby był zepsuty i często trudno mi się było cieszyć jakimkolwiek daniem (przy czym wcale nie był zepsuty - po prostu miał specyficzny smak).



Wino gruzińskie! Cudowne! Bierzcie wino domowe/stołowe/z nalewaka (tak, w Gruzji pije się wino z nalewaka). Bardzo dobrze smakuje i całkiem przyjemnie uderza do głowy :) A taka karafka kosztuje 12 (DWANAŚCIE) zł (9 lari). I to w stolicy (restauracja Tiflis, 7 minut od naszego miejsca zamieszkania).

W Tbilisi piliśmy jedno z najlepszych win w trakcie tej wycieczki. Słodkie, intensywne w kolorze. Rewelacja :)

Poniżej niezbyt pięknie wyglądająca zupa, o niezbyt pięknej nazwie "kharcho". Jednak uwierzcie mi, że tą zupą najecie się aż na zapas, a i smakiem może Was uwieść. Ma w sobie wołowinę, dużo ziół, cebulę, kolendrę, ryż i pastę pomidorową. Niesamowicie rozgrzewająca i sycąca, a w dobrze zrobionej mięso wręcz się rozpada pod naciskiem łyżki.


Tia... i khinkali. Próbowaliśmy ziemniaczanych i... nie są dobre. Grzybowe też nie. Bierzcie mięsne.

Khinkali <3


A poniżej hity streetfoodu. Na początek oranżady: estragonowa i feijoa (czyli akka sellowa(?!).

Powtórzę - estragonowa oranżada! Estragonowa!


Jedno jest pewne. Pijecie na własną odpowiedzialność. Feijoa smakowała fajnie, bo była odrobinę kwaskowa. Estragonowa cóż... SAM CUKIER. Obydwie bardzo słodkie. Próbowaliśmy też cytrynowej i też jest strasznie słodka. Jeśli wybieracie się do Gruzji, a nie lubicie pić ulepku to zapytajcie czy ten limonad co chcą Wam dać, nie jest przypadkiem firmy Natakhtari.

Poznajecie?


Tak! Na ulicach Tbilisi można kupić wspaniały i orzeźwiający kwas chlebowy. Uwaga! Sprzedawany jest zimny, więc naprawdę często warto się skusić. A do tego kosztuje... 60 groszy za kubek. Można większy wtedy kosztuje ze złotówkę.

Ja, jako może bardziej wprawny obserwator na takie rzeczy i generalnie wycieczkowy fotograf powiem, że kwas chlebowy można kupić w całej Gruzji, a nie tylko w Tbilisi :P Beczułki podobne do tej powyżej stały praktycznie w każdym mieście i na każdym ryneczku :) Nic tylko brać i pić! :D


Czasem wychodzicie z domu bez śniadania. I czasem musicie strzelać... co też chcecie zjeść:



Ale czasem warto zjeść kupną kanapkę. Ta była tak pyszna, że się wróciliśmy po drugą. Miała wędlinę (coś a'la mortadela), pomidora, pietruszkę i sulguni. To wszystko było przepyszne.

A na koniec uśmiechy z gruzińskiego Dunkin Donuts.


sobota, 4 maja 2013

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pierwsze ciepłe dni oznaczają koniec mięs w sosie, zasmażanej kapusty i innych zimowych dań. Dla mnie dania, które mają być podawane przy temperaturze powyżej 20 stopni muszą być świeże i w jakimś stopniu orzeźwiające. Dlatego właśnie bardzo się ucieszyłam na udka z kurczaka z cytryną, miodem i zapiekanymi ziemniakami. Dodam, że wybierając przepis pomyślałam, że na udkach więcej mięsa, czyli mniej udek, czyli mniej obierania z kości ;) (wytłumaczenie toku myślowego: u Bartka był pałki i ponieważ jest na nich mniej mięsa niż na udku - musiały być dwie, czyli aż dwie kości do obrania ;))

Oj tak, dzień wcześniej - kiedy to ja szykowałem obiad, strasznie się namęczyłem z odzieraniem kości z mięsa. W przepisie Mai tego nie było, czyli przygotowanie od razu stawało się choć trochę prostsze. Nie, brak tego elementu gotowania sprawił, że uszykowanie dania było o wiele łatwiejsze. ;)

Z ziemniaczkami sprawa jest prosta (o ile ma się dobry piekarnik), bo pieczemy je w ziołach i oliwie. Mój piekarnik niestety nie jest dobry i trzeba go pilnować, jak również na koniec przypiekać funkcją "grill", bo inaczej nic nigdy nie zostałoby upieczone. A ziemniaczki wyglądały tak:


Jeśli chodzi o kurczaka to też dużo roboty nie ma. Trzeba zetrzeć skórkę z cytryny:


Zamarynować kurczaka, następnie go usmażyć (i poddusić):


I voila!:



Przepis bez większych komplikacji i całkiem smaczny. Przede wszystkim bardzo wiosenny i świeży. Oczywiście należy zrobić do niego również sałatę z pomidorkiem i winegretem, ale to akurat żadna filozofia. Myślę, że mogę polecić najbardziej na wiosnę i lato, kiedy każdym kawałkiem skóry wchłania się promienie słońca :)

Obiad wyszedł kapitalny - bardzo smaczny kurczak oraz smakowite ziemniaki. Oczywiście warzywne dodatki też były super. Cytrynowy powiew wiosny w kuchni i na talerzu - zdecydowanie polecam! :)

piątek, 26 kwietnia 2013

Kolejna środa, kolejny przedkursowy obiad. :) Wybór lokalu padł na położoną przy ul. Knychalskiego restaurację "Empatia". Już od jakiegoś czasu obserwowaliśmy ją i się do niej wybieraliśmy, ale nigdy wcześniej jakoś nie mieliśmy okazji albo ochoty. Tym razem w końcu się udało. Niestety (czemu "niestety" za chwilę).

Miałam ochotę na coś co nie będzie z zasady tłuste i tuczące (dla odmiany od pizzy ;)), a rzeczywiście na wykwintne zestawy w Empatii już od pewnego czasu ostrzyliśmy sobie zęby (zwłaszcza ja, u rozlicznych dentystów, ostatnio co wtorek, ale to taka dygresja :P). Empatia chwali się, że produkty są u niej bio i ekologiczne.

Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Wystrój super - ciepło, miło i przytulnie (choć Bogiem a prawdą, jest to bardziej styl nadający się do herbaciarni niż do restauracji). Druga rzecz, która nam się spodobała to oferta. Według wywieszonego menu można było za 15 zł zamówić dwudaniowy obiad - oczywiście skorzystaliśmy. Trzeci plus zebrali u mnie za sympatyczną kelnerkę. :)

Zgadza się. Wystrój miły i przytulny, a kelnerka miła i trochę zakręcona :) Ale spoko. Pyszny obiad za 15 zł! No to zamawiamy, płacimy i siadamy :)



I na tym plusy praktycznie się skończyły...
W każdym bądź razie zamówiliśmy i wybraliśmy wolny stolik. Na jedzenie nie kazano nam długo czekać, co również odebrałem wtedy pozytywnie.

Ale też żebyśmy jakoś ekspresowo te dania dostali to nie powiedziałabym. Pani kelnerka trochę nie ogarniała wszystkich zajętych stolików.

Na pierwsze danie oferowana była zupa węgierska. Osobiście uwielbiam takie zupy - gęste, ostre, gulaszowe. Niestety spotkał mnie ogromny zawód. Podany wywar był jakąś marną imitacją zupy węgierskiej. Tak na dobrą sprawę była to pomidorówka (ewidentnie była to zupa na bazie pomidorówki!), nieco doprawiona papryką z dużymi kawałkami warzyw i mięsem (nie za dobrym zresztą). Tragedia po prostu. No ale już, może drugie danie będzie lepsze.

Bartek pisze: "Osobiście uwielbiam takie zupy - gęste, ostre, gulaszowe." a ja myślę - co? gdzie? Zupa była bardzo kiepska. Rzeczywiście smakowała jak podostrzona pomidorówka z grubymi kawałkami warzyw, na wołowinie. Na zdjęciu możecie zobaczyć coś białego pływającego - jest to brzydki kawałek tłuszczu z wołowiny. Zgadzam się - tragedia.


Niestety nie było. Zacznijmy jednak od początku, czyli od tego co zamówiliśmy. Ja wziąłem ozory w sosie chrzanowym z ziemniakami i surówką pekińską, Maja zaś risotto z kurczakiem i marchewkę. Do tego zamówiliśmy również kompot.

Tu (pozornie) było niesprawiedliwie, bo Bartek wcale nie chciał ozorów, ale mówił, że on w domu jadał i dobre są, to powiedziałam, że jak będą dobre to podzielimy się pół na pół. Całą wiarę pokładałam w szumnie nazwanym risotto, w lokalu, który wyglądał bardzo profesjonalnie.

Moje ozorki wyglądały ok, przynajmniej w momencie podania. Potem było już gorzej. Mięso było twarde (ozorki przygotowywane u mnie w domu są bardziej ugotowane - rozpieszczono mnie...) i dwa kawałki były częściowo albo tłuste albo z jakimiś ścięgnami. W każdym bądź razie żułem je i żułem i żułem jak jakąś gumę - tragedia #2. Dobrze, że sos był mocno chrzanowy i pomógł przy przełknięciu. Ziemniaki mogły być (przynajmniej były osolone), choć miały jakiś słodkawy posmak - może były zmarznięte  Jedyne do czego nie mam zastrzeżeń to surówka pekińska, która naprawdę była niezła. No ale nie na warzywka poszedłem, tylko na obiad...


Przejdźmy do dania Mai, czyli tragedii nr 3.

Dania dostaliśmy równocześnie i równocześnie zaczęliśmy ich smakować. Pierwszy widelec risotto. Hm. To jest niesłone. Drugi widelec. To jest stanowczo niesłone i bez smaku. Trzeci widelec - skóra z kurczaka. Gdzieś w tych okolicach sięgnęłam po solniczkę. No, ale zaraz - przecież jak się idzie do lokalu na obiad to nie chodzi o solenie niesłonych dań tylko ewentualnie o dosolenie do smaku. Jeszcze miałam jedną wątpliwość - może ja durna jestem i to jest lokal ze zdrową i niesoloną żywnością. "Bartek daj mi swojego ziemniaka" - pomyślałam, że skoro ryż niesłony to może ziemniaki też. Ziemniaki nie były słone, ale były solone co tylko dowiodło, że moje danie jest wybrakowane. Po trzecim osoleniu zdecydowałam, że:
  1. Z całą pewnością TO JEST NIESŁONE.
  2. Cebula jest przypalona.
  3. Kurczak bez smaku, a oprócz mięsa są w daniu również skóry.
  4. W sumie to najlepsza z tego wszystkiego jest surówka (gdzieś już to słyszałam dzisiaj...)



Czyli tragedia #3. Zdecydowałam, że... oddam to "danie". Był to mój pierwszy raz, ale naoglądałam się Kitchen Nightmares i mniej więcej wiedziałam jak to działa :P Pani właścicielka popatrzyła ze zrozumieniem i odesłała danie do kuchni. Kucharz (poprzez kelnerkę) przeprosił i zaproponowano mi dowolne danie z karty za darmo. Zjadłam tak z 1/3 mojego dania więc nie byłam już tak głodna. Chciałam sałatkę. Z camembertem, pomidorem, oliwkami i kaparami. Oto co dostałam:


Czyli tragedia #4. Dobrze widzicie. Przypalone (były na dodatek zimne) grzanki, plastry camemberta, ósemki pomidora i oliwki z kaparami ze słoiczków. Czas przygotowania dania w domu - 10 minut. Koszt w karcie: 19 zł!! (nie znam się na cenach produktów bio, ale nie wygląda mi to na danie warte swojej ceny) Masakra. Nawet nie było to polane sosem, ani oliwą. Wszystko natomiast pływało w marynacie słoiczkowej kaparów.

Reasumując, gdybyśmy mieli listę najgorszych restauracji "Empatia" zdecydowanie zajęłaby czołowe miejsce. Tak wielu minusów jeszcze żaden lokal u nas nie zebrał i zdecydowanie będziemy go omijać i nie polecać dalej. Tragedia.

Stanowczo tam nie wrócimy. Danie, które miało naprawić moją opinię o lokalu, doszczętnie lokal pogrążyło. Naprawdę już lepiej iść do Tele Pizzy i zjeść placka.


P.S. Kompot był dobry.

sobota, 13 kwietnia 2013

Wyjątkowo niechronologicznie opiszemy naszą wczorajszą wizytę w El Toro. Bartek zaprosił mnie tam ponieważ we wtorek miałam imieniny :) Dokładniej dał mi wybór: albo El Toro albo Ato Sushi. Jako, że już dawno chciałam trafić do hiszpańskiej restauracji - wybór był prosty.

Do Ato Sushi i tak pójdziemy. ;)


Na wejściu powitała nas... karteczka, że terminal nieczynny :/ Trzeba nadmienić, że El Toro nie należy do restauracji tanich i na wizytę u nich należy rezerwować około 70-100 zł. Zdeterminowani weszliśmy do środka i zobaczyliśmy ładny wystrój i usłyszeliśmy hiszpańską muzykę. To na pewno na plus. 

Pani podała nam karty i zaczęliśmy się decydować. Ja wybrałam policzki wołowe w czerwonym winie, a Bartek królika i pobiegł do bankomatu. Kiedy Pani przyszła zebrać zamówienie okazało się... że królika nie ma. Nie było również puree z migdałami. Trochę się zdenerwowałam, bo menu krótkie, drogie i prawie nie było z czego wybierać. W końcu Bartek zdecydował się na jagnięcinę w białym winie z migdałami i rodzynkami.

Tak, to była mało przyjemna informacja na wejściu, gdyż w moim portfelu prędzej bym znalazł mapę skarbów niż jakiś banknot. Na szczęście nie było daleko do bankomatu - więc po wybraniu dania poszedłem spokojnie wypłacić nieco gotówki. I tak, danie na które miałem największą ochotę okazało się tak popularne, że znika w dzień kiedy sprowadzają króliki - dla chętnych spróbowania go informujemy (wiadomość od kelnerki!), że królicze mięso przywożą we wtorki. Pozostała mi więc jagnięcina bądź burger do zamówienia. Burgera to mogę sobie w Mc kupić, wziąłem owieczkę.

Dania wyglądały tak:



Gwoli wyjaśnienia - pierwsze zdjęcie przedstawia poliki wołowe, a drugie moją jagnięcinę. ;)

Co można powiedzieć... ziemniaczki pieczone były dobre i pomidor grillowany też. Co do mojej wołowiny... rozpadała się. I trzeba było przecedzić przez zęby przyprawy z sosu (typu ziele angielskie), a smakowała jedynie czerwonym winem. Osobiście... naprawdę mnie nie zachwyciła. Bartka jagnięcina była dużo lepsza i ciekawsza w smaku.

Jagnięcina mogła być, delikatna i fajna w smaku. Poliki wołowe gorsze, gdyż czuło się przede wszystkim wino. Poza tym mięso było wyjątkowo rozlatujące się na pojedyncze włókienka... Poza tym, jedno i drugie mięso zawierało wyjątkowo skumulowane tłuste "mięsa" - chyba powinno się to jednak wykrawać. W każdym bądź razie mnie się to nie podobało. Ziemniaki super, a pomidorki - mniam! :)

Swego czasu na innym blogu ukazała się bardzo pochlebna recenzja tego lokalu... może tylko tym razem było jakoś tak... nie tak. Jednak jestem zdecydowana dać im jeszcze jedną szansę przychodząc na paellę, bo podobno warto się wyżyłować i spróbować :)

Ja chcę spróbować przede wszystkim królika. Paella aż tak mnie nie interesuje - szykują się więc jeszcze dwie wizyty w "El Toro". :]

niedziela, 7 kwietnia 2013

Środową tradycją stały się nasze popołudniowe obiady na mieście. Zaraz po nich mamy kurs (przygotowujący nas do pełnienia bardzo zaszczytnego społecznego "zawodu"), który odbywa się na ul. Lipowej. Nie da się ukryć, że jest to stosunkowo blisko centrum miasta, jadamy więc zazwyczaj na Śródmieściu. Jednego tygodnia nie było kursu i mogliśmy zapuścić się nieco dalej - wybór padł na rodzinne strony Mai, czyli Retkinię. 

Maja stwierdziła, że u niej na dzielnicy w sumie to nie ma restauracji. To znaczy są pizzerie, McDonald i coś tam jeszcze, ale ich restauracjami - takimi prawdziwymi - nazwać nie można. Ale, ale zwróćmy uwagę, że powiedziała "w sumie to nie ma", a nie "nie ma w ogóle". Retkińską restauracyjną perełką jest "Ambrozja", lokal położony przy ul. Piaski. 

Widywałam tę restaurację od kiedy pamiętam, ale nigdy w niej nie byłam. Naprawdę na Retkini poza Ambrozją jest jeszcze tylko jedna restauracja, gdzie z kolei ceny są mało przystępne (Rosarios), a znajduje się ona 3-4 przystanki tramwajowe od Ambrozji.

Lokal z wyglądu nie przedstawia sobą nic szczególnego, w mojej ocenie wpisuje się w kategorię "bar mleczny". Jednak jak to się mawia "nie szata zdobi człowieka", tak i o restauracji nie świadczy wystrój. Jest on ważny, ale dla mnie... jedzonko jest ważniejsze. :)

Dla mnie niestety wygląda jak to czym jest czyli lokalem na imprezy. Średnio mi pasował ten wystrój, ale z drugiej strony było czysto i schludnie. Na pewno lepiej niż w Sznycelku ;)

Menu na miejscu nie uraczymy, przynajmniej nie w postaci tradycyjnej karty. Przy barku bowiem wisi stylowa, pamiętająca wczesne lata 80-te ubiegłego wieku, tablica z przywieszonymi daniami, które są danego dnia serwowane. Pani nas przyjmująca (właścicielka?) poinformowała nas iż codziennie jest inne menu - dlatego też taki sposób jego prezentowania. Daje to również do myślenia - skoro bowiem nie ma "stałego" menu to znaczyć to może, że kuchnia nie jest pełna zamrażarek z gotowymi, zamrożonymi, sosami, mięsami etc. Czyli szykują na świeżych składnikach. Super! :)

Właściwie to powiedziała, że codziennie jest inne danie dnia... no ale :) Poza tym Pani była przemiła :)

Kilka sekund zajęło mnie i Mai zapoznanie się z ambrozjową ofertą obiadową. W końcu poprosiliśmy o indyka w pieczarkach (czy jakoś tak) i schab po gospodarsku (czyli faszerowany kapustą i grzybami), jedno i drugie z ziemniakami i zestawem surówek. Poszliśmy zająć stolik i czekaliśmy...

Mnie urzekło, że jak tylko zamówiliśmy rozległo się bicie kotletów ;) Myślę, że to dobry znak. Nasze dania kosztowały chyba koło 16 zł za zestaw. Czyli w sumie nie tak dużo, choć wiadomo, że bywało i taniej :)

Muszę przyznać, że nie kazano naszym brzuchom grać marsza głodowego - talerze z gotowymi daniami znalazły się przed nami w przeciągu 10 minut maksymalnie. Tak prezentowały się nasze zamówienia:



Jedno i drugie danie było... super! Dobre, dobrze przyrządzone mięso, do tego fajnie zrobione ziemniaki (takie jak spod pierzyny) i przyzwoite surówki. Podsumowując, było smacznie i niedrogo. :)

Rzeczywiście było bardzo smacznie! Najlepsze było mięso. Bartkowe pieczarki były absolutnie przepyszne, a mój kotlet był bardzo interesujący z kapustką w środku. Co do ziemniaków... rozpracowałam je :) Były ugotowane wcześniej i trzymane w cieple albo odgrzane na parze. Ale w porządku były. Surówki też fajne, bo dużo. Naprawdę bardzo przystępne miejsce i bardzo smaczny domowy obiad.

środa, 3 kwietnia 2013

Słyszeliście o Sznycelku? Ja słyszałam z wielu ust, że Sznycelek jest ekstra. Nie ma on strony internetowej, ma tylko bloga pełniącego rolę wizytówki. W każdym razie jest to niepozorny bar na rogu Narutowicza i Tramwajowej. Z zewnątrz nie wygląda zachęcająco, ale trzeba było spróbować.

Pierwsze wrażenie na wejściu - rany! Ile ludzi! Stanęliśmy w kolejce, a Bartek przytomnie ocenił, że miejsc siedzących za dużo nie zostało i może warto coś zająć. Miejsca zajęte były przez bardzo statystycznych mieszkańców oraz między innymi pracowników budowy. Wystrój... bar mleczny. Raczej nic pięknego. Kolejka poszła szybko i zamówiłam dewolaja dla Bartka (11,50 zł) i kotleta szwajcarskiego dla siebie (12,80 zł). Przy kasie napisana była karteczka, że na te dania trzeba czekać 20 minut. Cóż. Zaczekamy.

Prawda, o "Sznycelku" słyszało wielu, liczni też tam jadali. Mimo to lokal wg mnie jest mało znany i popularny - a szkoda, bo warto tam zajrzeć jeśli ma się ochotę zjeść coś dobrego i niedrogo. Co prawda lokalizacja oraz pierwsze wrażenie po wejściu nie należą do najlepszych, ale nie wolno się uprzedzać do lokalu po pierwszym kroku. :)

Nie czekaliśmy wcale 20 minut, a wywołano nasze dania. Porcje były spore, wyglądały jak domowy obiad i pachniały bardzo ładnie. Smakowały również bardzo porządnie, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na ceny.

W każdym bądź razie, mój de volaille wyglądał tak:


Natomiast kotlet szwajcarski Mai tak:


Zdjęcia nie oddają tego, ale porcje naprawdę był solidne. Do tego dołóżmy, że jedzenie było naprawdę dobre (przy takim przerobie ludzi jaki mają na pewno muszą mieć świeże produkty) i wniosek nasuwa się sam: najedliśmy się jak bąki.

Minusem miejsca jest położenie, bo niestety nijak nie jest mi nigdy po drodze, ale jeśli będę w pobliżu to na pewno tam jeszcze wpadnę. Podobno latem należy spróbować chłodnika. Zobaczymy :)

Etykiety

restauracja (115) Łódź (108) kurczak (45) gotowanie (37) frytki (34) zamknięte (34) pizza (31) sos (22) hamburger (19) makaron (17) Festiwal Dobrego Smaku (15) pizzeria (15) sałatka (15) FDS (14) ser (14) Okrasa (13) Pascal (11) Poznań (11) burger (11) ciasto (11) pieczone ziemniaki (11) boczek (10) naleśniki (10) piwo (10) ryż (10) surówka (9) szpinak (9) łosoś (9) McDonald (8) cukinia (8) fastfood (8) kawa (8) Warszawa (7) kebab (7) kukurydza (7) sałata (7) schab (7) szynka (7) warzywa (7) zapiekanka (7) śniadanie (7) Paryż (6) ananas (6) chiny (6) czosnek (6) kaczka (6) lemoniada (6) obiad (6) oliwki (6) pierogi (6) polędwiczka (6) wino (6) wołowina (6) ziemniaki (6) śmietana (6) Camembert (5) Gejsza Sushi (5) House of Sushi (5) bakłażan (5) bar (5) cola (5) cukiernia (5) cytryna (5) gorgonzola (5) krewetki (5) kuchnia amerykańska (5) lody (5) naleśnik (5) pierożki (5) pomidor (5) spaghetti (5) stek (5) tarta (5) wieprzowina (5) Babkarnia (4) Katowice (4) Off Piotrkowska (4) Senoritas (4) USA (4) babeczki (4) baklawa (4) banan (4) bistro (4) cebula (4) chaczapuri (4) czekolada (4) festiwal (4) grill (4) herbata (4) imbir (4) kanapka (4) khinkali (4) kokos (4) kompot (4) lunch (4) marchewka (4) orzechy (4) papryka (4) pasta (4) pesto (4) pierogarnia (4) pita (4) puree (4) risotto (4) ser kozi (4) ser pleśniowy (4) sernik (4) tortilla (4) 2016 (3) Francja (3) Gruzja (3) Kielce (3) La Strada (3) Lidl (3) Lili (3) Manufaktura (3) Mebloteka Yellow (3) Pozytyvka (3) Spektakl (3) Wrocław (3) Zbożowa (3) arbuz (3) ayran (3) baranina (3) bataty (3) burek (3) cevapcici (3) chałwa (3) curry (3) fasola (3) gruszka (3) gęś (3) hot-dog (3) hummus (3) indyk (3) jajko (3) kiełbasa (3) kuchnia włoska (3) lotos (3) miód (3) nachos (3) naleśnikarnia (3) owoce morza (3) pistacje (3) placki ziemniaczane (3) placuszki (3) pomidorki (3) por (3) przystawka (3) ptyś (3) pączek (3) quesadillas (3) rewizyta (3) salami (3) streetfood (3) truskawki (3) twaróg (3) warsztaty (3) wegetariańskie (3) zapiekarnia (3) zupa (3) żurawina (3) 2018 (2) Affogato (2) Albania (2) All Star Klubokawiarnia (2) American Bull (2) Awangarda (2) Before Food Market (2) Berlin (2) Breadnia (2) Brzeg (2) Bułgarska (2) Chude Ciacho (2) DalekoBlisko (2) Foto Cafe 102 (2) Galicja (2) Gorditas de nata (2) Jaffa (2) Kraków (2) Lavash (2) Mare e Monti (2) Montenegro (2) Poddębice (2) Restauracja Polska (2) Sendai Sushi (2) Spółdzielnia (2) Sushi Zielony Chrzan (2) Szkoła Gotowania (2) Szwalnia Smaków (2) Szyby Lustra (2) Tubajka (2) Turcja (2) Uniejów (2) Włoszczyzna (2) Zieliński i Syn (2) Złoty Imbir (2) antrykot (2) baozi (2) bar mleczny (2) boczniak (2) bolognese (2) bułki (2) carbonara (2) cheeseburger (2) chleb (2) chłodnik (2) ciastko (2) ciecierzyca (2) coleslaw (2) creme brulee (2) cukier (2) cynamon (2) drink (2) dubaj (2) falafel (2) flaki (2) galaretka (2) golonka (2) grzyby (2) guacamole (2) gzik (2) jabłko (2) jagnięcina (2) jajko sadzone (2) kalmary (2) kapusta (2) kapusta zasmażana (2) karkówka (2) karmel (2) kasza bulgur (2) kasza jaglana (2) kiełbaski (2) kluski (2) konfitura z cebuli (2) kopytka (2) kotlet (2) kozi ser (2) krab (2) kryształowa (2) królik (2) kurki (2) lasagna (2) limonka (2) maliny (2) mamałyga (2) mango (2) marynata (2) masło orzechowe (2) małże (2) melon (2) musaka (2) nuggetsy (2) ogórek kiszony (2) oliwa (2) oliwka (2) orzeszki (2) owoce (2) papryczki (2) papryka faszerowana (2) parówka (2) pierogi na słodko (2) pierogi wytrawne (2) placek (2) placek po węgiersku (2) polędwiczki (2) pomarańcza (2) przegrzebki (2) przekąska (2) przyprawy (2) pstrąg (2) rozmaryn (2) rukola (2) samolot (2) seler (2) sezam (2) soczewica (2) sos BBQ (2) sos czosnkowy (2) sos pieprzowy (2) sushi (2) szczypiorek (2) słony karmel (2) tagliatelle (2) tatar (2) tuńczyk (2) tymianek (2) wątróbka (2) zupa rybna (2) śliwka (2) żeberka (2) 2017 (1) 5ty Smak (1) Agrafka (1) Ala Turka (1) Ali Baba (1) Amarant (1) Ambrozja (1) Amelia (1) Amorino (1) Atelier Amaro (1) Bangkok lody tajskie (1) Bar-a-boo (1) Bavaria czy Tyrol (1) Belgian Fries (1) Berthillon (1) Big Betty (1) Bistro Radiowa (1) Bistro Williamsburg (1) BurGr (1) Burger Love (1) Bułgaria (1) Byk Burger (1) Cafe Antykwariat (1) Cafe Bar Poczekalnia (1) Cesky Film (1) Chorwacja (1) Chytra baba z Radomia (1) Columbus Coffee (1) Corn dog (1) Cukiernia Sowa (1) Cukiernia Wasiakowie (1) Czarna Owca (1) Czarnogóra (1) Da Grasso (1) DaAntonio (1) DaVella per Amici (1) Deli (1) Delicatessen (1) Deseo Tapas Bar (1) Dolce salato (1) Dolny Rynek (1) Dom Pielgrzyma (1) El Toro (1) Empatia (1) Fabryka Krawatów Bistro (1) Fabryka babeczek (1) Fatamorgana (1) Filharmonia Smaku (1) Food Market (1) Foodie (1) Four Color (1) Funnel cake fries (1) Godjo (1) GoodFood (1) Gordon Ramsay (1) Gorąca Kiełbasiarnia (1) Gruzińskie bistro (1) Hamra (1) Hand'n'roll (1) Heisser Wolf (1) In centro (1) Insekt (1) Internet (1) Irish Pub (1) Istambuł & Tajmahal (1) Italica (1) Jerry's Burger (1) Już wróciłem (1) KFC (1) Kalisz (1) Kamari (1) Karuzela Cafe (1) Klub 97 (1) Kluska Polska (1) Kombinat (1) Krochmal (1) Krowarzywa (1) Kuchnia Polska (1) L'Elephant d'Argent (1) La Vende Bistro (1) Lajkonik (1) Las Vegas (1) Le Grand Phenicien (1) Le Souk (1) Leniwy weekend (1) Lodziarnia Kolorowa (1) Lokal (1) Lukullus (1) Luncheria (1) MEG MU (1) Macedonia (1) Magia Karmelu (1) Malinowa (1) Manana (1) Mangal (1) Marcello (1) Mañana Tex-Mex Bar (1) Mała Litera (1) Meksyk (1) Metis (1) Mexican (1) Mięso & Bułka Habas (1) Montag (1) Motywy (1) Na Górze (1) Nekko Sushi (1) Niebostan (1) Niemcy (1) North Fish (1) O'maki Paris (1) Olimpijska (1) Otwarte drzwi (1) Pacyfik (1) Palce Lizać (1) Paleta Bieli (1) Pani Cupcake (1) Papuvege (1) Parnik na Chmielnej (1) Parowóz (1) Pho Shop (1) Pierogarnia Cynamon (1) Pijalnia Czekolady (1) Pijalnia Czekolady E. Wedel (1) Piotrków Trybunalski (1) Piwnica łódzka (1) PizzaPortal (1) Poczdam (1) Polakowski (1) Pop'n'Art (1) Porcja (1) Przedwojenna (1) Ratuszowa (1) Restauracja Przerwa (1) Restauracja Reymont (1) Restauracja u Kretschmera (1) Restauracja św. Józefa (1) Retka (1) Retkinia (1) Revelo (1) Rumunia (1) Scenografia (1) Senija (1) Ser Lanselot (1) Servantka (1) Sezon (1) Señoritas (1) Shahrazad (1) Si Senor (1) Si Señor (1) Sieradz (1) Skierniewice (1) Sklep z goframi (1) Skład Wina & Chleba (1) Sofa (1) Sofa cafe & lunch (1) Spała (1) Stretch Island Fruit Strips (1) Susharnia (1) Suzette (1) Sułtan Grill (1) Sylvio Italiano (1) Syria (1) Szadek (1) Szklarnia (1) Sznycelek (1) Słodka Pracownia Cukiernia Artystyczna (1) Tasty Kebab (1) TelePizza (1) Teremok (1) The Dorsz (1) Titi (1) Tivioli (1) ToDoJutra (1) Toskania (1) Tradycyjna Pączkarnia Słowik (1) Tulipan (1) U Ziuty (1) Uniejowski Festiwal Smaku (1) VINDA (1) Vapiano (1) Veranda (1) Vita (1) Walter's Coffee Roastery (1) Wendy's (1) Western Chicken (1) Wiosna (1) Włochy (1) Zapieckanka (1) Zapiekarnia & Plackarnia (1) Zaraz Wracam (1) Zielona (1) Zjadliwości (1) Zosia (1) Złote Jabłko (1) Złoty Osioł (1) ajvar (1) amuse-bouche (1) anchois (1) angus (1) ato ramen (1) awokado (1) baba ghanoush (1) badrijani (1) bajgla (1) banany (1) bao (1) barbata (1) basmusa (1) bazylia (1) bekon (1) białe wino (1) bita śmietana (1) blanszowane warzywa (1) bliny (1) borówki (1) brokuły (1) brownie (1) brukselka (1) budka (1) bulion (1) bulion z kaczki (1) buraki (1) burrito (1) cajun (1) cebula grillowana (1) chaczapuri adżarskie (1) chashushuli (1) cheddar (1) chikhirtma (1) chili con carne (1) chilli (1) chinkali (1) chipotle (1) chipsy (1) chińczyk (1) chińskie (1) chleb ze smalcem (1) churros (1) chvishtari (1) ciasteczka (1) ciasto drożdżowe (1) ciasto francuskie (1) ciasto królów (1) ciasto marchewkowe (1) ciorba (1) club sandwich (1) creme caramel (1) croissant (1) cukierki (1) currywurst (1) cydr (1) cykoria (1) czarna porzeczka (1) czarnuszka (1) czeburek (1) czereśnie (1) czerwona cebula (1) czerwona fasola (1) czerwony pieprz (1) daktyle (1) de volaille (1) demi glace (1) deser z kremem (1) dim sum (1) dip (1) dorsz (1) dressing (1) dym (1) dynia (1) dziczyzna (1) enchiladas (1) espresso (1) farsz (1) fasolka (1) faszerowanie (1) filet (1) film (1) fisker (1) focaccia (1) foul (1) frutti di mare (1) frytki z batatów (1) fusion (1) galettes des rois (1) gnocchi (1) gofry (1) gotuj i chudnij (1) gołąbek (1) gołębie (1) goździki (1) gramofon (1) granola (1) grillowane warzywa (1) grillowany kurczak (1) grissini (1) groch (1) groupon (1) grzanki z serem (1) grzybki (1) guciołki (1) gulasz (1) gęsina (1) hamsi (1) hawajska (1) hinduskie chlebki (1) hinkali (1) ikea (1) ikra (1) imperial (1) jabłko w cieście (1) jagody (1) jajko 63 (1) jajko confit (1) jajko poszetowe (1) jajko przepiórcze (1) jalapeno (1) jasne (1) jałowiec (1) jogurt (1) kakao (1) kalarepa (1) kanapka klubowa (1) kangur (1) kapary (1) kapusta pekińska (1) karczek (1) karpatka (1) kasza (1) kasza gryczana (1) kasza manna (1) kaszanka (1) kawiarnia (1) kałamarnice (1) kebap (1) kharcho (1) khoubz (1) kiełki (1) kinder bueno (1) kindziuk (1) kino (1) kiszona kapusta (1) kiwi (1) klopsiki (1) knedle (1) kofta (1) koktajl (1) kolendra (1) korniszon (1) kotlet szwajcarski (1) kotlet z ciecierzycy (1) kotlety selerowe (1) kowal (1) krem (1) krem budyniowy (1) krem czekoladowo-orzechowy (1) krem z buraczków (1) krem z buraków (1) krem z pomidorów (1) książka (1) kubdari (1) kuchnia afrykańska (1) kuchnia bałkańska (1) kuchnia brytyjska (1) kuchnia chińska (1) kuchnia czeska (1) kuchnia hiszpańska (1) kuchnia marokańska (1) kuchnia meksykańska (1) kuchnia molekularna (1) kuchnia rosyjska (1) kuchnia tajska (1) kuchnia wietnamska (1) kuchnia łódzka (1) kulki ryżowe (1) kurczak teryaki (1) kurczak w bekonie (1) kuskus (1) kwas chlebowy (1) kwestia smaku (1) kwiaty cukinii (1) larwy (1) latte (1) leberkase (1) lepinje (1) liść laurowy (1) lobio (1) lody pistacjowe (1) lody tajskie (1) lody waniliowe (1) lodziarnia (1) lokum (1) lukier (1) lumaconi (1) majonez (1) mak (1) makaron czekoladowy (1) makaron naleśnikowy (1) makaroniki (1) maki (1) makrela (1) masa kajmakowa (1) mascarpone (1) masło kminkowe (1) maślaki (1) mezze (1) miecznik (1) migdał (1) migdały (1) mintaj (1) miruna (1) mięso (1) morela (1) moro (1) mortadela (1) mrożona kawa (1) mrówki (1) mucha (1) murzynek (1) musztarda (1) mydło (1) myway (1) mózg (1) mątwy (1) naan (1) nadugi (1) naleśnik czekoladowy (1) ocet (1) ogórek (1) ogórek małosolny (1) ojukhari (1) okra (1) olej (1) oranżada (1) orecchioni (1) oscypek (1) otwarcie (1) ozorki (1) ośmiornica (1) ośmiorniczki (1) pan.puh (1) pancake (1) panna cotta (1) papa-lolo (1) pappardelle (1) pascha (1) pasta oliwkowa (1) pastet (1) pastrami (1) patisony (1) pałeczki (1) pekin (1) pepperoncino (1) pestki dyni (1) pesto bazyliowe (1) philly cheese steak (1) pieczarki (1) pieczywo (1) piekarnia (1) pielmieni (1) pierogi drożdżowe (1) pierogi polskie (1) pierogi ruskie (1) pierogi szwabskie (1) pierogi z jagodami (1) pierogi z kurkami (1) pierogi z serem (1) pikantny ogórek (1) pingyao (1) pkhali (1) placki z batatów (1) placki z cukinii (1) plackolandia (1) platany (1) plendze (1) pljeskavica (1) poliki wołowe (1) polędwica wieprzowa (1) pomidory (1) pop tarts (1) prażona cebula (1) precle (1) prosecco (1) ptyś karmelowy (1) puszka (1) putenesca (1) pączkarnia (1) pęczak (1) płatki kukurydziane (1) quiche (1) raki (1) ramen (1) regionalne (1) restrauracja (1) ristorante (1) robaki (1) rodzynki (1) rogal (1) rogal świętomarciński (1) rostbef (1) roszponka (1) rosół (1) ryb (1) ryba (1) ryby (1) rzodkiewka (1) róża (1) safari (1) sardele (1) sardynka (1) schitzel (1) ser lazur (1) ser pecorino (1) sernik Grand Marnier (1) shake (1) shitake (1) sieja (1) siela (1) siesta (1) skrzydełko (1) smażone mięso (1) smażony ser (1) snickers (1) sok (1) sok pomidorowy (1) solanka (1) solianka (1) sos aioli (1) sos beszamelowy (1) sos borowikowy (1) sos chrzanowy (1) sos kurkowy (1) sos miodowo-musztardowy (1) sos mole poblano (1) sos musztardowy (1) sos pomidorowy (1) sos śmietanowo-ziołowy (1) spezi (1) spiralki (1) stir fry (1) suflet dyniowy (1) suflet pistacjowy (1) suszony pomidor (1) suszony łosoś (1) szarlotka (1) szerbet (1) szparagi (1) szprycer (1) szybko (1) szynka parmeńska (1) słodko (1) słonecznik (1) tacos (1) tagliatelle z kurczakiem (1) tagliatelle z polędwiczką wieprzową (1) tahini (1) taishan (1) tempura (1) tiramisu (1) tolma (1) torcik czekoladowy (1) tragedia (1) tsingtao (1) tulumba (1) twarożek waniliowy (1) tłuszcz (1) udko (1) vege (1) walka (1) wege (1) wiener (1) winegret (1) wiśnie (1) woda mineralna (1) wrap (1) wspólny stół (1) wywar (1) wódka (1) wędlina (1) wędzone tofu (1) węgorz (1) yanjing beer (1) zaParowani (1) zapiexy (1) ziele angielskie (1) ziemniaki duchesse (1) zimno (1) zioła prowansalskie (1) zupa cebulowa (1) zupa krem (1) zupa pho (1) zupa węgierska (1) zupa z cieciorki (1) zupka chińska (1) złoto (1) ćevapčići (1) Łowicka (1) Łowicz (1) Łódzkie Burgery (1) łopatka (1) śledź (1) ślimak (1) śliwki (1) św. Marcin (1) świerszcze (1) żurek (1)