Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lemoniada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lemoniada. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2018

Odkąd dwa lata temu spędziliśmy urlop w Gruzji (pisaliśmy o tym tutaj, tutaj i tutaj), nie tylko sami coś tam sobie gruzińskiego szykujemy, ale także szukamy w Łodzi lokalu, który choć trochę odtwarzałby tamte niepowtarzalne smaki i aromaty. Jesteśmy dosyć wybredni i wymagający, więc jak na razie żadne z miejsc nas na zadowoliło.

Od razu powiem, że byliśmy w Lavashu, ale... no... chinkali nie miało kolendry (ani trochę), a adżarskie chaczapuri miało bardzo słaby ser i zupełnie nie takie ciasto, więc wyszliśmy mocno niezadowoleni.

Pojawiła się jednak nadzieja, że w końcu to będzie to, bowiem kilka dni temu przy ul Piotrkowskiej 10, po wielu tygodniach remontu i przygotowań, w końcu otworzyło się "Gruzińskie bistro". Wypatrywaliśmy tego otwarcia w zasadzie od kiedy tylko przyuważyłem na witrynie lokalu co się w nim będzie znajdować. I tak więc dzień po oficjalnym otwarciu przekroczyliśmy progi nowej restauracji.

Pierwsza rzecz, która nam się rzuciła w oczy po wejściu do "Gruzińskiego bistra" było to, że wystrój lokalu jest wprawdzie przyjemny dla gościa (żadnych szalonych kolorów, pstrokatych ozdóbek w ilości przekraczającej ogarnięcie etc.), jednak nijak on nie oddaje gruzińskich klimatów. A aż prosi się o powieszenie zdjęć z krajobrazami i ludźmi z Gruzji, pewnych charakterystycznych dla Gruzji elementów (np. słynne rogi do picia wina, czy choćby gruzińska flaga)...

No wystrój jest po prostu pomalowanym wystrojem wcześniejszego lokalu i rzeczywiście nie jest podobny zupełnie do niczego. Rzeczywiście brakuje czegokolwiek co powiedziałoby gościowi, że znajduje się w gruzińskim bistro. No i menu na pojedynczych kartkach z wykreślonymi pozycjami - to nie robi dobrego wrażenia, bo przy następnej wizycie planowałam zjeść lobiani.

Ja oczywiście zamówiłem moje ukochane khinkali (20 zł), Maja z kolei skusiła się na swoje ulubione adżarskie chaczapuri (15 zł). Podkreślę w tym miejscu, że rezerwacji oraz samego zamówienia na konkretną godzinę dokonywałem za pośrednictwem Facebook'a i mimo moich drobnych obaw (kiedyś się nacięliśmy przy takiej formie zamawiania) wszystko przebiegło bezproblemowo, szybko i sprawnie. W zasadzie po tym jak dotarliśmy do lokalu, to w ciągu 5 minut mieliśmy już dania na stole :)

Jak być może wiecie - to nasze dwie ulubione gruzińskie potrawy, których zjedliśmy TONY podczas pobytu w Gruzji. Ja już nawet nie mogłam patrzeć na chaczapuri. Dlatego te właśnie dania musiały zostać naszym papierkiem lakmusowym.

Jeśli chodzi o chinkali to przede wszystkim bardzo brakowało w nich tego charakterystycznego bulionu, w zasadzie na 6 sztuk tylko w dwóch było go tak trochę-trochę. W pozostałych był niestety sam farsz :( Wielka szkoda bo uwielbiam całą tą ceremonię i sposób w jaki należy chwytać i nadgryzać chinkali, a następnie wypijać prawie jeszcze gorący bulion ze środka. Natomiast jeżeli chodzi o farsz to był najzwyczajniej w świecie za słabo doprawiony. Zupełnie nie było czuć w nim tych wszystkich przypraw i smaków. Dobrze chociaż, że było sporo kolendry ;) Aha, i od razu dostałem chinkali posypane szczodrze pieprzem. Z kolei ciasto było dosyć cienkie i w zasadzie było takie samo jak to, które widzieliśmy w Gruzji.

Kiedy postawiono talerz na stole, pierwsze co poczułam to świeżo mielony pieprz. Rewelacja. Same khinkali były na gruzińskim poziomie - jadaliśmy takie w Gruzji, tylko chyba zawsze były mocniej doprawione i miały więcej kolendry w środku. Gdyby udało się te podrasować tak, by były bardziej wyraziste - na pewno miałyby naszą pełną okejkę :)



Chaczapuri było na pewno mniejsze niż to, które dostawaliśmy w restauracjach w Gruzji, ale i tak porcja jest wystarczająca dla jednej osoby by się nasycić. Oceniając zaś samo danie to oceniłbym je tak: ciasto - takie jak w Gruzji, ser - bardzo zbliżony do tego gruzińskiego, jednak o wiele mniej słone, jajko - już ścięte, ale nie na twardo. Czyli generalnie bardzo podobne do tego co jest w Gruzji, ale... nie było żadnego masła, a to jest nieodłączny element adżarskiego chaczapuri! :(((

Troszeczkę Bartek dramatyzuje :P Ciasto - perfekcyjne. Ser - delikatny, ale takie też jadaliśmy w Gruzji. Nie chcę tu uchodzić za jakiegoś znawcę, ale to chyba było sulguni :) Jajko było bardzo w porządku i rzeczywiście brakowało masełka. Ale smakowo to było coś oryginalnego - tak jak to pamiętam i proszę tego za bardzo nie zmieniać!



Na deser zamówiliśmy porcję ciasta (jedyny deser w menu). Ciasto było przyjemne, o konsystencji zakalca, ale przyjemnie słodkie - czekoladowo-karmelowe. Ach no i do popicia mieliśmy przyjemną lemoniadę - też słodka.

Ciasto o wdzięcznej nazwie "bajka" (ciasto biszkoptowe z kremem waniliowym i czekoladą) było bardzo przyjemne zarówno smakowo, jak i w wyglądzie. Warto je sobie zamówić na koniec wizyty, zwłaszcza że kosztuje raptem 7 zł :) A co do lemoniady, to mimo tego, że nie była zła to jednak liczę, że będzie można zamówić któregoś dnia prawdziwe napoje "Natakhtari" ;)


Podsumowując - bardzo dobre jedzenie, może odrobinę do podrasowania. Na pewno osoby, które je przygotowują pochodzą z Gruzji - to czuć :)

Na razie taka czwórka na szynach, ale liczymy na więcej ;)

sobota, 17 lutego 2018

Walentynki w Obiednie tym razem miały miejsce 17.02. Wybraliśmy się do stosunkowo nowej restauracji serwującej zupy Pho - Pho Shop znajdującej się przy ulicy Tuwima 1. Zupa Pho to wietnamska zupa przygotowywana na bulionie wołowym i serwowana zwyczajowo na śniadanie. Wprawdzie nie jedliśmy oryginalnej Pho, ale musieliśmy spróbować jej polskiej wersji. Co więcej menu nas bardzo mocno zachęciło. Sami zobaczcie:



Na stolikach stoją poniższe doprawki: sos sojowy, sriracha, czosnek i pasta paprykowa.


Do picia zamówiliśmy lemoniadę wietnamską na bazie limonki i mleka (14 zł):


A jako danie główne Pho Bo z tatarem wołowym:



oraz Bao wegetariańskie:


Bao było oryginalnie moje, w zasadzie... mogłabym zjeść wszystkie rodzaje, bo każdy brzmiał cudownie. Ale chipsy z lotosa mnie przekonały. Wyglądało cudownie. Jak smakowało? Bez wyrazu. Chrupkie awokado było ciekawe, ale całości brakowało wspólnego mianownika. To wszystko było zlepkiem składników, a nie do końca tworzyło danie. Wszystkie składniki same w sobie ciekawe i smaczne, ale dominującego smaku tam nie było.

To ja przedstawię jednak lepszą opinię o bao, bo mnie nawet smakowało. Fajna, miękka bułeczka bao przypominająca nasze pampuchy wypełniona była przede wszystkim super salsą pomidorową. Pozostałych dodatków w zasadzie aż tak bardzo też czepiać się nie mogę, były wprawdzie dla mnie bardzo delikatne smakowo (brakowało jakiegoś dominującego smaku, czy choćby nuty), ale zarówno awokado, jak i czips z lotosu super chrupały. Niestety w ogóle nie czułem fasoli Edamame, bądź rzodkwi Daikon... :(

Co do zupy to była znów... bez wyrazu. Jakaś taka cienka, lekka (na lato jak znalazł), ale też wydawała mi się kompletnie niedoprawiona. I jeszcze gdyby pisał to Bartek to bym zrozumiała, ale... ona była niedoprawiona nawet jak na moje standardy. Dopiero kiedy władowaliśmy dokładnie wszystkie doprawki ze stołu - zaczęła być interesująca w smaku. 

Niestety, bulion był bardzo delikatny i w zasadzie czuć w nim było jedynie nikły smak wołowiny. Żadnych nut warzywnych, żadnego umami. Na szczęście na blacie przed nami było kilka rzeczy, którymi mogliśmy pho doprawić i po dodaniu odrobiny oliwy czosnkowej, pasty paprykowej, sosu sojowego i srirachi zupa pho nabrała wyrazu i od razu wyszły też ukryte do tej pory walory smakowe. Za to plusem do odnotowania jest tatar wołowy, który wybraliśmy, gdyż był naprawdę niezły.

W zasadzie nie wiem co o tym miejscu myśleć. Jeśli miałabym porównywać ramen z pho (na przykładzie tych podawanych w Łodzi) to byłby ramen, długo długo nic i dopiero pho. A szkoda, bo poczułam się cudownie czując zapach kolendry i szczypiorku. To taka dalekowschodnia klasyka. Niestety to wszystko.

"Pho Shop" to według mnie miejsce z potencjałem, ale jednak trzeba trochę ten kamyk oszlifować i doprawić, aby naprawdę było warto tam zajrzeć.

P.S. Bo zapomnieliśmy o tym napisać - najlepsza ze wszystkiego była lemoniada :D Mocno limonkowa, a mleczny syrop (?) ją łagodził. Naprawdę pycha :)

Lemoniada była mega, super orzeźwiający i zaskakujący smak :)

poniedziałek, 20 lipca 2015

Ostatnio mamy z Bartkiem taki uroczy zwyczaj i co tydzień jeździmy po naszym wspaniałym województwie. W tym tygodniu wypadł Sieradz. Stało się tak, ponieważ w ostatni weekend odbywał się Open Hair Festiwal - wydało mi się, że skoro będzie festiwal to miasteczko dodatkowo ożyje i nawet jeśli samo w sobie będzie nieciekawe to może chociaż festiwal doda mu uroku. Okazało się natomiast, że festiwal nie przyciągnął w ogóle publiki, a ulice były puste. Ale to tak swoją drogą.

Skoro urlop dopiero we wrześniu to trzeba jakoś inaczej urozmaicać sobie okres wakacyjny. :) Szkoda tracić czas i pieniądze w Łodzi skoro można gdzieś na tych kilka godzin pojechać i zobaczyć coś nowego. :)

Już przed wyjazdem podpytywałam kolegę gdzie w Sieradzu można dobrze zjeść. Na pierwszym miejscu umiejscowił on restaurację Cukier. Znajduje się ona na rynku i bardzo łatwo do niej trafić.

Do Sieradza dotarliśmy po 11. Zanim doszliśmy na rynek, niemal umarliśmy z gorąca. Decyzja była prosta. Kawa. Mrożona. Teraz. Po krótkiej lustracji okolicznych kafejek... wylądowaliśmy w Cukrze :) Uwiodła mnie kawa mrożona z Oreo (za 11 złotych). O ile czekaliśmy na nią bardzo długo (panie chyba krowę musiały łapać), o tyle była bardzo smaczna, a Oreo nie znajdowało się tylko na wierzchu, ale również w środku napoju. Obejrzeliśmy wtedy menu i wiedzieliśmy, że wrócimy na obiad.

To prawda, mimo tego, że byliśmy praktycznie jedynymi klientami to na trzy kawy czekaliśmy ponad 10 minut. Na szczęście smak oraz wygląd mrożonej kawy z Oreo zmył pierwsze złe wrażenie. :) Warto było poczekać i trochę się ochłodzić przy tym przesłodkim napoju.


Menu okazjonalne na tygodnie w okolicy festiwalu:


A tu stałe menu obiadowe:


Kilka godzin później, po tym jak już obeszliśmy praktycznie całą sieradzką starówkę i okolice wróciliśmy do "Cukru" na obiad. Gości było już sporo (praktycznie wszystko w środku było zajęte, również na zewnątrz przy większości stolików ktoś siedział), ale jakoś złapaliśmy jeden większy stolik. Szybki wgląd w menu i zamówiliśmy dania obiadowe.

Bartek wybrał polędwiczki wieprzowe z kurkami i pieczonymi ziemniakami oraz lemoniadę:


Marta naleśnika Virtuose:


A ja naleśnika De la Mer:


Ale nie nie, wcale nie otrzymaliśmy ich razem. Na polędwiczki (!) i pierwszego naleśnika (Marty) czekaliśmy ponad 20 minut. Marty naleśnik dotarł zimny. Na mojego naleśnika czekaliśmy co najmniej kolejne 15 minut (Bartek i Marta nie czekali, bo przeca by jeszcze zimniejsze jedli). Dodam, że restauracja nie pękała w szwach i nie ma wytłumaczenia zwłaszcza dla zjawiska w którym 2 z 3 osób przy stoliku kończą jeść, gdy trzecia osoba dopiero dostaje jedzenie. Za to nagana ogromna. Ale może teraz o przygotowaniu naleśnika. Już na wstępie kelnerka mnie uprzedziła, że mam się nie czepiać jajka, bo ono ma tak wyglądać. Hm. No nie wiem czy przejrzyste białko to dokładnie to co chciałam jeść, ale no niby miałam się nie czepiać. Ale teraz smak. Powinnam czuć smak krewetek i kalmarów. Powinnam czuć chociaż odrobinę posmak świeżości i morza. Co poczułam? Zupę jarzynową. Jak dla mnie smak selera (nawet naciowego) + śmietana + koper (nawet włoski) = zupa jarzynowa. Podejrzewam, że kalarepa dopełniła obrazu. I nie poczułam ani odrobiny parmezanu. Masakra.

Niestety czas oczekiwania był ma-sa-kry-czny. Wprawdzie nie zgodzę się z Mają, że lokal nie pękał w szwach, gdyż 90% miejsc była zajęta, ale mimo to czekaliśmy wyjątkowo długo. No i fakt, że trzecie danie dotarło dopiero ok. 15 minut po podaniu dwóch pierwszych... Wstyd!

Bartka polędwiczka była bardzo smaczna i dobrze zrobiona - nie była sucha nawet na końcach. Smaczne również były ziemniaczki. Marty naleśnik również był dobry, chociaż do stolika dotarł zimny.

Moje danie było bardzo dobre (nie wiem jak naleśnik Marty, gdyż się nie załapałem). Polędwiczki przyrządzone super, do tego świetne pieczone ziemniaczki oraz cudne kurki. Danie warte było swojej ceny (27 zł porcja), a nawet czasu oczekiwania. Natomiast naleśnik Mai okazał się niewypałem, smakował nie tak jak wskazywał opis. Miały być krewetki i kalmary (i być może nawet były), ale ich smak został zupełnie zabity dominującym smakiem selera i kopru. Szkoda tych owoców morza...

Przyjmuję mój naleśnik za wpadkę. Nie mogę nic innego o tym powiedzieć. Był beznadziejny, ale wszystko inne było dobre. Myślę, że jeśli kiedyś będziemy w Sieradzu to pójdziemy do Cukru ponownie, bo potencjał jest duży i jedzenie poza tym jednym wyjątkiem, było bardzo smaczne.

Być może faktycznie "Cukier" nie do końca dał sobie radę z ilością gości, która była w dzień festiwalu albo po prostu przesadził z pomysłem na naleśnika i zwyczajnie to nie wypaliło. W każdym razie reszta była naprawdę dobra i mimo tej jednej wpadki warto tam zajrzeć. :)

wtorek, 7 lipca 2015

Kilkanaście dni temu na kulinarnej mapie Łodzi pojawił się nowy lokal. Przy ulicy Piotrkowskiej, pod numerem 102, otworzył się "Mañana Tex-Mex Bar". Jak już sama nazwa wskazuje możemy tam spróbować dań meksykańskich oraz teksańskich, czyli kuchni, które generalnie kojarzą się z ostrymi przyprawami oraz czymś orzeźwiającym jak np. limonka, mięta, kolendra (Meksyk) oraz sosem BBQ i długo pieczonym mięsem (Teksas).

Oczywiście od razu zaczęliśmy wspominać naszą wycieczkę do Meksyku, podczas której jedliśmy prawdziwe tacosy, a łzy leciały nam z oczu z tej ostrości. Ta chwila, kiedy ostrą rzodkiewkę przegryzasz dla złagodzenia smaku. Ale przynajmniej jedliśmy prawdziwe meksykańskie żarcie :)

Pierwsze wrażenie po wejściu generalnie bardzo pozytywne. Lokal jest przestronny z kilkoma stolikami oraz jednym długim stołem na kilkanaście osób w samym środku. Kolorystyka stonowana (głównie połączenie czerni i bieli), nie uderzająca w oczy pstrokatymi barwami bądź migającymi elementami. Schludnie i przyjemnie. :) 

Dodam, że na każdym stole stoi dzbanek wody z limonką. Jest to bardzo miły gest w taki upał, nawet jeśli jest to kranówa (co do której również nie mam żadnych zastrzeżeń).

Na chwilę obecną menu jest bardzo krótkie, znajduje się w nim raptem 5 pozycji: burrito, quesadilla, tacos, chilli bowl orz nachosy (w cenach od 17 zł do 21 zł). Do tego 3 dodatki: guacamole, dodatkowa porcja mięsa, fasola z boczkiem (ceny 3-5 zł) oraz 5 rodzajów sosów (łagodny, pikantny, chipotle, mango-habanero oraz ghost pepper). Do picia coś gazowanego z 5 zł albo oryginalny meksykański napój "Jarritos" za 10 zł.

Ja się bardzo cieszę z krótkiego menu. Znaczy to, że nic nie ma szansy się zestarzeć i wszystko jest robione ze świeżych składników. A poza tym oszczędza się czas przy wyborze dania. Ostatecznie studiowanie karty często potrafi przysporzyć bólu głowy.

My zdecydowaliśmy się na burrito z wołowiną i sosem chipotle oraz tacosy z wołowiną i sosem pikantnym. Do picia wzięliśmy lemoniady truskawkową i arbuzową.

Fajną rzeczą jest, że sosów można spróbować. Jak wiecie - nie jestem wymiataczem jeśli chodzi o ostre sosy i zdecydowanie wolę te mniej pikantne. Tutaj mogłam każdego spróbować i dopasować, który mi odpowiada. Spróbowałam wszystkich i były bardzo dobre. Najbardziej smakował mi chipotle, ale trochę się bałam, że nie dam rady zjeść całego dania tak ostrego, więc wybrałam pikantny. Ale naprawdę wszystkie sosy były warte uwagi. I co ciekawe - mango-habanero jest sosem najostrzejszym. Z tego co się również dowiedzieliśmy - wszystkie sosy są sporządzane na miejscu.

Z pewnym niepokojem o to co dostaniemy (i na ile będzie to się miało do oryginalnej meksykańskiej kuchni) zasiedliśmy przy stoliku. Na początek, po minucie-półtorej otrzymaliśmy lemoniady. Pierwszy łyk i skrzywienie - obydwie były praktycznie w ogóle niesłodkie i mało było czuć owoc przewodni tj. truskawkę/arbuza. Zdecydowanie przebijał się smak cytrynowy... Około 5 minut później podano nam zamówione jedzenie.

No w arbuzowej rzeczywiście arbuz się mało przebijał, ale w truskawkowej truskawka już tak. Przypominam - skoro jest to lemoniada to dobrze, że smakuje cytryną ;P



Zapomnieliśmy dodać, że w Mañanie nie spotkamy normalnych sztućców i talerzy. Możemy użyć sztućców drewnianych. Lemoniada podawana jest w plastikowych kubkach, a dania w papierze.

Nie jest to jednak minus tego miejsca, w końcu mamy do czynienia z barem gdzie zagląda się na szybki lunch bądź przekąskę, a nie trzydaniowy obiad podawany na miśnieńskiej porcelanie. ;)

Ale do rzeczy. Tacos były pyszne. Wołowina nie była mielona - była rwana, co jest wielkim plusem. Sos jak już wspominałam bardzo dobry, dużo odświeżającej kolendry, limonka do skropienia, cieniutki placek, który nie przypomina tych ze sklepu. Pycha. Naprawdę przypominało to wycieczkę do Meksyku. Jedyne co się nie udało, to to, że moje danie było dosyć zimne. Myślę, że to przez pomidora, który włożony do środka, zabrał całe ciepło. Ale naprawdę mi smakowało. Pochłonęłam prawie całą porcję. Bartka burrito również mi smakowało. Było sycące i pełne świeżych dodatków. Chociaż... pogratulowałam sobie nie wybrania sosu chipotle. Mimo, że pyszny - nie dałabym rady zjeść całego dania z tak pikantnym sosem :) A i jeszcze słowo o lemoniadzie. Okazało się, że mimo tego, że nie była słodka, idealnie orzeźwiała po jednak pikantnym daniu. 

Zarówno jedno danie, jak i drugie oceniam na bardzo smaczne i smakujące bardzo, bardzo podobnie do tego co jedliśmy w Meksyku. Fajna tortilla, super wołowina, rewelacyjne sosy. Do tego jeszcze bardzo dobre i świeże warzywa. Nic dodać, nic ująć - tak powinno po prostu być i było! No i jeszcze ta kolendra... :)

Bardzo polecamy wszystkim lubiącym pikantne smaki i prawdziwą, meksykańską kuchnię. A właścicielom życzymy dużo szczęścia i czekamy na tacos z okiem, sercem albo nereczką :)

Polecamy zdecydowanie i na pewno sami zajrzymy do "Mañany" jeszcze nie raz. :)

piątek, 1 listopada 2013

Kluska Polska to taki "celebrycki" lokal, bo zanim zaczęła swoją działalność - już na niej psy wieszano w gazetach. Moim zdaniem słusznie, bo ich pomysłem na reklamę zewnętrzną był jakiś parkanik, wyglądający jak kartonowy. Do wystroju może i pasuje, ale do Piotrkowskiej i do zewnętrznej części ich lokalu - nie.

Jak już się naczytaliśmy tych negatywów to trzeba było kiedyś do nich iść. Restauracja otworzyła się chyba w czerwcu. Dlaczego to takie istotne? Bo powiedzmy sobie szczerze: lato, upał, brak cienia... nie chce się jeść, a jeśli już to je się pizzę, makaron czy też coś lekkiego, bo po pierwsze nie chce się jeść, po drugie - nie ma się ochoty na nic ciężkiego. A co tymczasem oferuje Kluska Polska? Kopytka, pyzy i inne kluchy. No ja im nie wieszczyłam zbyt dużego powodzenia latem. My skusiliśmy się tylko dlatego, że był 50% upust na całe menu.

Już tak nie przesadzaj. Czytaliśmy również teksty jej dotyczące, a mające wydźwięk ewidentnie pozytywny (typu: "nowy lokal na Piotrkowskiej"). ;) 
Ja tak prawie zupełnie nie mam, musi być naprawdę gorąco bym nie miał ochoty na jakiś obiad. Dlatego do "Klusku Polskiej" kierowałem się z ciekawością i bez negatywnego nastawienia w stylu "łojezu co ja tam zjem jak tak gorąco?!". I nie będę ukrywał, ale spodziewałem się tam nieco innego menu - dla mnie bowiem kluski to również taki zwykły makaron. :) 

Weszliśmy do lokalu i zaskoczył nas ciekawy wystrój, choć dla mnie gruba kreska rysunków sprawia, że całe wnętrze jest przytłaczające ilością wszystkiego. Menu nas nieco przytłoczyło. Ponieważ do wyboru były zarówno sosy jak i wersje klusek (zwykłe, marchewkowe, buraczkowe, pietruszkowe). Były oczywiście dania skomponowane, ale wszystko można wymienić. Ponadto mieliśmy dwie wersje wielkościowe. Jeśli chodzi o ceny... to dosyć wysokie jak na kluski. Podkreślę  że to było nasze drugie podejście do Kluski. Za pierwszym w okolicach czerwca razem uciekliśmy z powodu cen. Tym razem było 50% taniej, a to inna rozmowa :P 

Dla mnie wystrój bardzo ciekawy. Ktoś miał ewidentnie pomysł jak całość zaaranżować i dopiął swego. Tak więc lokal prezentował się jak narysowana chłopska chałupa, tylko już na kolorowe kredki zabrakło funduszy i tylko pewne elementy zostały zaszczycone pokolorowaniem. :) I tak było to urządzone... całościowo, gdyż nawet stoliki i krzesła były "pokreślone". Dla mnie plus za pomysł i wykonanie. :) I niespecjalnie mnie przytłoczył (tak samo menu, które było w śmieszny sposób powiązane jakąś wstążką)...



Ja zamówiłam kopytka marchewkowe z kurczakiem w sosie pomarańczowo-kardamonowym (widać, że chciałam się ochłodzić w upale). Było smaczne, kopytka były zrobione dobrze, chociaż kurczak był dziwny, bo słodkawo-nijaki. Lepsze były Bartka kopytka podsmażane z sosem cygańskim? węgierskim? kiełbasianym na pewno ;) Dzielnie podkradałam mu z talerza, aż w końcu zgodził się na zamianę :)

Moje kopytka były w wersji podsmażonej z gulaszem zbójnickim (na 95% to było to). :) Kluski drobne, fajnie podsmażone. Do tego ostry - kiełbasiano-paprykowy sos. Jak dla mnie, osoby która ma delikatne uczulenie na wszelkiego rodzaju kopytka było to naprawdę dobre!
Natomiast w kwestii dania Mai to było ono zupełnie inne. Przyszykowane bardziej na słodko i delikatniej. Mimo to też było niezłe.
No i do picia mieliśmy cytrynowe lemoniady! :D



Jest to niestety epitafium Kluski Polskiej. Przysięgam, że tytuł tej notki wisi od naszej wizyty w lipcu? i nie wiedzieliśmy, że będzie proroczy, bo Kluska od jakichś dwóch miesięcy nie działa, a miesiąc temu sieć pożegnała się definitywnie z lokalem na Piotrkowskiej. Czy można żałować? Tak, bo na zimę byłaby jak znalazł.

To prawda, notka dotycząca tego lokalu miała powstać na początku lipca (pod tym właśnie tytułem, nieco proroczym), ale niestety wyjazd do Chin kompletnie nam pokrzyżował plany w zakresie jej publikacji. Cóż, bywa... Co do tego czy pożegnała się na stałe trochę będę polemizować, gdyż wystrój jest jaki był - ciągle, mimo dwumiesięcznego zamknięcia, menu i serwetki stoją na stołach jak stały. Dodatkowo wyczytałem na profilu sieci, że walczą aby ponownie otworzyć lokal na naszej Pietrynie - ale czy się to uda czas pokaże. Oby się udało, gdyż była to restauracja serwująca coś innego i mimo wszystko warto by i taka jadłodajnia była w naszym mieście. Choćby dlatego by zjeść coś innego niż pizza czy burger. ;)

czwartek, 17 stycznia 2013

Nadeszła kolejna środa - dzień kiedy w związku z braniem udziału w jednym szkoleniu mamy z Mają chwilę czasu (i ogromną potrzebę) na zjedzenie czegoś na mieście.

W tym tygodniu wybraliśmy lokal podchwytliwie nazwany "Pozytyvka". Jeżeli jeszcze nie dostrzegliście tego miejsca, to śpieszę poinformować, że restauracja usytuowana jest zaraz obok wejścia do hotelu "Grand" przy ul. Piotrkowskiej. O ile dobrze pamiętam kiedyś był tam lokal oferujący sushi.

Pierwsze wrażenie po wejściu do "Pozytyvki" jest jak najbardziej pozytywne. Od progu wita nas ciekawe otoczenie (interesujące tapety, fajne stoły i fotele, otwarta kuchnia) oraz przemiłe panie kelnerki. Szybko dostrzegłem moją towarzyszkę przy jednym ze stolików. Pani kelnerka nie dała nam dużo czasu na przywitanie i rozmowę - niemal od razu po zajęciu miejsca dostaliśmy menu. Właśnie - karta dań. Według mnie zdecydowanie w niej za dużo jest potraw do wyboru, lubię gdy mam kilka-kilkanaście potrawa, a nie dwie strony A3. Jednak jest to moje zdanie - niektórzy w końcu lubią mieć duży wybór, by za każdym razem zamawiać coś innego. ;) To tyle odnośnie wrażeń estetycznych dotyczących samego lokalu, przejdźmy do potraw. :)

Maja zamówiła sobie naleśnika ruskiego z okrasą (10 zł), ja skusiłem się na naleśnika chilli con carne zapiekanego w serze z sosem pomidorowym (13,50 zł). Do picia wzięliśmy lemoniadę (obecnie jest ona darmowa jeśli okaże się legitymację studencką). Na całość czekaliśmy zaledwie kilka minut, na pewno mniej niż dziesięć.

Moje danie prezentowało się tak w chwili podania:


Tak zaś po kilku gryzach:


Jak widać zapiekany naleśnik w serze nie należał do skromnie wypełnionego mięsnym farszem z dodatkiem papryki, fasoli i kukurydzy. Było obficie jednym słowem. Smacznie też. Ale nie ostro tak jak powinno być. Trudno, nie można mieć wszystkiego. ;) W każdym bądź razie mnie smakowało. Po pochłonięciu 2/3 porcji nastąpiła zmiana i otrzymałem kawałek Majowego naleśnika, mój zaś trafił pod jej sztućce.

Pierwsze wrażenie, jeszcze przed wejściem do lokalu: które drzwi otworzyć? (;)) Kiedy już się z tym uporałam, nastąpiło pierwsze "wow!". Wystrój mi się bardzo spodobał i przez chwilę zwątpiłam, że stać mnie na obiad w Pozytyvce. Kiedy otrzymaliśmy kartę dań - miało miejsce drugie "wow", bo jednak mnie stać. 


Jeśli chodzi o samą kartę - rzeczywiście wolę krótsze karty, a dodatkowo oferowanie dań dnia "dla odmiany". Ale sama karta i jej projekt (starałam się nie użyć słowa "dizajn") bardzo mi się podobała i z przyjemnością ją całą obejrzałam.



Bartłomiej nie wspomniał, że mój naleśnik był ziemniaczany. Jadłam kiedyś "placuszki" ziemniaczane w Belfaście. Były pyszne, lepsze od standardowych bułek, a podawane np. do dania Full Fry. W każdym razie, kiedy zobaczyłam "naleśnik ziemniaczany", musiałam spróbować. I nie zawiodłam się. To był dokładnie ten smak. Mój naleśnik miał farsz jak pierogi ruskie i podany był z okrasą i surówką, a wyglądał tak:



(doceniam okrasę w osobnej miseczce i surówki, które były bardzo dobre).
A tak w mniej więcej połowie jedzenia:


Wszystko było bardzo smaczne. Jedyną uwagą, byłoby to, że mój naleśnik był bardziej pikantny niż Bartka, mimo, że to właśnie naleśnik z chili con carne miał być pikantny.

Ja dodam jeszcze, że obsługa była PRZEMIŁA :D i że od razu powiedziałam, że musimy tam wrócić, bo jest jeszcze kilka naleśników, których chciałabym spróbować.

Etykiety

restauracja (115) Łódź (108) kurczak (45) gotowanie (37) frytki (34) zamknięte (34) pizza (31) sos (22) hamburger (19) makaron (17) Festiwal Dobrego Smaku (15) pizzeria (15) sałatka (15) FDS (14) ser (14) Okrasa (13) Pascal (11) Poznań (11) burger (11) ciasto (11) pieczone ziemniaki (11) boczek (10) naleśniki (10) piwo (10) ryż (10) surówka (9) szpinak (9) łosoś (9) McDonald (8) cukinia (8) fastfood (8) kawa (8) Warszawa (7) kebab (7) kukurydza (7) sałata (7) schab (7) szynka (7) warzywa (7) zapiekanka (7) śniadanie (7) Paryż (6) ananas (6) chiny (6) czosnek (6) kaczka (6) lemoniada (6) obiad (6) oliwki (6) pierogi (6) polędwiczka (6) wino (6) wołowina (6) ziemniaki (6) śmietana (6) Camembert (5) Gejsza Sushi (5) House of Sushi (5) bakłażan (5) bar (5) cola (5) cukiernia (5) cytryna (5) gorgonzola (5) krewetki (5) kuchnia amerykańska (5) lody (5) naleśnik (5) pierożki (5) pomidor (5) spaghetti (5) stek (5) tarta (5) wieprzowina (5) Babkarnia (4) Katowice (4) Off Piotrkowska (4) Senoritas (4) USA (4) babeczki (4) baklawa (4) banan (4) bistro (4) cebula (4) chaczapuri (4) czekolada (4) festiwal (4) grill (4) herbata (4) imbir (4) kanapka (4) khinkali (4) kokos (4) kompot (4) lunch (4) marchewka (4) orzechy (4) papryka (4) pasta (4) pesto (4) pierogarnia (4) pita (4) puree (4) risotto (4) ser kozi (4) ser pleśniowy (4) sernik (4) tortilla (4) 2016 (3) Francja (3) Gruzja (3) Kielce (3) La Strada (3) Lidl (3) Lili (3) Manufaktura (3) Mebloteka Yellow (3) Pozytyvka (3) Spektakl (3) Wrocław (3) Zbożowa (3) arbuz (3) ayran (3) baranina (3) bataty (3) burek (3) cevapcici (3) chałwa (3) curry (3) fasola (3) gruszka (3) gęś (3) hot-dog (3) hummus (3) indyk (3) jajko (3) kiełbasa (3) kuchnia włoska (3) lotos (3) miód (3) nachos (3) naleśnikarnia (3) owoce morza (3) pistacje (3) placki ziemniaczane (3) placuszki (3) pomidorki (3) por (3) przystawka (3) ptyś (3) pączek (3) quesadillas (3) rewizyta (3) salami (3) streetfood (3) truskawki (3) twaróg (3) warsztaty (3) wegetariańskie (3) zapiekarnia (3) zupa (3) żurawina (3) 2018 (2) Affogato (2) Albania (2) All Star Klubokawiarnia (2) American Bull (2) Awangarda (2) Before Food Market (2) Berlin (2) Breadnia (2) Brzeg (2) Bułgarska (2) Chude Ciacho (2) DalekoBlisko (2) Foto Cafe 102 (2) Galicja (2) Gorditas de nata (2) Jaffa (2) Kraków (2) Lavash (2) Mare e Monti (2) Montenegro (2) Poddębice (2) Restauracja Polska (2) Sendai Sushi (2) Spółdzielnia (2) Sushi Zielony Chrzan (2) Szkoła Gotowania (2) Szwalnia Smaków (2) Szyby Lustra (2) Tubajka (2) Turcja (2) Uniejów (2) Włoszczyzna (2) Zieliński i Syn (2) Złoty Imbir (2) antrykot (2) baozi (2) bar mleczny (2) boczniak (2) bolognese (2) bułki (2) carbonara (2) cheeseburger (2) chleb (2) chłodnik (2) ciastko (2) ciecierzyca (2) coleslaw (2) creme brulee (2) cukier (2) cynamon (2) drink (2) dubaj (2) falafel (2) flaki (2) galaretka (2) golonka (2) grzyby (2) guacamole (2) gzik (2) jabłko (2) jagnięcina (2) jajko sadzone (2) kalmary (2) kapusta (2) kapusta zasmażana (2) karkówka (2) karmel (2) kasza bulgur (2) kasza jaglana (2) kiełbaski (2) kluski (2) konfitura z cebuli (2) kopytka (2) kotlet (2) kozi ser (2) krab (2) kryształowa (2) królik (2) kurki (2) lasagna (2) limonka (2) maliny (2) mamałyga (2) mango (2) marynata (2) masło orzechowe (2) małże (2) melon (2) musaka (2) nuggetsy (2) ogórek kiszony (2) oliwa (2) oliwka (2) orzeszki (2) owoce (2) papryczki (2) papryka faszerowana (2) parówka (2) pierogi na słodko (2) pierogi wytrawne (2) placek (2) placek po węgiersku (2) polędwiczki (2) pomarańcza (2) przegrzebki (2) przekąska (2) przyprawy (2) pstrąg (2) rozmaryn (2) rukola (2) samolot (2) seler (2) sezam (2) soczewica (2) sos BBQ (2) sos czosnkowy (2) sos pieprzowy (2) sushi (2) szczypiorek (2) słony karmel (2) tagliatelle (2) tatar (2) tuńczyk (2) tymianek (2) wątróbka (2) zupa rybna (2) śliwka (2) żeberka (2) 2017 (1) 5ty Smak (1) Agrafka (1) Ala Turka (1) Ali Baba (1) Amarant (1) Ambrozja (1) Amelia (1) Amorino (1) Atelier Amaro (1) Bangkok lody tajskie (1) Bar-a-boo (1) Bavaria czy Tyrol (1) Belgian Fries (1) Berthillon (1) Big Betty (1) Bistro Radiowa (1) Bistro Williamsburg (1) BurGr (1) Burger Love (1) Bułgaria (1) Byk Burger (1) Cafe Antykwariat (1) Cafe Bar Poczekalnia (1) Cesky Film (1) Chorwacja (1) Chytra baba z Radomia (1) Columbus Coffee (1) Corn dog (1) Cukiernia Sowa (1) Cukiernia Wasiakowie (1) Czarna Owca (1) Czarnogóra (1) Da Grasso (1) DaAntonio (1) DaVella per Amici (1) Deli (1) Delicatessen (1) Deseo Tapas Bar (1) Dolce salato (1) Dolny Rynek (1) Dom Pielgrzyma (1) El Toro (1) Empatia (1) Fabryka Krawatów Bistro (1) Fabryka babeczek (1) Fatamorgana (1) Filharmonia Smaku (1) Food Market (1) Foodie (1) Four Color (1) Funnel cake fries (1) Godjo (1) GoodFood (1) Gordon Ramsay (1) Gorąca Kiełbasiarnia (1) Gruzińskie bistro (1) Hamra (1) Hand'n'roll (1) Heisser Wolf (1) In centro (1) Insekt (1) Internet (1) Irish Pub (1) Istambuł & Tajmahal (1) Italica (1) Jerry's Burger (1) Już wróciłem (1) KFC (1) Kalisz (1) Kamari (1) Karuzela Cafe (1) Klub 97 (1) Kluska Polska (1) Kombinat (1) Krochmal (1) Krowarzywa (1) Kuchnia Polska (1) L'Elephant d'Argent (1) La Vende Bistro (1) Lajkonik (1) Las Vegas (1) Le Grand Phenicien (1) Le Souk (1) Leniwy weekend (1) Lodziarnia Kolorowa (1) Lokal (1) Lukullus (1) Luncheria (1) MEG MU (1) Macedonia (1) Magia Karmelu (1) Malinowa (1) Manana (1) Mangal (1) Marcello (1) Mañana Tex-Mex Bar (1) Mała Litera (1) Meksyk (1) Metis (1) Mexican (1) Mięso & Bułka Habas (1) Montag (1) Motywy (1) Na Górze (1) Nekko Sushi (1) Niebostan (1) Niemcy (1) North Fish (1) O'maki Paris (1) Olimpijska (1) Otwarte drzwi (1) Pacyfik (1) Palce Lizać (1) Paleta Bieli (1) Pani Cupcake (1) Papuvege (1) Parnik na Chmielnej (1) Parowóz (1) Pho Shop (1) Pierogarnia Cynamon (1) Pijalnia Czekolady (1) Pijalnia Czekolady E. Wedel (1) Piotrków Trybunalski (1) Piwnica łódzka (1) PizzaPortal (1) Poczdam (1) Polakowski (1) Pop'n'Art (1) Porcja (1) Przedwojenna (1) Ratuszowa (1) Restauracja Przerwa (1) Restauracja Reymont (1) Restauracja u Kretschmera (1) Restauracja św. Józefa (1) Retka (1) Retkinia (1) Revelo (1) Rumunia (1) Scenografia (1) Senija (1) Ser Lanselot (1) Servantka (1) Sezon (1) Señoritas (1) Shahrazad (1) Si Senor (1) Si Señor (1) Sieradz (1) Skierniewice (1) Sklep z goframi (1) Skład Wina & Chleba (1) Sofa (1) Sofa cafe & lunch (1) Spała (1) Stretch Island Fruit Strips (1) Susharnia (1) Suzette (1) Sułtan Grill (1) Sylvio Italiano (1) Syria (1) Szadek (1) Szklarnia (1) Sznycelek (1) Słodka Pracownia Cukiernia Artystyczna (1) Tasty Kebab (1) TelePizza (1) Teremok (1) The Dorsz (1) Titi (1) Tivioli (1) ToDoJutra (1) Toskania (1) Tradycyjna Pączkarnia Słowik (1) Tulipan (1) U Ziuty (1) Uniejowski Festiwal Smaku (1) VINDA (1) Vapiano (1) Veranda (1) Vita (1) Walter's Coffee Roastery (1) Wendy's (1) Western Chicken (1) Wiosna (1) Włochy (1) Zapieckanka (1) Zapiekarnia & Plackarnia (1) Zaraz Wracam (1) Zielona (1) Zjadliwości (1) Zosia (1) Złote Jabłko (1) Złoty Osioł (1) ajvar (1) amuse-bouche (1) anchois (1) angus (1) ato ramen (1) awokado (1) baba ghanoush (1) badrijani (1) bajgla (1) banany (1) bao (1) barbata (1) basmusa (1) bazylia (1) bekon (1) białe wino (1) bita śmietana (1) blanszowane warzywa (1) bliny (1) borówki (1) brokuły (1) brownie (1) brukselka (1) budka (1) bulion (1) bulion z kaczki (1) buraki (1) burrito (1) cajun (1) cebula grillowana (1) chaczapuri adżarskie (1) chashushuli (1) cheddar (1) chikhirtma (1) chili con carne (1) chilli (1) chinkali (1) chipotle (1) chipsy (1) chińczyk (1) chińskie (1) chleb ze smalcem (1) churros (1) chvishtari (1) ciasteczka (1) ciasto drożdżowe (1) ciasto francuskie (1) ciasto królów (1) ciasto marchewkowe (1) ciorba (1) club sandwich (1) creme caramel (1) croissant (1) cukierki (1) currywurst (1) cydr (1) cykoria (1) czarna porzeczka (1) czarnuszka (1) czeburek (1) czereśnie (1) czerwona cebula (1) czerwona fasola (1) czerwony pieprz (1) daktyle (1) de volaille (1) demi glace (1) deser z kremem (1) dim sum (1) dip (1) dorsz (1) dressing (1) dym (1) dynia (1) dziczyzna (1) enchiladas (1) espresso (1) farsz (1) fasolka (1) faszerowanie (1) filet (1) film (1) fisker (1) focaccia (1) foul (1) frutti di mare (1) frytki z batatów (1) fusion (1) galettes des rois (1) gnocchi (1) gofry (1) gotuj i chudnij (1) gołąbek (1) gołębie (1) goździki (1) gramofon (1) granola (1) grillowane warzywa (1) grillowany kurczak (1) grissini (1) groch (1) groupon (1) grzanki z serem (1) grzybki (1) guciołki (1) gulasz (1) gęsina (1) hamsi (1) hawajska (1) hinduskie chlebki (1) hinkali (1) ikea (1) ikra (1) imperial (1) jabłko w cieście (1) jagody (1) jajko 63 (1) jajko confit (1) jajko poszetowe (1) jajko przepiórcze (1) jalapeno (1) jasne (1) jałowiec (1) jogurt (1) kakao (1) kalarepa (1) kanapka klubowa (1) kangur (1) kapary (1) kapusta pekińska (1) karczek (1) karpatka (1) kasza (1) kasza gryczana (1) kasza manna (1) kaszanka (1) kawiarnia (1) kałamarnice (1) kebap (1) kharcho (1) khoubz (1) kiełki (1) kinder bueno (1) kindziuk (1) kino (1) kiszona kapusta (1) kiwi (1) klopsiki (1) knedle (1) kofta (1) koktajl (1) kolendra (1) korniszon (1) kotlet szwajcarski (1) kotlet z ciecierzycy (1) kotlety selerowe (1) kowal (1) krem (1) krem budyniowy (1) krem czekoladowo-orzechowy (1) krem z buraczków (1) krem z buraków (1) krem z pomidorów (1) książka (1) kubdari (1) kuchnia afrykańska (1) kuchnia bałkańska (1) kuchnia brytyjska (1) kuchnia chińska (1) kuchnia czeska (1) kuchnia hiszpańska (1) kuchnia marokańska (1) kuchnia meksykańska (1) kuchnia molekularna (1) kuchnia rosyjska (1) kuchnia tajska (1) kuchnia wietnamska (1) kuchnia łódzka (1) kulki ryżowe (1) kurczak teryaki (1) kurczak w bekonie (1) kuskus (1) kwas chlebowy (1) kwestia smaku (1) kwiaty cukinii (1) larwy (1) latte (1) leberkase (1) lepinje (1) liść laurowy (1) lobio (1) lody pistacjowe (1) lody tajskie (1) lody waniliowe (1) lodziarnia (1) lokum (1) lukier (1) lumaconi (1) majonez (1) mak (1) makaron czekoladowy (1) makaron naleśnikowy (1) makaroniki (1) maki (1) makrela (1) masa kajmakowa (1) mascarpone (1) masło kminkowe (1) maślaki (1) mezze (1) miecznik (1) migdał (1) migdały (1) mintaj (1) miruna (1) mięso (1) morela (1) moro (1) mortadela (1) mrożona kawa (1) mrówki (1) mucha (1) murzynek (1) musztarda (1) mydło (1) myway (1) mózg (1) mątwy (1) naan (1) nadugi (1) naleśnik czekoladowy (1) ocet (1) ogórek (1) ogórek małosolny (1) ojukhari (1) okra (1) olej (1) oranżada (1) orecchioni (1) oscypek (1) otwarcie (1) ozorki (1) ośmiornica (1) ośmiorniczki (1) pan.puh (1) pancake (1) panna cotta (1) papa-lolo (1) pappardelle (1) pascha (1) pasta oliwkowa (1) pastet (1) pastrami (1) patisony (1) pałeczki (1) pekin (1) pepperoncino (1) pestki dyni (1) pesto bazyliowe (1) philly cheese steak (1) pieczarki (1) pieczywo (1) piekarnia (1) pielmieni (1) pierogi drożdżowe (1) pierogi polskie (1) pierogi ruskie (1) pierogi szwabskie (1) pierogi z jagodami (1) pierogi z kurkami (1) pierogi z serem (1) pikantny ogórek (1) pingyao (1) pkhali (1) placki z batatów (1) placki z cukinii (1) plackolandia (1) platany (1) plendze (1) pljeskavica (1) poliki wołowe (1) polędwica wieprzowa (1) pomidory (1) pop tarts (1) prażona cebula (1) precle (1) prosecco (1) ptyś karmelowy (1) puszka (1) putenesca (1) pączkarnia (1) pęczak (1) płatki kukurydziane (1) quiche (1) raki (1) ramen (1) regionalne (1) restrauracja (1) ristorante (1) robaki (1) rodzynki (1) rogal (1) rogal świętomarciński (1) rostbef (1) roszponka (1) rosół (1) ryb (1) ryba (1) ryby (1) rzodkiewka (1) róża (1) safari (1) sardele (1) sardynka (1) schitzel (1) ser lazur (1) ser pecorino (1) sernik Grand Marnier (1) shake (1) shitake (1) sieja (1) siela (1) siesta (1) skrzydełko (1) smażone mięso (1) smażony ser (1) snickers (1) sok (1) sok pomidorowy (1) solanka (1) solianka (1) sos aioli (1) sos beszamelowy (1) sos borowikowy (1) sos chrzanowy (1) sos kurkowy (1) sos miodowo-musztardowy (1) sos mole poblano (1) sos musztardowy (1) sos pomidorowy (1) sos śmietanowo-ziołowy (1) spezi (1) spiralki (1) stir fry (1) suflet dyniowy (1) suflet pistacjowy (1) suszony pomidor (1) suszony łosoś (1) szarlotka (1) szerbet (1) szparagi (1) szprycer (1) szybko (1) szynka parmeńska (1) słodko (1) słonecznik (1) tacos (1) tagliatelle z kurczakiem (1) tagliatelle z polędwiczką wieprzową (1) tahini (1) taishan (1) tempura (1) tiramisu (1) tolma (1) torcik czekoladowy (1) tragedia (1) tsingtao (1) tulumba (1) twarożek waniliowy (1) tłuszcz (1) udko (1) vege (1) walka (1) wege (1) wiener (1) winegret (1) wiśnie (1) woda mineralna (1) wrap (1) wspólny stół (1) wywar (1) wódka (1) wędlina (1) wędzone tofu (1) węgorz (1) yanjing beer (1) zaParowani (1) zapiexy (1) ziele angielskie (1) ziemniaki duchesse (1) zimno (1) zioła prowansalskie (1) zupa cebulowa (1) zupa krem (1) zupa pho (1) zupa węgierska (1) zupa z cieciorki (1) zupka chińska (1) złoto (1) ćevapčići (1) Łowicka (1) Łowicz (1) Łódzkie Burgery (1) łopatka (1) śledź (1) ślimak (1) śliwki (1) św. Marcin (1) świerszcze (1) żurek (1)